Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekonstrukcja historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekonstrukcja historyczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Jakem to Stanisława Lubomirskiego odgrywał - czyli pokaz filmu "Chocim 1621 - cztery wieki po bitwie" na Festiwalu Filmów Historycznych w Zamościu

Kadr z filmu "Chocim 1621. Cztery wieki po bitwie"
Pewne spotkania zostają w pamięci na długo – i dokładnie tak było podczas X, jubileuszowego Zamojskiego Festiwalu Filmowego „Spotkania z Historią”. W ramach wydarzeń specjalnych odbyła się projekcja filmu „Chocim 1621. Cztery wieki po bitwie” w reżyserii Leszka Wiśniewskiego. Sala Centrum Kultury Filmowej Stylowy wypełniła się po brzegi – nie tylko miłośnikami historii i kina, ale także… XVII-wiecznymi żołnierzami.
Kadr z filmu "Chocim 1621. Czterysta lat po bitwie"
Zamojscy rekonstruktorzy historyczni, ubrani w stroje z epoki, stworzyli niezwykłą atmosferę i – co tu dużo mówić – dali prawdziwy popis aktorski, wcielając się w obrońców Chocimia. Historia dosłownie zeszła z kart książek i stanęła obok nas. Dla mnie ten wieczór miał jednak wymiar szczególny. Dzięki mojemu przyjacielowi, reżyserowi Leszkowi Wiśniewskiemu, mogłem po raz kolejny stanąć przed okiem kamery. W filmie wcieliłem się w postać Stanisława Lubomirskiego – rola ta pozwoliła mi nie tylko wzbogacić moje filmowe (a może już aktorskie?) doświadczenie, ale też spojrzeć na bitwę pod Chocimiem z zupełnie innej perspektywy. To jedno z tych wydarzeń w naszej historii, które – im bardziej się w nie zagłębiasz – tym mocniej uświadamiasz sobie jego wagę.
Kadr z filmu "Chocim 1621. Czterysta lat po bitwie"
W filmie, obok rekonstruktorów, wystąpiła również… Zamojska Twierdza, która „zagrała” sam Chocim. Zarówno plenerowe sceny, jak i ujęcia we wnętrzach kręcone były właśnie w Zamościu. I tu po raz kolejny objawiła się magia kina – znane miejsca nabrały zupełnie nowego znaczenia. Naprawdę genialna sprawa. Podczas projekcji na dużym ekranie przyznam szczerze – momentami łezka kręciła się w oku. Człowiek uświadamia sobie wtedy, że coś jednak po nas zostaje. Mam ogromną nadzieję, że film o Kampanii Chocimskiej będzie jeszcze wielokrotnie pokazywany – nie tylko w kinach, ale i na „szklanym ekranie”.
Spotkanie z reżyserem Leszkiem Wiśniewskim - fot. Tomasz Banach
Po seansie odbyło się spotkanie z reżyserem. Leszek Wiśniewski podziękował wszystkim osobom zaangażowanym w powstanie filmu i podkreślił, że wybór Zamościa jako planu zdjęciowego był w pełni świadomy i bardzo praktyczny. W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na ogromną rolę Zamościa, Muzeum Fortyfikacji i Broni Arsenał oraz naszych niezastąpionych rekonstruktorów. Pozostaje mi tylko życzyć Leszkowi wielu sukcesów przy kolejnych produkcjach – a zdradzę Wam, że pomysłów zdecydowanie mu nie brakuje. Mam ogromną nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się przy wspólnej pracy nad… historią. O historii właśnie.

Do filmu powstał teledysk z muzyką i słowami autorstwa Kamila Smerdla:


Cały film możecie obejrzeć: TUTAJ
Wywiady z twórcami filmu można było wysłuchać również na antenie Polskiego Radia Lublin

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Zamość z przymrużeniem oka - czyli jak to król szwedzki Karol X Gustaw chciał Zamość zdobywać

Jan "Sobiepan" Zamoyski

Rzecz działa się Roku Pańskiego 1656, kiedy to pod Zamojską Twierdzę podeszły wojska szwedzkie na czele z samym królem Karolem Gustawem X. Bardzo ciekawie wydarzenia z pod Zamościa przedstawiono w Sienkiewiczowskie "Potopie", teraz ja spróbuję opowiedzieć Wam jak było naprawdę, gdyż pamiętam te dni jak dziś.
Jak myślicie, czy Szwedom udało się zdobyć Zamość? Rozpoczęli oblężenie zamojskiej fortalicji, jednak zdobyć jej w żaden sposób nie mogli. Twierdza, po doświadczeniach z niedawnego oblężenia wojsk kozackich i tatarskich Chmielnickiego, dobrze była naówczas zaopatrzona i wyrychtowana. Na dodatek Szwedzi przyszli pod Zamość w bardzo dla siebie niesprzyjającym okresie. Jest zima! A zimy były mroźne i śnieżne. Mówi się, że połowa XVII wieku to tak zwane "małe zlodowacenie" na terenie Europy. Niektórzy twierdzą, że nawet Bałtyk potrafił zamarznąć. W tak niesprzyjających warunkach przybyły pod Zamość wojska Szwedzkie.
Kiedy Król Karol Gustaw zobaczył mury Zamościa powiedział: 
- "Nie, nie dam rady. Nie mam ani tak silnych armat by zburzyć mury fortalicji, ani też aprowizacji na długie, zimowe oblężenie"
Liczył on jednak na to, że władający wówczas na Zamościu Jan II Zamoyski "Sobiepanem" zwany postąpi tak jak niestety duża część szlachty i magnaterii polskiej w czasie "Potopu", czyli, że przejdzie na stronę szwedzką i wojska do fortecy wpuści. 

Szturm Twierdzy Zamość 2018

Jednak Jan "Sobiepan" Zamoyski, jak sam przydomek wskazuje sam sobie Panem na Zamościu był i twierdził, "że żadni Szwedzi mu tu nie będą z butami wchodzili". Postanawia pozostać wiernym Królowi Polskiemu Janowi Kazimierzowi i nie wpuszcza Szwedów do Zamościa.
Wówczas to Jego Szwedzka Jasność próbuje zająć miasto przekupstwem. Chce on ofiarować Zamoyskiemu, za otwarcie bram Twierdzy województwo lubelskie jako samodzielne księstwo w wieczyste władanie. Zamoyski natomiast, jak pisze Sienkiewicz, po namowach Zagłoby chce Królowi Szwedzkiemu w zamian ofiarować Niderlandy. Bo też nie jego, jak i nie szwedzkie województwo lubelskie, wiec nie wiele tracił dumny właściciel miasta. Wtedy to Szwedzi próbują zająć miasto podstępem... 
Jakiegoż to sposobu próbował się Król Karol X Gustaw chwycić, by Twierdzę Zamojską zająć? Tego dowiecie się zwiedzając Miasto Idealne ze mną... Do czego Was Serdecznie zapraszam. A może sam Wam o tym napiszę w jednym z wpisów na moim blogu.

P.s. By nie przegapić tej i wielu innych opowieści, relacji, zapowiedzi wydarzeń, które znajdują się na moim blogu, już dzisiaj dołącz do subskrypcji, a jak to mówi Wojtek Drewniak z kanału "Historia bez cenzury", który wszystkim polecam - "na pewno nie będziecie żałować". 

niedziela, 14 sierpnia 2022

"Zamość 1920 - Przywrócić w Pamięci"

Chwila odpoczynku w obozie pod murami Zamościa - fot. Tomasz Banach

W upalną sobotę, 6 sierpnia odbyła się w Zamościu impreza rekonstrukcyjna "Zamość 1920 - Przywrócić w Pamięci". W wydarzeniu wzięło udział kilkudziesięciu miłośników historii zrzeszonych w kilu grupach z terenu całego kraju. Podczas dioram można było zobaczyć umundurowanie, uzbrojenie, ale także przedmioty codziennego użytku z przed ponad stu lat. Dla odważnych zorganizowano strzelnicę, na której można było zapoznać się z historycznym uzbrojeniem. Ci, którzy gorzej znosili upalną aurę, mogli trafić do działającego w obozie wojskowym, zlokalizowanym w okolicach Bastionu II, punktu sanitarnego. Impreza cieszyła się dużym zainteresowaniem zarówno ze strony odwiedzających miasto turystów jak i samych mieszkańców Zamościa.  

Jak widać Czerwony Krzyż dbał również o stronę bolszewicką - fot. Tomasz Banach

Już od kilku lat Stowarzyszenie Zamość 1920 pragnie "Przywrócić w Pamięci" bardzo ważne dla naszej Ojczyzny wydarzenia. Dlaczego w ogóle obrona Zamościa przed Bolszewikami była tak ważna? Spróbujemy się zapoznać z krótkim rysem historycznym i przenieść do Zamościa z ostatnich dni  sierpnia 1920 roku.

Służba medyczna i jej dzielny obrońca - fot. Tomasz Banach

W dniu 19 sierpnia, walcząca z bolszewikami po stronie polskiej, 6 Siczowa Dywizja Strzelców przybyła koleją do Zamościa. Od południowego wschodu w tym samym czasie pod miasto zaczęły podchodzić oddziały zwiadowcze czerwonoarmistów wchodzące w skład 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego. Część z nich zuchwale zapuszczały się nawet w granice samego miasta. Obronę Zamościa powierzono jednostce ukraińskiej dowodzonej przez Marka Bezruczkę, gdyż większość oddziałów polskich było w tym czasie zaangażowanych w walki toczące się pod Warszawą i Lwowem. Licząc się z tym, że sami Ukraińcy mogą nie podołać obronie, w przededniu decydującego starcia przysłano do Zamościa 31 Pułk Strzelców Kaniowskich dowodzony przez kapitana Mikołaja Bołtucia.  

Po za mundurami w obozie można było zobaczyć również stroje ludności cywilnej
fot. Tomasz Banach

W ostatnim momencie przeprowadzono prace związane z wzmocnieniem linii obrony, w czym uczestniczyła również ludność cywilna. Saperzy umieścili na przedpolach setki min. Do obrony wykorzystano pozostałości Zamojskiej Twierdzy, jak i zasieki z walk toczonych tutaj podczas I wojny światowej. W osłoniętych otworach strzelniczych umieszczono stanowiska broni maszynowej. 

Strzelnica - fot. Tomasz Banach

Zarówno dzienne jak i nocne szturmy na Zamość trwały od 29 do 31 sierpnia. Miasto znalazło się w oblężeniu. Oddziały walczące w okolicach, zmuszone zostały do odwrotu w kierunku miasta. Bolszewicy nie byli jednak w stanie zdobyć pozycji obrońców. Sowiecką kawalerie i piechotę bardzo skutecznie powstrzymywały pola minowe jak i ciężki obstrzał z broni maszynowej prowadzony z murów miejskich. Dzielnie walczącym oddziałom ukraińskim i polskim, 31 sierpnia przybyły na odsiecz, znajdujące się do tego czasu pod Lwowem, wojska generała Stanisława Hallera. Przesądziło to ostatecznie o zwycięstwie i odepchnięciu bolszewików od miasta. 

Wystawa wyposażenia wojskowego - fot. Tomasz Banach

Obrona Zamościa miała bardzo duże znaczenie w powstrzymaniu prących na północ oddziałów armii Budionnego. Były przedsmakiem wielkiego zwycięstwa jakie miało miejsce w największej bitwie kawaleryjskiej pod Komarowem. Aż strach myśleć co stałoby się, gdyby doszło do połączenia sił sowieckich pod Warszawą... Czy dalej moglibyśmy wówczas mówić o "Cudzie nad Wisłą"? To pytanie zostawiam bez odpowiedzi, by dać temat do zastanowienia i zarazem "Przywrócenia w Pamięci" tej bohaterskiej obrony. Obrony, podczas której ramię w ramie, karabin w karabin, stanęli po jednej stronie żołnierze ukraińscy i polscy, by dać opór przed nadciągającą nawałą ze wschodu. 

Uczestnicy inscenizacji - fot. Tomasz Banach

Bardzo cieszę się z faktu, że bohaterska obrona Zamościa z 1920 roku nie zniknęła w odmętach historii, i że są ludzie, tacy jak organizatorzy imprezy ze Stowarzyszenia Zamość 1920. Muszę się Wam również pochwalić tym, że i ja wstąpiłem do organizacji i zrobię wszystko, by w przyszłoroczna inscenizacja, na którą już dzisiaj zapraszamy, była jeszcze bardziej widowiskowa i zgromadziła większą rzeszę rekonstruktorów, sprzętu, a przede wszystkim widowni. Bo to właśnie dla Was mieszkańcy miasta i drodzy turyści odtwarzamy historię, by "przywrócić" ją w pamięci i ocalić od zapomnienia pamięć o wydarzeniach, ale także o ludziach, którzy bohatersko bronili naszego kraju w 1920 roku. Do zobaczenia za rok!

środa, 1 kwietnia 2020

Nowa Superprodukcja TV ZGROZA - czyli "Wampir z Zamczyska"

Wampir z Zamczyska - fot. Tomasz Banach
Jak podoba się Wam mój skrupulatnie hodowany zarost? Nie jest to, jak pomyślą co niektórzy, kolejna z moich licznych fanaberii... a stylizacja do nowej produkcji TY ZGROZA pod wymownym tytułem "WAMPIR z Zamczyska". Będzie to kryminalny horror, którego scenariusz powstał na podstawie autentycznych wspomnień skazanego na śmierć w roku 36 ubiegłego wieku Waleriana Obrzymóżczka - legendarnego Wampira z Zamczyska. Akcja filmu rozgrywa się w okresie dwudziestolecia międzywojennego i opowiada o makabrycznych zbrodniach jakie dokonywał zabójca i gwałciciel na terenie, znajdujących się na ówczesnych przedmieściach Zamościa Zamczysk "Wampir". Jego ofiarą padło kilkadziesiąt kobiet w różnym wieku i różnej urody. Napadał on na swoje ofiary na terenach, gdzie w połowie XVII wieku swoją rezydencję miał II Ordynat na Zamościu - Tomasz Zamoyski (teren dzisiejszego Osiedla Zamczysko). Obrzymóżdżek siedział godzinami w miejscowych zaroślach i wypatrywał swoje ofiary, które następnie obezwładniał, brutalnie gwałcił i zabijał, przegryzając im tętnicę szyjną... Następnie ćwiartował swoje ofiary i zakopywał na pobliskiej łące... Niektórych ciał ofiar, które przypisywane są WAMPIROWI z Zamczyska, do tej pory nie odnaleziono, a ich duchy ponoć do dziś dnia plączą się nocami od TBS-ów, aż po ul. Wałową. Reżyserii ekranizacji podjął się znany twórca filmów grozy Emilian Miłkowski znany ze swojego zamiłowania do makabrycznych scen w swoich produkcjach. Filmy Wojciecha Smarzowskiego, przy Miłkowskim, to banalne komedie romantyczne.
Już wkrótce, z zachowaniem wszelkich zasad jakie obowiązują w czasie pandemii (kamera będzie nagrywała jedynie w szerokim kadrze, a dźwięk będzie dubbingowany i dogrywany później) rozpoczną się zdjęcia próbne do produkcji. Więc kiedy na swojej drodze napotkacie mnie w roli "Wampira z Zamczyska", to nie przeraźcie się... To tylko stylizacja.
Premiera filmu przewidziana jest na początek października bieżącego roku. Na podstawie "spowiedzi" Obrzymóżczka planowane jest również nakręcenie serialu telewizyjnego składającego się 69 odcinków... Każdy z odcinków serii, będzie opowiadał o jednej ze zbrodni Wampira.

sobota, 22 lutego 2020

Szwedzi pod Zamościem - zimowa potyczka o Twierdzę

Zapraszamy Serdecznie! Oj będzie się działo!
Wojska szwedzkie feldmarszałka Douglasa stanęły pod Zamościem 25 lutego 1656 r. Po paru dniach dołączył do nich sam król Karol  X Gustaw. Rozpoczął się intensywny ostrzał murów, ale z uwagi na brak ciężkich dział i odpowiedniej aprowizacji na zimowe oblężenie próby zdobycia Twierdzy Zamojskiej nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Szwedzi musieli 1 marca zakończyć oblężenie i odejść z pod Twierdzy pozostawiając ją niezdobytą. W ten sposób Zamość stał się jedną z trzech Twierdz nie zdobytych przez Szwedów podczas Potopu. Barwnie o tych wydarzeniach w drugiej części swojej "Trylogii" pisze Henryk Sienkiewicz, a nasi przewodnicy opowiadają podczas oprowadzania po Hetmańskim Grodzie. Wiąże się także z tym wydarzeniem, wykoncypowana przez Henryka Szkutnika "Legenda Szwedzkiego Stołu", którą można będzie obejrzeć w naszym wykonaniu podczas letnich, weekendowych spotkań w kazamacie Bastionu II.

W rocznicę tych wydarzeń Towarzystwo Szabli i Miecza i  Kompania Familii Żaboklickich vel Stowarzyszenie Turystyka z Pasją zapraszają na trening bojowy zarówno Rycerstwo jak i Widzów, którzy będą chcieli zobaczyć, czy znów Zamojska Twierdza pozostanie niezdobytą. Nie możecie tego przegapić!

Zapraszamy 29 lutego 2020 godz. 13.30 Park Miejski w Zamościu!
Link do wydarzenia znajdziesz: TUTAJ

czwartek, 23 stycznia 2020

Nowy Rok - Nowe Wyzwania!!!

Taki ja w obiektywie Kazimierza Chmiela
Moi Kochani! Dawno mnie tutaj nie było (mam nadzieję, że bardzo nie tęskniliście) i nic nie pisałem, ale to wcale nie oznacza, że nic się w moim turystyczno – kulturalno – rekonstrukcyjnym życiu nie działo. Wręcz przeciwnie! Działo się bardzo dużo i to przez to nieco zaniedbałem pisanie na blogu. Oczywiście nie jestem w stanie wymienić wszystkiego, co wydarzyło się u mnie w tym okresie, ale o najważniejszych wydarzeniach ubiegłego 2019 roku jak i o tych z ostatnich dni Nowego już 2020 chciałbym Wam napisać.
Rok ubiegły był rokiem wytężonej pracy zarówno w Stowarzyszeniu Turystyka z Pasją, jak i w pracy przewodnika turystycznego, co jest oczywiście nierozerwalnie związane. Udało nam się wspólnie z przyjaciółmi z naszej organizacji zorganizować lub współorganizować kilkanaście dużych imprez takich jak chociażby Turystyczna Majówka w Zamościu, Szturm Twierdzy Zamość, czy Piąte Urodziny naszego Stowarzyszenia z cudownym koncertem „Szanty nad Łabuńką” grupy Ryczące Dwudziestki. Braliśmy udział również w wielu mniejszych inicjatywach organizowanych przez nas, Miasto Zamość, czy też inne instytucje i zaprzyjaźnione z nami grupy. Wszystkim za Wszystko chciałem w tym miejscu Serdecznie  Podziękować, gdyż bez Was nie udałoby się tego Wszystkiego zorganizować. Pozwólcie, że nie będę w tym miejscu dziękował każdemu z osobna, ale boję się, że kogoś pominę, bo to całkiem pokaźne grono osób, instytucji, firm.
Miniony rok to także czas intensywnej pracy przewodnickiej… Czasami się zastanawiam ilu cudownych turystów udało mi się w danym roku oprowadzić, ale nie jestem nawet w stanie tego policzyć, gdyż idzie to w tysiące. Oczywiście nie o ilość tutaj chodzi, a o jakość, przez to dużo czasu poświęciłem również na szkolenia i doskonalenie warsztatu pracy, zarówno biorąc udział w szkoleniach, jak i poprzez samodoskonalenie (proces szkolenia przewodnika nigdy się nie kończy… uwierzcie mi). Wszystkim, którzy mi zaufali i wybrali mnie jako przewodnika czy moich kolegów – Przewodników z Pasją Serdecznie Dziękuję i zapraszam do dalszej, owocnej współpracy.
Zamojski Ratusz moim okiem
Nowy 2020 rok niesie nowe możliwości, nowe wyzwania… ale również zmiany. Zacznę może od zmian. Po Walnym Zebraniu Członków Stowarzyszenia Turystyka z Pasją w dniu 18 stycznia br. przestałem pełnić funkcję Wiceprezesa Zarządu Stowarzyszenia. Wszystkim, z którymi w ramach sprawowanej funkcji miałem przyjemność współpracować Bardzo Serdecznie Dziękuję. To było piękne ponad pięć lat owocnej pracy. Nowo wybranym Władzom życzę Wszelkiej Pomyślności i wytrwałości w działaniu na rzecz rozwoju Stowarzyszenia. To nie znaczy, że siadam na tyłku i nie mam zamiaru nic dalej robić. Mam zamiar być nadal czynnym członkiem Turystyki z Pasją i w miarę mych sił i możliwości, aktywnie działać w Stowarzyszeniu. 
Jeżeli chodzi o plany na rozpoczynający się roku to jest ich wiele… Postaram się systematycznie, wszystkich którzy czytają czasami moje wypociny tutaj, na bieżąco informować. Na pewno będzie wiele ciekawych inicjatyw, którymi postaram się Was zainteresować. Na razie skupiam się na planach na 2020 rok i intensywnych przygotowaniach do zbliżającego się sezonu turystycznego. Mam zamiar w tym roku zaangażować się w większym stopniu w udział w imprezy kulturalne i już widzę, że nie wiem jak to wszystko pogodzę z życiem prywatnym (w którym także wiele pozytywnych zmian… ale to nie temat na turystycznego bloga), jak i zawodowym. 
Przepraszam za tak długi monolog, ale to przez to, że mnie tutaj tak długo nie było i wiele spraw się nazbierało przez ten okres. Obiecuję, być teraz częściej i w miarę na bieżąco informować Was o tym co dzieje się w Naszym turystyczno – kulturalno – rekonstrukcyjnym światku. Kończąc, pozdrawiam Wszystkich Serdecznie i zapraszam na nasze wydarzenia, jak i też na zwiedzanie z Nami – Turystycznymi Pasjonatami.

P.s. Co chodzi o zwiedzanie, to śpieszcie się z rezerwacjami, bo wiele terminów jest już zajętych. Informuję również, że zmienił się cennik usług turystycznych świadczonych przez nasze Stowarzyszenia o czym szczegółowo poinformujemy niebawem.   

wtorek, 22 stycznia 2019

Turystyka z Pasją na XXXI Biegu Hetmańskim w Tomaszowie Lubelskim


Tradycyjne zdjęcie na podium
Nasza działalność nie ogranicza się jedynie do działalności stricte turystycznej czy kulturalnej. Mamy w swojej ofercie również obsługę różnego rodzaju imprez np. wesel (robimy porwania młodych i "gwałty na zlecenie i bez zlecenia" na gościach), czy innego rodzaju przedsięwzięć. 
W niedzielę 20 stycznia, już po raz kolejny mieliśmy zaszczyt uświetnić swoim pobytem w strojach historycznych XXXI Bieg Hetmański w Siwej Dolinie w Tomaszowie Lubelskim. 
Bieg Hetmański w Tomaszowie Lubelskim to największa i zarazem najważniejsza impreza narciarska w naszym regionie. Na trasach biegowych w Siwej Dolinie wystartowało kilkuset narciarzy biegowych z kraju i zagranicy. Startowali w różnych kategoriach i na różnych dystansach. O godzinie 12:00 rozpoczął się bieg główny, którego zwycięzcą okazał się zawodnik z Ukrainy. 
Start jednego z biegów - fot. Piotr Łoza
Naszym zadaniem podczas imprezy była oprawa w strojach historycznych z XVII wieku. każdy bieg rozpoczynał się wystrzałem z falkonetu lub muszkietu, a wiec z hukiem jak to na Bieg Hetmański przystało. Swoją obecnością ubogaciliśmy również dekorację najlepszych zawodników biorących udział w imprezie. Mimo minusowej temperatury atmosfera była gorąca. Rywalizacja na trasach była zaciekła ale oparta na zasadzie fair play. Jak marzły stópki to na rozgrzewkę ćwiczyliśmy zumbę. Śmiesznie to troszkę wyglądało w strojach historycznych, ale kto hetmanom zabroni. Organizatorzy zadbali jak co roku o coś pysznego na ząb i coś by szybciej krew w żyłach krążyła... oczywiście bezalkoholowego. Kulminacją imprezy była wiadomość, która dotarła do nas z Mistrzostw Świata w Narciarstwie Biegowym w Lahti, o tym, że wychowanka miejscowego klubu Monika Skinder zdobyła srebrny medal. Dziękujemy organizatorom i władzom Tomaszowa Lubelskiego za zaproszenie, bardzo miłe przyjęcie. Miejmy nadzieję, że do zobaczenia za rok na XXXII Biegu Hetmańskim w Tomaszowie Lubelskim. 

piątek, 4 stycznia 2019

Kręci się... czyli kolejny filmik z serii "Zamość znany i nieznany"

Z Nowym Rokiem weszliśmy z efektami naszych aktorsko - amatorskich zmagań. Jest już na, naszym kanale na you tube możliwość obejrzenia najnowszej "superprodukcji", czyli kolejnego filmiku z serii "Zamość znany i nieznany". 
Nową serię filmików postanowiliśmy rozpocząć historią jednej z Pań Zamoyskich, a mianowicie Marianny z Granowskich Zamoyskiej. To bardzo ciekawa postać, której wdziękom i intelektowi trudno było się oprzeć samemu Cesarzowi Napoleonowi Bonaparte. Jak wyglądało życie owej uroczej kobiety, dowiecie się oglądając przygotowany dla Was przez Stowarzyszenie Turystyka z Pasją. Zapraszamy do oglądania. A jak się podobało, to prosimy o "łapkę w górę| i subskrybowanie naszego kanału.
A jak już obejrzycie filmik, dzięki uprzejmości Radia Lublin, można było posłuchać na antenie. Jeżeli jednak ktoś z Was "przegapił" dzisiejszą audycję, to nic straconego, wystarczy kliknąć w link poniżej. Miłego słuchania!

Aby nas posłuchać kliknij TUTAJ



czwartek, 3 stycznia 2019

Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2019 Roku!




Dla Wszystkich Turystów, zarówno Tych, którzy już ze mną zwiedzali, 
Zamość i Roztocze
(oraz inne ciekawe zakątki),
jak i dla Tych, którzy
mają zamiar to uczynić w rozpoczynającym się 2019 Nowym Roku
życzę Wszystkiego Najlepszego!

poniedziałek, 1 października 2018

Zapraszamy do głosowania na "Lato z Pasją"

Jedna ze scen z inscenizacji Legendy Stołu Szwedzkiego
Moi Drodzy! 

Nasze Stowarzyszenie Turystyka z Pasją bierze udział w Konkursie na Produkt Turystyczny Województwa Lubelskiego. Bardzo proszę o oddanie głosu na Lato z Pasją. Jak to zrobić? Wystarczy dać lajka pod zdjęciem otwierając link poniżej. Proszę również o polecenie głosowania na naszą inicjatywę Waszym znajomym. Pomożecie? 

Głosować można do północy 1 października 2018 roku. Każdy głos na wagę złota! Dla tego nie odkładajcie głosowania na później tylko głosujcie już teraz! Dzięki Wam możemy sięgnąć po nagrodę internautów w tegorocznym głosowaniu. Z tego miejsca zapraszam już na przyszły sezon, na kolejne "Lato z Pasją". Natomiast tym, którzy odwiedzili nas w minionego lata z Całego Serca Dziękujemy i zapraszamy ponownie!

środa, 13 grudnia 2017

"Bardowie w Zamościu" - spotkanie autorskie z Alicją Janusz

Alicja Janusz z prowadzącym spotkanie Tomkiem Kowalewskim -
fot. Turystyka z Pasją 
W sobotni grudniowy wieczór, w klimatycznych wnętrzach Klubokawiarni Szkoła Życia w Zamościu miało miejsce spotkanie autorskie z Alicją Janusz, bardem – lutnistką, autorką opowiadań fantastycznych zebranych w antologii BALLADY ZE SPALONEGO TRAKTU wydanej w bieżącym roku nakładem toruńskiego wydawnictwa Adam Marszałek.
Spotkanie pod hasłem „Bardowie w Zamościu spotkanie autorskie z Alicją Janusz” poprowadził znany bard z Zamojszczyzny, członek fokowej grupy muzyczno – wokalnej Koromysło – Tomek Kowalewski. 
Podczas spotkania z Alicją rozmawialiśmy oczywiście o fabule jej książki, której nie chciałbym w tym miejscu z przyczyn oczywistych zdradzać przyszłym czytelnikom, jak również o samym warsztacie pracy nad publikacją. Wybór Zamościa na miejsce spotkania nie był oczywiście przypadkowy. Jak podkreślała niejednokrotnie sama autorka, nasze miasto jest jej osobiście bardzo bliskie...
 Dlaczego Zamość jest Alicji szczególnie bliski i to właśnie to miejsce wybrała autorka do sadzenia części z akcji opowiadań dowiemy się czytając pełną wersję artykułu na stronie 8 Nowego Kuriera Zamojskiego lub w wersji elektronicznej klikając TUTAJ

Zapraszam do lektury

niedziela, 1 października 2017

"Legendarne" wpadki i wypadki podczas Inscenizacji "Stołu Szwedzkiego"

Miłościwie Panujący na Zamościu Jan Sobiepan Zamoyski wraz ze
swoim Dworem - fot. Mirosław Chmiel
Jak doskonale wiecie nie jesteśmy profesjonalnymi aktorami. Staramy się jednak jak najlepiej odgrywać nasze role w Inscenizacji "Legendy Stołu Szwedzkiego", którą to już od dwóch lat odgrywamy dla turystów i mieszkańców miasta w Kazamacie Zachodniej Bastionu II, jak i w przepięknej scenerii Zamojskiego Starego Miasta. Najciekawszymi, moim zdaniem, wpadkami i wypadkami, oraz ciekawostkami jakie miały miejsce podczas odgrywania przez nas "na żywo" Inscenizacji.
Wpadka pierwsza: pewnego razu, kiedy inscenizacja była już w zaawansowanym stadium grania naszemu oficerowi (Rafałowi) zadzwonił telefon, którego zapomniał wyciszyć. Zanim zdążył "dobrać" się do telefonu skrytego w oficerskiej kaletce... dźwięk telefonicznego dzwonka wypełnił całą kazamatę... publiczność zaczęła się śmiać i bić brawo. By wyjść z twarzą z całego zdarzenia zmieniliśmy spontanicznie tekst dialogów, w których Król Szwedzki Karol X Gustaw (Jacek) obiecał "zasięg tej Przesławnej Rzeczypospolitej przywrócić" a Sobiepan (Ja) powiedział, do posła królewskiego, "że jako Waszmość widziałeś, komórek Ci u nas w Zamościu nie brak, przeto jego Szwedzka jasność nie musi swojej do Twierdzy ze sobą brać"... jak widzicie inwencji nam nie brakuje.
Narada w Obozie Szwedzkim - fot. Mirosław Chmiel
Wpadka drugu: jednego razu, kiedy przyszło nam odgrywać "Legendę" w samo południe na Rynku Wielkim w Zamościu był taki upał, że na moim napierśniku można było jajka smażyć. Aktorzy walczyli dzielnie z niemiłosiernym żarem lejącym się z nieba. Nie oparły się mu niestety... stojące w świecznikach na stołach świeczki. Zaczęły się pod wpływem temperatury topić, krzywić.. by ostatecznie skierować się "knotami" do dołu. Wyglądały przezabawnie... przedstawienie trwało dalej.
Wpadka Trzecia: Kiedy w zastępstwie w postać Króla Szwedzkiego Karola Gustawa wcielił się nasz przyjaciel (Jakub) okazało się, że do barwnego królewskiego stroju, zdobionego koronkami, piórkami w kapeluszu i wstęgą orderową, nie mamy... tak dużego rozmiaru butów. Z tego to oto powodu Król Szwedzki musiał wystąpić w... trampkach. Na szczęście Król w mało które miejsce "chodzi piechotą", przez to Jakub całe przedstawienie przesiedział za stołem stopy kryjąc pod długim obrusem... Publiczność chyba tego na szczęście nie zauważyła, tym bardziej, że damska część publiki rzucała powłóczyste spojrzenia w kierunku młodego, przystojnego Króla... a my mieliśmy ubaw po pachy... gdyż z Króla Gustawa X zrobiliśmy... Króla Trampka Pierwszego.
Bij Szweda! - fot. Mirosław Chmiel
Wypadek pierwszy: zawsze po Inscenizacji staramy się częstować naszych widzów potrawami ze "Stołu Szwedzkiego". Jednego razu kiedy graliśmy na Rynku Wielkim publiczność nie wytrzymała widoków i zapachu wiktuałów jakie znajdowały się na stołach i już w czasie przedstawienia, co sprawniejsi chcieli rozpocząć degustację i rzucili się na specjały. By temu zapobiec musiała interweniować nasza dzielna "straż przyboczna". Po spektaklu jedzonko zniknęło dosłownie w kilka sekund... Ot naród głodny chodzi, a z "Pańskiego" stołu widocznie smakuje najlepiej.
Ciekawostka: w czasie kiedy graliśmy premierowe przedstawienie w ramach Zamojskiego Lata Teatralnego na patio Hotelu i Restauracji Renesans, strony Polską i Szwedzką oddzielała zaadaptowana na fosę... fontanna. To właśnie na niej "wybudowaliśmy" prowizoryczny most na fosie... z blatów stołów restauracyjnych. Most spisał się dzielnie i dzięki temu posłowie Króla Szwedzkiego mogli bezpiecznie z listami do Jana Sobiepana Zamoyskiego przybyć do Twierdzy.

To by było na tyle na dzisiaj. Jeżeli sobie coś jeszcze przypomnę, lub coś się ciekawego wydarzy podczas grania spektaklu na pewno się z Wami tym podzielę.

środa, 22 marca 2017

Premiera filmu "Rotunda - zamojska cela śmierci"

Ja, reżyser Leszek Wiśniewski i Andrzej Maśny podczas Premiery -
fot. Fotografia Dokumentalna i Reportażowa - Rafał Maśny 
Zamojska Rotunda to miejsce szczególne nie tylko dla mieszkańców Zamościa czy Zamojszczyzny, ale wszystkich, którzy potrafią pochylić czoło przed martyrologią narodu polskiego. Miejsce uświęcone krwią tysięcy pomordowanych w bestialski sposób bohaterów, kwiatu inteligencji tych terenów. Rotunda to również miejsce budzące lęk, zmuszające nas współcześnie żyjących do refleksji nad tragicznym czasem II wojny światowej.
Rotunda – potężna działobitnia wybudowana pod nadzorem architekta Jana Chrzciciela Malett-Malletckiego w latach 1825 - 1831 mająca wzmocnić obronę południowego przedpola twierdzy, oddalona jest o ok 500 m od Bastionu II. Jej okrągły kształt z dwudziestoma stanowiskami artyleryjskimi pozwalał prowadzić ostrzał praktycznie w każdym kierunku. Kiedy w roku 1866 car Rosji Aleksander II nakazał likwidację Twierdzy Zamość, Rotunda przestała pełnić swoją rolę. Wykorzystywano ją na skład amunicji, zmieniając jej nazwę na prochownię. Taki stan rzeczy trwał do wybuchu II wojny światowej, kiedy to Rotunda zmieniła diametralnie swoje przeznaczenie.
Podczas kręcenia scen do filmu - fot. Turystyka z Pasją
Podczas II wojny światowej Niemcy stworzyli tu początkowo przejściowy obóz dla ludności aresztowanej, m. in. grupy inteligencji, ludzi związanych z ruchem oporu. Później, w roku 1942, obiekt ten stanowił także miejsce licznych, masowych egzekucji, jakie obejmowały do lata 1944 ludność Zamojszczyzny, w tym również dzieci. Podobnie jak w wielu innych miejscach, Niemcy również tu zacierali ślady dokonanych zbrodni; prochy spalonych ofiar zrzucano do fosy-rzeczki biegnącej wokół Rotundy. Szacuje się, że pozbawiono tu życia od 5 do 8 tysięcy ludzi. Zachowało się bardzo mało dokumentów i przekazów ustnych mówiących o tej niesamowitej tragedii.
Już po zakończeniu działań wojennych i wyzwoleniu miasta spod okupacji niemieckiej w 1944 r., utworzono tu cmentarz z grobami ofiar Rotundy wokół jej murów na zewnątrz oraz groby innych ofiar po obu stronach drogi prowadzącej od północy do jej dziedzińca (uporządkowanych w połowie lat 50.): żołnierzy Armii Krajowej, Partyzantów radzieckich i żołnierzy Armii Czerwonej, a także ludności cywilnej, m. in. Żydów. Jest tu wiele grobów bezimiennych, symbolicznych, można też zauważyć groby zbiorowe, ale upamiętniające tragiczne wydarzenia. W roku 1947 utworzono tu Muzeum Martyrologii Zamojszczyzny - Rotunda.
Scena przyjęcia nowego więźnia Rotundy - fot. Fotografia Dokumentalna
i Reportażowa - Rafał Maśny
Przez długi czas nie było filmu o Zamojskiej Rotundzie. Dopiero pod koniec ubiegłego roku powstały zdjęcia do filmu w reżyserii Leszka Wiśniewskiego „Rotunda – zamojska cela śmierci”. Produkcja zrealizowana przez TVP 3 Lublin powstała na zlecenie kanału TVP Historia. Premiera dokumentu wzbogaconego o fabularyzowane sceny miała miejsce w piątek 17 marca w Kazamacie Wielkiej Bastionu VII w Zamościu i zgromadziła po za władzami miasta i twórcami filmu dużą rzeszę miłośników historii Zamościa i Regionu.
Ja osobiście bardzo przeżyłem sam moment premiery, jak i kręcenia scen do filmu. Obok Andrzeja Burdy, Emila Burdy, Marka Goździuka, Mieczysława Juszkiewicza, Andrzeja Maśnego i Leszka Sobusia, miałem zaszczyt statystować przy powstawaniu materiału. Moim zadaniem było wcielenie się w postać jednego z więźniów Rotundy. Mimo tego, że nie po raz pierwszy stanąłem przed okiem kamery, było to dla mnie nie lada wyzwanie. Tragiczna tematyka filmu skłaniała do refleksji, co potęgował plan zdjęciowy osadzony w murach dawnego miejsca kaźni. Trud pracy na planie zdjęciowym i ciężkie warunki atmosferyczne towarzyszące powstawaniu zdjęć, skutecznie niwelowała wspaniała ekipa filmowa TVP 3 Lublin pod kierownictwem reżysera Leszka Wiśniewskiego.
Z ekipą producencką podczas Uroczystej Premiery fot. - Fotografia
Dokumentalna i Reportażowa - Rafał Maśny
Właśnie Leszkowi, oraz całej ekipie filmowej, producentom i osobom bezpośrednio zaangażowanym w powstanie filmu pragnę, złożyć Serdeczne Gratulacje za bardzo ciekawą i społecznie potrzebną produkcję. Jednocześnie pragnę podziękować za danie mi możliwości uczestnictwa w zagraniu w tej produkcji. Leszku, pamiętaj – zawsze jesteśmy do usług i służymy pomocą!
Film „Rotunda – zamojska cela śmierci” zostanie wyemitowany 8 kwietnia w TVP Historia, a 10 kwietnia pokaże go TVP 3 Lublin w programie Leszka Wiśniewskiego „Zaułki Historii”. Trwają także starania o to by film można było obejrzeć na dużym ekranie w Centrum Kultury Filmowej Stylowy w Zamościu.

Link do filmu znajdziesz tutaj:

Zapraszamy do oglądania relacji z Premiery w Panoramie Lubelskiej:
O Premierze w Panoramie Lubelskiej

poniedziałek, 20 lutego 2017

"Rzecz o potrzebie Gołębskiej" w 361 Rocznicę Bitwy - relacja z Uroczystości.

 - 
"Mars Sarmacki czy Goliat Szwedzki" - fot. Andrzej Maśny
„Mars Sarmacki czy Goliat Szwedzki – rzecz o Potrzebie Gołębskiej Anno Domini 1656”, to Uroczystość w jakiej mieliśmy zaszczyt wziąć udział w minioną niedzielę (19 lutego br.) w Kościele p.w. św. Katarzyny i św. Floriana w Gołębiu. Widowisko rekonstrukcyjne odbyło się w 361 rocznicę bitwy pod Gołębiem stoczonej po miedzy wojskami Rzeczypospolitej a oddziałami szwedzkimi. Co prawda sama bitwa zakończyła się przegraną Polaków, którzy musieli wycofać się przed liczniejszą armią szwedzką, jednak była początkiem szerszej kampanii przeciwko Szwedom i pierwszą próbą sił po powrocie Króla Jana Kazimierza do kraju. Pozwala nam przez to uzmysłowić sobie fakt, że ostateczne zwycięstwo często składa się nie tylko ze zwycięstw, ale i porażek. O tym fakcie warto zawsze pamiętać.
Więcej o Bitwie pod Gołębiem przeczytasz w moim wcześniejszym wpisie:

Orszak, na czele z Husarią przed wejściem do świątyni - fot. Andrzej Maśny
Uroczystość w Gołębiu zorganizowana przez Lubelską Chorągiew Husarską oraz Chorągiew Zamku w Zawieprzycach im. Atanazego Miączyńskiego herbu Suchekomnaty, rozpoczęła się mszą świętą odprawioną przez miejscowego proboszcza, z udziałem Przed- stawiciela Wojewody Lubelskiego, Władz Lokalnych, Pocztów Sztandarowych i w asyście przedstawicieli grup rekonstrukcyjnych. Po mszy miało miej widowisko historyczne zorganizowane przez Organizatorów, upamiętniające Bitwę pod Gołębiem z 19 lutego 1656 roku. Licznie zgromadzeni mieszkańcy Gołębia i okolic jak i zaproszeni goście, mieli okazję usłyszeć o historii z przed 361 lat. Ponadto, poprzez liczny udział rekonstruktorów historycznych, można było zapoznać się ze strojami, zbrojami i całym oporządzeniem wojskowym z czasów Potopu Szwedzkiego. Nie zabrakło również pięknych Białogłów w strojnych sukniach wzorowanych na tych jakie noszono w XVII w. Całość zakończyła się przed świątynią salwą armatnią i „sesją” zdjęciową z udziałem szlachty, wojska i pięknych pań.
Po zakończeniu części oficjalnej, która była niewątpliwie „strawą duchową” na wysokim poziomie, przyszedł czas na coś dla ciała. Miejscowe władze, na czele z Panem Wójtem Gminy Puławy, przygotowały dla rekonstruktorów pyszny staropolski żur i ciasto. Nie zabrakło też płynów do napełnienia kielichów, jak to bywało na każdej VII wiecznej uczcie. 
W imieniu własnym jak i Zarządu Stowarzyszenia Turystyka z Pasją, jeszcze raz, bardzo dziękuję Organizatorom za Zaproszenie na Rocznicowe Uroczystości do Gołębia. Impreza odbyła się w tym roku po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni, i że wpisze się ona na stałe w kalendarz imprez historycznych. Jak zwykle obiecujemy, że w miarę naszych skromnych możliwości, stawimy się na wezwanie, by krzewić wiedzę historyczną, świadomość patriotyczną i lokalną o wiekach minionych i w „Potrzebie Gołębskiej” pomożemy. 

Przedsmak tego jak wyglądała "Potrzeba Gołębska" zobaczycie w zwiastunie filmiku, który został zarejestrowany podczas uroczystości (kliknij link poniżej):

piątek, 17 lutego 2017

"Mars Sarmacki czy Goliat Szwedzki" - Zaproszenie

Moi Drodzy Czytelnicy!
Plakat Uroczystości.
W imieniu Organizatorów: Lubelskiej Chorągwi Husarskiej oraz Chorągwi Zamku w Zawieprzycach pragnę Was Serdecznie Zaprosić na Uroczystą Mszę Świętą i Widowisko Historyczne „Mars Sarmacki czy Goliat Szwedzki – Rzecz o Potrzebie Gołębskiej Anno Domini 1656”. Impreza odbędzie się w najbliższą niedzielę (19 lutego) o godzinie 12:00 w kościele parafialnym w Gołębiu.
To właśnie 19 lutego A.D. 1656 pod miejscowością Gołąb starły się wojska Rzeczpospolitej z potęgą Szwedzką. Wokół bitwy i jej przebiegu, a nawet daty jej rozegrania pojawia się wiele sprzeczności. Nie będąc historykiem posłużę się tutaj dwoma spojrzeniami na „Potrzebą Gołębską”. Pierwsze, może bardziej Wam znane znalazło się w „Potopie” Henryka Sienkiewicza, który w literacki sposób pisze o bitwie; drugie natomiast (w pięknej graficznej ramce po lewej stronie) Pana dr Leszka Czarneckiego z Lubelskiego z Lubelskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, będące historycznym opisem wydarzeń tamtego dnia. 
Opis Bitwy pod Gołębiem autorstwa
dr Leszka Czarneckiego
Tak o Bitwie pod Gołębiem pisał H. Sienkiewicz w "Potopie":
(...) Po czym Aleksandra Macedońskiego wspominał, z którym lubił być porównywany, i szedł naprzód, goniąc pana Czarnieckiego; ten zaś, nie mając sił tak wielkich ani ćwiczonych, umykał się przed nim, ale umykał jak wilk, gotów zawsze się zwrócić. Czasem też szedł przed Szwedami, czasem po bokach, a czasem, zapadłszy w głuchych lasach, puszczał ich naprzód, tak iż oni myśleli, że jego gonią, a on właśnie szedł za nimi, wycinał opieszałych, tu i owdzie uszczknął cały podjazd, znosił idące wolniej pułki piesze, napadał na wozy z żywnością. I nigdy Szwedzi nie wiedzieli, gdzie jest, z której strony uderzy. Nieraz w zmrokach nocnych rozpoczynali ogień z armat i muszkietów do zarośli, sądząc, że nieprzyjaciela mają przed sobą. Nużyli się śmiertelnie, szli w chłodzie, głodzie i zmartwieniu, a ów - vir molestissimus - wisiał ciągle nad nimi, jako chmura gradowa wisi nad łanem zboża. Na koniec dopadli go pod Gołębiem, niedaleko ujścia Wieprza do Wisły. Niektóre chorągwie polskie, stojące w gotowości rzuciwszy się z impetem na nieprzyjaciela, rozniosły postrach i zamieszanie. Więc naprzód skoczył pan Wołodyjowski ze swoją laudańską chorągwią i wsparł królewicza duńskiego Waldemara; zaś pan Kawecki Samuel i młodszy Jan stoczyli z pagórka pancerną chorągiew na najemnych Angielczyków Wikilsona - i w mgnieniu oka pożarli ich, jako szczupak pochłania klenia, zaś pan Malawski zwarł się z księciem biponckim tak szczelnie, iż ludzie i konie pomieszali się ze sobą jako kurzawa, którą dwa wichry z przeciwnych stron przyniosą i jeden wir z niej uczynią. W mgnieniu oka zepchnięto Szwedów ku Wiśle, co widząc Duglas pospieszył swoim z wyborową rajtarią na ratunek. Lecz rozpędu i te nowe posiłki wstrzymać nie mogły; poczęli więc Szwedzi skakać z wysokiego brzegu na lód, padając trupem tak gęsto, że czernili się na śnieżnym polu jako litery na białej karcie. Legł królewicz Waldemar; legł Wikilson, a książę biponcki, obalon z koniem, nogę złamał - legli wszelako i obaj panowie Kaweccy, i pan Malawski, i Rudawski, i Rogowski, i pan Tymiński, i Choiński, i Porwaniecki, jeden tylko pan Wołodyjowski, chociaż się w szwedzkie szeregi jako nurek w wodę z głową zanurzał, najmniejszej rany nie poniósł.
Tymczasem przyciągnął sam Karol Gustaw z główna siłą i armatami i naówczas zmieniła się postać boju. Inne Czarnieckiego pułki, niekarne i nie wyćwiczone, nie umiały stanąć na czas w ordynku; niektóre koni nie miały pod ręką, inne, po dalszych wsiach leżące, wbrew rozkazom, aby ciągle były w pogotowiu, zażywały wczasu po chatach. Na owe gdy nieprzyjaciel natarł niespodzianie, wnet poszły w rozsypkę i ku Wieprzowi umykać poczęły. Więc pan Czarniecki kazał trąbić na odwrót, aby tamtych pułków, które pierwsze uderzyły, nie wygubić. Jedni poszli tedy za Wieprz, inni do Końskowoli, zostawiając pole i sławę zwycięstwa Karolowi, gdyż tych zwłaszcza, którzy za Wieprz uchodzili, długo ścigały chorągwie Zbrożka i Kalińskiego, przy Szwedach jeszcze zostające.
Tak opisywali Bitwę pod Gołębiem wybitni ludzie pióra i nauki. Jak będzie na obchodach 361 rocznicy tego wydarzenia, będziecie mogli przekonać się osobiście już w najbliższą niedzielę. 
Nasze Stowarzyszenie Turystyka z Pasją, co prawda grupą stricte rekonstrukcyjną nie jest, ale czasami mamy zaszczyt brać udział w uroczystościach związanych właśnie z rekonstrukcją. Nie inaczej będzie i tym razem. Odpowiadając na Zaproszenie Organizatorów, za które bardzo serdecznie DZIĘKUJEMY, wyślemy pod Gołąb naszych przedstawicieli, by reprezentowali nas godnie na obchodach Rocznicy. Jeszcze raz zapraszam WSZYSTKICH CHĘTNYCH do wzięcia udziału w Uroczystościach.