Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przewodnik Roztocze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przewodnik Roztocze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2026

Życzenia z okazji Dnia Kobiet

 

🌼 Z okazji 8 Marca – Dnia Kobiet 🌼

Drogie Panie, Kochane Turystki!

Z okazji Waszego święta życzymy Wam:
mnóstwa energii na kolejne kilometry zwiedzania 🚶‍♀️,
zawsze dobrej pogody na wycieczkach ☀️,
braku kolejek do lodów i kawy 🍦☕,
idealnych zdjęć z podróży 📸
oraz przewodników, którzy opowiadają ciekawie… ale nie za długo 😉

Niech Wasze mapy zawsze prowadzą do pięknych miejsc,
buty turystyczne będą wygodne,
a każdy spacer po starówkach, lasach i wzgórzach
kończy się pyszną regionalną niespodzianką.

🌷 Zapraszamy wszystkie Panie do wspólnego odkrywania
uroków Zamościa – Perły Renesansu
oraz malowniczego Roztocza, gdzie czekają piękne krajobrazy,
ciekawe historie i dużo powodów do uśmiechu.

Bo najlepsze wspomnienia zaczynają się od słów:
„A może pójdziemy jeszcze kawałek?” 😄

Z turystycznym pozdrowieniem
TUR-BAN – Agencja Turystyki Tomasz Banach

🌼 Do zobaczenia na szlaku! 🌼

wtorek, 3 marca 2026

Trzy lata TUR – BAN Tomasz Banach Agencja Turystyki!


Trzy lata temu wyruszyliśmy w podróż, której kierunek był jasny: pokazywać Zamość i Roztocze tak, aby historia przestała być datą z podręcznika, a stała się fascynującą opowieścią. Przez ten czas oprowadziliśmy po Zamościu i malowniczym Roztoczu wiele tysięcy turystów – tych z bliska i tych z bardzo daleka. Były wycieczki szkolne, grupy seniorów, zakłady pracy, rodziny, znajomi, a nawet tacy, którzy „przyjechali na chwilę”, a zostali na dłużej, bo Zamość po prostu wciąga.  Z pasją i uśmiechem przybliżaliśmy historię miasta idealnego, opowiadaliśmy o hetmanach, twierdzach, ordynacjach i roztoczańskich tajemnicach. Staraliśmy się, by było ciekawie, przystępnie i bez szkolnej nudy. Bo historia ma smakować jak dobra kawa na Rynku Wielkim – aromatycznie i z przyjemnością. 

Dziękujemy wszystkim, którzy nam zaufali przez te trzy lata. Każda grupa, każdy turysta jest dla nas ważny. Niezależnie czy to 2 osoby czy 200 – zawsze dajemy z siebie 100%, a czasem i 120%  Wasze uśmiechy, dobre słowa, powroty i polecenia są dla nas największą nagrodą (no dobrze… największą poza kasą ). Zapraszamy do współpracy nowych turystów, szkoły, firmy i biura podróży. Jeśli chcecie poznać Zamość i Roztocze w ciekawy, żywy i pełen pasji sposób – jesteśmy do Waszej dyspozycji. Bo dla nas turystyka to nie tylko praca. To przygoda, spotkania z ludźmi i wspólne odkrywanie miejsc, które warto zobaczyć przynajmnej raz w życiu. A najlepiej kilka razy! Do zobaczenia na szlaku! 

środa, 31 grudnia 2025

Rok 2025 zapisany w krokach, historiach i spotkaniach - podsumowania czas zacząć.

Końcówka roku to zawsze dobry moment na chwilę zatrzymania, podsumowań i refleksji. Dla nas, w Agencji Turystyki TUR-BAN, mijający rok 2025 był czasem intensywnej pracy, niezliczonych spotkań i ogromnej satysfakcji płynącej z dzielenia się historią Zamościa i Roztocza.

Z wielką dumą możemy powiedzieć, że w tym roku oprowadziliśmy aż 5809 turystów. Były to zarówno osoby indywidualne, grupy zorganizowane, szkolne wycieczki, jak i goście odwiedzający nasz region po raz pierwszy. Wspólnie spacerowaliśmy po zabytkowej starówce Zamościa, odkrywaliśmy uroki Roztocza, a także schodziliśmy pod ziemię, by poznać tajemnice Trasy Turystycznej w Bastionie VII. Każda z tych tras to inne historie, inne emocje i inne spojrzenie na bogate dziedzictwo naszego regionu.

Każde oprowadzanie to dla nas coś więcej niż tylko przekazywanie faktów. To rozmowy, pytania, uśmiechy i chwile zachwytu, które utwierdzają nas w przekonaniu, że to, co robimy, ma sens. Dlatego z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy w 2025 roku obdarzyli nas zaufaniem i skorzystali z usług przewodnickich Agencji Turystyki TUR-BAN. To dzięki Wam ten rok był tak wyjątkowy.

Patrząc z optymizmem w przyszłość, już dziś zapraszamy do wspólnego odkrywania Zamościa i Roztocza w Nowym 2026 Roku. Przed nami kolejne trasy, nowe pomysły i niezmiennie ta sama pasja do opowiadania historii miejsc, które naprawdę warto poznać.

Do zobaczenia na szlaku!

sobota, 13 grudnia 2025

Skarby Podkarpacia - Cisza pod kopułami – zapomniana cerkiew w Chotylubiu

Opuszczona cerkiew (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
Grudzień ma w sobie coś z czasu ciszy i skupienia – idealnie pasuje do takich miejsc jak Chotylubiu. Do wsi zjeżdża się niepozorną drogą z Cieszanowa w stronę Brusna i łatwo byłoby ją minąć, gdyby nie lekkie wzniesienie pośrodku zabudowań. To właśnie tam stoi cerkiew – trochę zapomniana, trochę zamknięta na głucho, ale wciąż opowiadająca historię tym, którzy potrafią słuchać. Zatrzymuję się zwykle na chwilę dalej, żeby podejść pieszo. Tak, jakby to miejsce nie lubiło pośpiechu. Cerkiew greckokatolicka w Chotylubiu powstała w 1888 roku, z inicjatywy parocha Piotra Gissowskiego, w miejscu starszej świątyni z końca XVII wieku. Tamta, z 1693 roku, nie dotrwała do naszych czasów – rozebrano ją, a materiał, jak zanotowano, kupił chłop z Podemszczyzny. Drewno, jak widać, też wędrowało. Obecna cerkiew to klasyczna, roztoczańska trójdzielna budowla zrębowa, orientowana – czyli zwrócona prezbiterium ku wschodowi. Węgły łączone „na rybi ogon”, z charakterystycznymi rysiami podpierającymi okap, zdradzają kunszt dawnych cieśli. Zrąb osłania okap, a wyżej ściany obito pionowym deskowaniem. Całość spoczywa na solidnej podmurówce z kamienia łamanego – jakby ktoś chciał ją na dobre zakotwiczyć w tej ziemi.
Dobudowany przedsionek zaburzający proporcje (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
Najwyższa i najważniejsza część to kwadratowa nawa, nad którą wznosi się ośmioboczna kopuła na tamburze, zwieńczona latarnią. Od wschodu węższe, prostokątne prezbiterium, z niewielką zakrystią od północy, a nad nim mniejsza kopuła z cebulastym hełmem. Nad obiema kopułami żeliwne krzyże – surowe, ciężkie, odporne na wiatr i czas. Od zachodu babiniec, a nad nim i zachodnią częścią nawy – chór muzyczny. Dachy, kopuły i okap pokryto blachą, która dziś bardziej tłumi dźwięki niż je odbija. Tuż obok stoi dzwonnica parawanowa – trójarkadowa, zbudowana z kamienia łamanego i otynkowana. Dzwonów już w niej nie ma, ale łatwo sobie wyobrazić, jak ich głos niósł się po okolicy. Najstarszy pochodził z 1686 roku, drugi z 1776. Dziś została cisza.
Dzwonnica bez dzwonów (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
Po wysiedleniu ludności ukraińskiej cerkiew przez pewien czas służyła jako kościół filialny parafii w Cieszanowie, pod wezwaniem Opieki Najświętszej Maryi Panny. Remonty przeprowadzano na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, ale nie wszystkie decyzje były fortunne. W 1986 roku do babińca dobudowano zbyt duży, ciężki przedsionek, który zaburzył proporcje bryły. Wnętrze ogrzewano żeliwnym piecem, do którego przy północnej ścianie nawy poprowadzono ogromny, blaszany komin – detal praktyczny, choć dziś rażący. Kiedy w 2001 roku we wsi stanął nowy, murowany kościół, stara cerkiew została zamknięta. Od tego czasu trwa – milcząca, trochę zapomniana, ale wciąż obecna. 
Cerkiew (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
A przecież kiedyś była pełna życia i cennych skarbów. W 1904 roku cerkwie ziemi lubaczowskiej inwentaryzował lwowski nauczyciel Karol Notz. W swoich zapiskach o Chotylubiu zanotował rzeczy, które dziś brzmią jak opowieść z innego świata. Pisał o obrazie św. Mikołaja malowanym na desce, „dość ładnym”, w srebrzonej stule – i dodał z nutą ironii, że „chętnie go sprzedadzą”. Wspominał ikonostas z początku XVIII wieku, obrazy Narodzenia Chrystusa z XVII stulecia oraz najpiękniejszy – artystyczny obraz Matki Boskiej, z nieczytelnym już napisem. Był też wizerunek Chrystusa z tajemniczym napisem: „Sej obraz P.B. AXEI”.
Cerkiew - widok od strony szosy (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
Notz odnotował również księgi – wśród nich ręcznie pisany irmologion ośmiogłosny z 1735 roku, sporządzony przez miejscowego księdza, oprawiony w drewno i skórę, z klamrami. Takie drobiazgi mówią więcej o dawnym świecie niż niejedna kronika. Dziś, stojąc pod zamkniętymi drzwiami cerkwi w Chotylubiu, łatwo poczuć, że to miejsce żyje głównie wspomnieniem. Ale wystarczy chwila uważności – spojrzenie na kopuły, dotknięcie chłodnego kamienia dzwonnicy, ciche przeczytanie zapisków sprzed ponad stu lat – by ta zapomniana cerkiew znów zaczęła mówić. Trzeba tylko dać jej czas i uwagę.

piątek, 12 grudnia 2025

Skarby Podkarpacia - Między drewnem a kamieniem. Przewodnicka gawęda z Nowego Brusna

Cerkiew św. Paraskiewy w Nowym Bruśnie (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
Grudniowy powrót do Nowego Brusna znów poprowadził nas w miejsce, które na Roztoczu ma swój własny, nieco tajemniczy rytm. Bez śnieżnej dekoracji, bez pocztówkowych efektów – za to z ciszą, drewnem pachnącym historią i kamieniem, który mówi więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To jeden z tych zakątków, gdzie przewodnik nie musi wiele dodawać od siebie. Wystarczy wskazać, zatrzymać grupę i pozwolić miejscu opowiadać. Brusno wielu kojarzy się przede wszystkim z kolebką miejscowej kamieniarki. I słusznie. To właśnie tutaj przez lata lokalni kamieniarze kształtowali krajobraz tej części Roztocza – dosłownie. Przydrożne krzyże, nagrobne figury i pomniki rozsiane po okolicy nie są tylko ozdobą przestrzeni. To znaki pamięci i świadectwo rzemiosła, które na trwałe wpisało się w tutejszą tożsamość. Spacerując po okolicy, łatwo odnieść wrażenie, że kamień w Bruśnie ma swoją duszę.
Cerkiew w ruinie (sierpień 2014) - fot. Tomasz Banach
Nowe Brusno warto jednak odwiedzić nie tylko z myślą o kamieniarstwie. To także prawdziwa perełka drewnianej architektury sakralnej. Odrestaurowana cerkiew pw. św. Paraksewy przyciąga miłośników historii, ale też malarzy i fotografów, którzy szukają miejsc z charakterem i światłem układającym się na deskach w niepowtarzalny sposób. Bruśnieńska cerkiew zdecydowanie do takich należy. Z perspektywy przewodnika to jedno z tych miejsc, przy których dobrze jest się zatrzymać na dłużej. Cerkiew wzniesiono w 1713 roku, najpewniej ręką budowniczego Stefana Siemko Siematiewskiego. Późniejsze przebudowy – w XIX wieku i na początku XX stulecia – zmieniały jej formę, jednak prace konserwatorskie z lat 2013–2018 przywróciły świątyni dawny charakter: osiemnastowieczny babiniec z kaplicą oraz dziewiętnastowieczną nawę i prezbiterium. Dziś to serce zespołu cerkiewnego w Nowym Bruśnie, będącego oddziałem Muzeum Kresów w Lubaczowie.
Cerkiew (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
Wnętrze świątyni kryło niegdyś cenny wystrój z pierwszej połowy XVIII wieku – dziś można go odnaleźć w zbiorach muzealnych w Przemyślu i Łańcucie. Otoczenie cerkwi dopełnia przycerkiewny cmentarz oraz dawny cmentarz parafialny. To tam uwagę przyciągają kamienne nagrobki wykonane w bruśnieńskim ośrodku kamieniarskim – surowe, proste, a jednocześnie niezwykle poruszające.
Cerkiew w ruinie (sierpień 2014) - fot. Tomasz Banach
Pierwotnie przy cerkwi stała drewniana dzwonnica, a cały teren otaczał parkan. Dziś zespół sakralny wchodzi w nowy etap życia. Trwają prace nad jego rewitalizacją i nadaniem mu roli miejsca opowiadającego historię lokalnego ośrodka kamieniarskiego. W planach jest m.in. odtworzenie drewnianej zagrody z Wólki Horynieckiej z przełomu XIX i XX wieku, która ma stać się domem i warsztatem kamieniarza brusnieńskiego. 
Cerkiew (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach 
Cerkiew w Nowym Bruśnie jest jedną z 24 zabytkowych świątyń drewnianych na terenie powiatu lubaczowskiego, współtworzących wielokulturowy krajobraz dawnych Kresów. To miejsce, do którego warto wracać – nie po to, by odhaczyć je na mapie, ale by za każdym razem odkryć je na nowo. A najlepiej odkrywa się je właśnie w formie spokojnej, przewodnickiej gawędy, prowadzonej między drewnem cerkwi a kamieniem, który pamięta więcej, niż nam się wydaje.

Skarby Podkarpacia - Nie z listy UNESCO – gawęda o cichej cerkwi w Radrużu

Cerkiew p.w. św. Mikołaja Cudotwórcy w Radrużu (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach

Jadąc po Roztoczu, człowiek szybko uczy się jednej rzeczy – tu nie zawsze warto trzymać się głównej drogi. Czasem najlepiej skręcić tam, gdzie asfalt robi się węższy, a krajobraz zaczyna opowiadać własną historię. I właśnie tak, trochę „przy okazji”, wielokrotnie trafiałem do tej mniej znanej cerkwi w Radrużu. Nie tej na liście UNESCO, nie tej, o której wszyscy mówią, ale tej cichej, stojącej spokojnie nad potokiem Radrużka. Zawsze, gdy prowadzę turystów po tych stronach, mówię: chodźcie, pokażę wam jeszcze jedno miejsce – niepozorne, ale z duszą. I skręcamy w dół, na niewielkie wzniesienie, gdzie za drewnianym płotem stoi ona – skromna, drewniana cerkiew św. Mikołaja.

Piękny przykład architektury drewnianej (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
„Panie, a ona zawsze taka była?” To jedno z pierwszych pytań, które zwykle słyszę. I wtedy zaczyna się opowieść. Bo nie, nie zawsze taka była. Choć na pierwszy rzut oka wygląda, jakby stała tu od niepamiętnych czasów, w obecnym kształcie powstała na początku lat 30. XX wieku. W latach 1930–1931 przebudowano ją gruntownie, wykorzystując fragmenty starszej, zapewne XVIII-wiecznej kaplicy. I proszę zwrócić uwagę – mówię wtedy, wskazując prezbiterium – ten trójbocznie zamknięty wschodni fragment pamięta jeszcze tamte czasy. Reszta to już dzieło cieśli z początku XX wieku. Zrobili coś bardzo sprytnego – niewielką świątynię „podciągnęli” wizualnie do góry, fundując jej ośmioboczną kopułę z latarnią. Dzięki temu cerkiew wydaje się większa, dostojniejsza, jakby chciała powiedzieć: jestem mała, ale ważna.
I jeszcze z innej perspektywy (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach
Cerkiew przycupnięta nad potokiem. Lubię zwracać uwagę na położenie tego miejsca. Cerkiew stoi na lewym brzegu Radrużki, na łagodnym skłonie płaskowyżu, który opada w stronę doliny potoku. To nie jest przypadek. Dawniej takie miejsca wybierano z namysłem – miało być sucho, spokojnie i blisko natury. A ta cerkiew wygląda, jakby naprawdę tu przycupnęła, wtulona w krajobraz. Drewniane ściany, zrębowa konstrukcja, wysoki kamienny podmur – wszystko proste, funkcjonalne, bez zbędnych ozdób. Pionowe deskowanie przechodzi wyżej w gont, nad całością biegnie szeroki okap. Dachy dziś kryte są blachą, ale bryła zachowała swój dawny charakter. Gdy stajemy tu w ciszy, często słychać tylko wodę i wiatr – i wtedy łatwo wyobrazić sobie, jak wyglądało to miejsce przed wojną.
Cerkiew (grudzień 2025) - fot. Tomasz Banach 
Miejsce „nie z listy”, ale z pamięci. Na koniec zwykle mówię: to nie jest cerkiew z pocztówek, ale jedna z tych, które się pamięta. Bo Radruż ma wiele oblicz, a ta świątynia jest jednym z tych cichych świadków pogranicza – zmieniających się granic, ludzi i wyznań. Wracam tu chętnie, nawet gdy nie prowadzę nikogo. Ot, żeby na chwilę przystanąć, spojrzeć na kopułę, posłuchać potoku. I za każdym razem mam wrażenie, że ta cerkiew, choć niewielka i niepozorna, wciąż ma swoją opowieść do opowiedzenia – trzeba tylko zwolnić krok i dać się jej poprowadzić.

czwartek, 11 grudnia 2025

Tomaszów Lubelski w wersji „WOW!” – czyli gdy miasto zapala święta

Tomaszów Lubelski w świątecznej odsłonie - fot. Tomasz Banach
Grudzień to ten magiczny moment w roku, kiedy nawet najbardziej zatwardziały przeciwnik zimy zaczyna podejrzliwie zerkać na migające światełka i myśli: „A może jednak są fajne?”. W ramach naszych przedświątecznych wojaży po Lubelszczyźnie, a w szczególności po ukochanym Roztoczu, trafiliśmy do Tomaszowa Lubelskiego, który po zmroku… po prostu błyszczy.
Iluminacje - fot. Tomasz Banach
Centrum miasta zamieniło się w prawdziwą krainę światła. Iluminacje przygotowane przez władze miejskie sprawiają, że człowiek chodzi z głową zadartą do góry, uśmiecha się sam do siebie i co chwilę sięga po telefon, bo „to trzeba uwiecznić”. Światełka, dekoracje i świąteczny klimat robią robotę – i to taką na pełen etat.
Choinka musi być... i to nie jedna - fot. Tomasz Banach
Jest kolorowo, radośnie i bardzo „przedświątecznie”. Tomaszów Lubelski udowadnia, że nie trzeba być metropolią, żeby stworzyć atmosferę, która rozgrzewa nawet w mroźny wieczór. Spacer po rozświetlonym centrum to idealna propozycja: dla rodzin, zakochanych, spacerowiczów z kubkiem herbaty (albo grzańca – nie oceniamy ) i wszystkich, którzy chcą na chwilę zwolnić i poczuć magię nadchodzących świąt.
I Aniołek się zaplątał - fot. Tomasz Banach
A my? My oczywiście podziwiamy, chwalimy i z uśmiechem notujemy w pamięci kolejne miejsce na mapie roztoczańskich przedświątecznych must-see. Bo takie iluminacje to nie tylko dekoracje – to małe iskierki radości, które mówią: „Hej, święta już tu są!”.
Sanie Świętego Mikołaja gotowe do startu - fot. Tomasz Banach
Jeśli więc planujecie zimowy spacer po Roztoczu, Tomaszów Lubelski po zmroku zdecydowanie wpiszcie na swoją listę. Ostrzegamy tylko: grozi nagłym przypływem dobrego humoru, chęcią robienia zdjęć i trudną do opanowania potrzebą powiedzenia „ale tu ładnie!” co najmniej pięć razy na minutę.

niedziela, 23 listopada 2025

Zima, która przyszła jesienią – niezwykłe oblicze Roztoczańskiego Parku Narodowego

Autor - fot. Autoportret 

W tym roku jesień w Roztoczańskim Parku Narodowym trwała zaledwie chwilę – jakby natura tylko na moment założyła złocisto-rudy płaszcz, po czym od razu okryła się bielą. To, co zwykle zwiastuje długie przejście między porami roku, tym razem wydarzyło się błyskawicznie, niemal niezauważalnie. Wystarczyło kilka dni, by ciepłe odcienie bukowych liści zastąpiła śnieżna cisza, a Roztocze zaskoczyło nas pełnią zimowego krajobrazu… jeszcze zanim zdążyliśmy na dobre pożegnać jesienne kolory.

Roztoczański las - fot. Tomasz Banach 

Spacer, który zamienia się w opowieść. Wchodząc na parkowe ścieżki, ma się wrażenie, że wszystko zatrzymało się w czasie. Śnieg, dopiero co opadły, leży na gałęziach jak miękki puch, pochłaniając dźwięki i tłumiąc każdy krok. Nawet wiatr zdaje się szeptać ciszej niż zwykle, by nie zakłócać tego niezwykłego spokoju. Kiedy stawia się stopę na szlaku, pod podeszwą rozlega się subtelne, niemal ceremonialne pękanie lodowych kryształków – dźwięk, który wprowadza w rytm tego miejsca. To właśnie tutaj, pomiędzy iglastymi drzewami, rodzi się szczególna magia późnej jesieni i wczesnej zimy, mieszająca się w jeden niepowtarzalny krajobraz.

Śnieżna droga - fot. Tomasz Banach
Opowieść pisana tropami zwierząt. W Roztoczańskim Parku Narodowym zimowe ślady pojawiają się szybciej niż w innych miejscach. Wystarczy przystanąć na chwilę, by dostrzec drobne odciski saren, cięższe tropy jelenia, a czasem nawet nieśmiałe zygzaki rysia, który zostawia po sobie znak obecności tylko wtedy, gdy nikt nie patrzy. Śnieg staje się księgą, w której każde zwierzę zapisuje własną historię. To właśnie te znakowane białe karty sprawiają, że spacer po RPN późną jesienią zamienia się w małą detektywistyczną przygodę – pełną domysłów, cichego zachwytu i szacunku dla świata, który zwykle kryje się przed ludzkim wzrokiem.

Surrealizm Roztocza - fot. Tomasz Banach

Zapach zimy, smak jesieni. Choć krajobraz wydaje się niemal w pełni zimowy, w powietrzu wciąż czuć jesień. Aromat wilgotnego runa leśnego i opadłych liści miesza się z chłodem, który szczypie w policzki i zapowiada nadchodzące mrozy. To połączenie tworzy unikatową atmosferę – tak rzadką i krótkotrwałą, że warto ją uchwycić, choćby na moment. To czas, gdy las pachnie jak dwa sezony jednocześnie, a człowiek ma wrażenie, że stoi na granicy czegoś ulotnego, co za chwilę zmieni swój kształt.

Na granicy RPN - fot. Tomasz Banach
Między październikiem a grudniem. Tegoroczna aura wygląda tak, jakby ktoś niechcący przełączył Roztocze z trybu „październik” na „grudzień”. Ale natura, jak zwykle, przyjęła tę zmianę z godnością. Buki otulone białym nalotem wyglądają jak z obrazów dawnych mistrzów, a sosny i jodły tworzą gęste, mroźne tunele, w których światło rozprasza się jak w zimowym kalejdoskopie.

Pomnik Powstania Zamojskiego w Szewni Dolnej - fot. Tomasz Banach
Dlaczego warto odwiedzić RPN właśnie teraz? Bo takiego Roztocza nie widuje się często. Jesienno-zimowy krajobraz trwa krótko, jest zjawiskiem niemal ulotnym. To idealny czas na spokojne wędrówki, fotografowanie rzadkich zjawisk pogodowych i obserwowanie pierwszych zimowych rytmów przyrody. Dla tych, którzy cenią ciszę i spokój – to prawdopodobnie najpiękniejsze dni w roku.

Autor bloga - fot. Anna Banach
Zima przyszła za wcześnie, ale przyniosła widoki, które zapierają dech w piersiach. Roztoczański Park Narodowy w takiej odsłonie to sceneria niemal baśniowa – krucha, efemeryczna i absolutnie wyjątkowa. Jeśli jeszcze tam nie byliście… warto wybrać się właśnie teraz, zanim śnieg zdąży stopnieć, a jesień upomni się o swoje.

sobota, 15 listopada 2025

Skarby Lubelszczyzny - Listopadowy spacer nad Tanwią

O czym szumią "szumy" - fot. Tomasz Banach

Listopad na Roztoczu ma swój własny rytm. Ciszę przerywa tu tylko szelest liści i jednostajny szept rzeki, który tego miesiąca brzmi jakby odrobinę głębiej, poważniej. Ilekroć wyruszam na szlak Rezerwatu „Nad Tanwią”, mam wrażenie, że idę spotkać się ze starym przyjacielem — takim, który zawsze wita się inaczej, choć pozostaje przecież tym samym. A jesienią… och, jesienią to miejsce potrafi zaczarować nawet mnie, człowieka, który był tu setki razy.

Tylko szum, szum, szum... - fot. Tomasz Banach
Szlakiem w dół ku wodzie. Wchodzę w las i od razu czuję, jak igliwie miękko ugina się pod stopami. Zapach mokrej ziemi miesza się z aromatem opadłych liści, a powietrze jest chłodne, jakby ktoś przetarł je srebrnym pędzlem. Idę dalej, w stronę rzeki, i wiem, że za chwilę usłyszę dźwięk, który od lat niezmiennie mnie wzrusza. Najpierw nieśmiało, jak szept dziecka — potem wyraźnie, rytmicznie: szum, szum, szum… To słynne szumy na Tanwi, niewielkie progi rzeczne i wodospady, które dały temu miejscu jego wyjątkowy charakter. Każdy z nich brzmi nieco inaczej — jedne jak przesypywany piasek, inne jak potok śmiechu, jeszcze inne jak bicie serca ukrytego wśród drzew. Czasem stoję nad nimi dłużej, niż pozwala mi plan wycieczek, bo trudno się oprzeć temu wodnemu koncertowi.

Jesień wszystko odmienia - fot. Tomasz Banach
Rzeka, która niesie legendy. A Tanew… to rzeka, o której mówi się tu szeptem. Miejscowi od dawna wierzą, że płynie nią nie tylko woda, ale też dawne opowieści. Jedna z legend głosi, że jej nurt prowadzi śladami nieszczęśliwych kochanków, którzy uciekali przed gniewem możnego rodu. W miejscu, gdzie dogonił ich los, woda miała „rozszlochać się” na kamieniach — i tak narodziły się szumy. Inna opowieść mówi o duchu strażnika puszczy, który przemierza tutejsze lasy, zamieniając się czasem w mgłę unoszącą się nad rzeką o świcie. Mówią, że ci, którzy idą szlakiem z dobrym sercem, poczują jego obecność jako ciepły powiew — nawet w najzimniejszy listopadowy dzień. Czy to prawda? Nie wiem. Ale wiem, że coś tu jest. Coś, co nie pozwala przejść obojętnie.

Magia Roztocza... - fot. Tomasz Banach
Rezerwat, który zmienia twarz. Są takie miejsca, które za każdym razem wydają się nowe — i Rezerwat Nad Tanwią należy właśnie do nich. Wiosną szumiały tu kwietne dywany zawieszone między brzegami. Latem — zielony tunel, przez który słońce przemykało w złotych smugach. Jesienią… dziś… kolory zmęczone, ale piękne, jakby natura robiła ostatnie poprawki przed zimowym snem. Nawet sama Tanew jesienią płynie inaczej. Ciemniejsza, głębsza, jakby bardziej zadumana. I ja zawsze staję się tu choć odrobinę bardziej uważny.

Wędruj z nami... - fot. Tomasz Banach

Idźmy razem. Gdy wracam ścieżką po drugiej stronie rzeki,  mijam turystów — jedni zagubieni w mapach, inni zamyśleni nad szumami, jeszcze inni po prostu uśmiechają się do lasu. I wtedy zawsze myślę, że warto ich poprowadzić, pokazać zakątki, których nie znajdzie się w przewodnikach, opowiedzieć legendy, o których nie przeczyta się w folderach. Bo Roztocze to nie tylko piękne widoki. To opowieści, które czekają, by je odkryć. Dlatego — jeśli masz ochotę zanurzyć się w listopadowym lesie, posłuchać szumów, poznać tajemnice Tanwi i poczuć magię Roztocza o każdej porze roku — zapraszam w drogę. Pójdziemy razem. A ja z przyjemnością opowiem Ci wszystko, co wiem — i to, co wciąż próbuję odszukać między drzewami.

sobota, 19 kwietnia 2025

Wesołych Świąt Wielkanocnych życzy TUR - BAN Agencja Turystyki oraz Zarząd Fundacji "ANDROMEDA"


 Z okazji Świąt Wielkanocnych

składam Państwu najserdeczniejsze życzenia:

Niech te wyjątkowe dni przyniosą spokój, radość i nadzieję,

a wiosenne słońce rozgrzeje serca i doda sił na każdy dzień.

Niech Zmartwychwstanie Pańskie napełni domy pokojem,

a czas spędzony z bliskimi będzie pełen uśmiechu i ciepła.

Wesołego Alleluja!

Tomasz Banach
właściciel 
TUR - BAN Agencja Turystyki
Przewodnik po Zamościu i Roztoczu


Z okazji Świąt Wielkanocnych

Zarząd Fundacji na rzecz Integracji i Aktywizacji Osób Niepełnosprawnych
poprzez Turystykę i Rekreację „ANDROMEDA”
pragnie złożyć Państwu najserdeczniejsze życzenia:
Niech ten wyjątkowy czas napełni serca nadzieją, spokojem i radością.
Niech Zmartwychwstanie Chrystusa przyniesie siłę do pokonywania codziennych trudności,
a wiosenne słońce rozświetla wszystkie dni – te świąteczne i te zwyczajne.
Życzymy zdrowia, uśmiechu, życzliwości i wielu pięknych chwil
spędzonych w gronie najbliższych.

Wesołego Alleluja!
Zarząd Fundacji „ANDROMEDA”


poniedziałek, 17 lutego 2025

Z cyklu: "Co robi przewodnik kiedy nie oprowadza" - Stacja Narciarska Szopowe

Uwieczniając cudne widoki - fot. Anna Banach

Dzisiaj rozpoczynają się ferie zimowe w naszym regionie. To dobry czas, by wybrać się na Roztocze. My dzisiaj sprawdzaliśmy warunki narciarskie panujące na jednym z najbardziej malowniczo położonych stoków narciarskich w miejscowości Szopowe. Wybraliśmy się tam całkowicie spontanicznie, nie po to by osobiście oddawać się "białemu szaleństwu", a po to by podpatrzeć jak robią to inni, a przy okazji pooddychać rześkim, mroźnym powietrzem i popodziwiać piękne widoki pogranicza Roztocza i puszczy Solskiej. 
Jedna z tras zjazdowych - fot. Tomasz Banach
Na stoku, który jest świetnie przygotowany można skorzystać z kilku tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. Głównie są to "ośle łączki", ale i bardziej wymagający miłośnicy dwu, lub jednej deski znajdą tutaj doskonałe warunki do tego by do woli poszusować i poćwiczyć formę i nie wyjść z wprawy. Czym więcej zjazdów, tym więcej zabawy. 
Na stoku - fot. Tomasz Banach
Korzystać ze stoków można w każdym wieku (dzieciaczki, oczywiście pod opieką dorosłych). Mroźna pogoda, jaka towarzyszy nam przez ostanie dni i noce, sprawia, że mimo tego, że opady śniegu w naszym regionie są ostatnimi czasy niewielkie, to pokrywa śnieżna, stale uzupełniana przez armatki śnieżne jest wystarczająca i jak warunki pogodowe się nie zmienią, to utrzyma się jeszcze przez następne dni, a może i tygodnie.
Szczyt wyciągu i piękny widok na Puszczę Solską - fot. Tomasz Banach
Docelowo do użytku gości odwiedzających ośrodek oddawane są trzy wyciągi. Pierwszy i zarazem najdłuższy mierzy 350 metrów. Dwa krótsze, mają po 200. W stacji można skorzystać ze świetnie wyposażonej wypożyczalni sprzętu narciarskiego i pod okiem wyspecjalizowanej kadry dobrać dla siebie odpowiednie akcesoria. Ze szczytu stoku roztaczają się przepiękne widoki. Na pewno warto wjechać na samą górę wyciągiem, lub tak jak zrobiliśmy to my, podczas naszego pobytu, wspiąć się na własnych nogach.
Widok z Szopowego - fot. Tomasz Banach
Nie tylko amatorzy sportów zimowych znajdą tutaj coś dla siebie. Poza sezonem zjazdowym, w ośrodku przy stoku funkcjonuje camping i pole namiotowe. Można również skorzystać z pomieszczeń stacji, zorganizować na jej terenie ognisko, czy też "zielony kulig". Jest to świetna baza wypadowa na szlaki piesze i rowerowe Roztocza i Puszczy Solskiej. Nie daleko stąd do znanych i często odwiedzanych przez turystów miejscowości, takich jak: Krasnobród, Zwierzyniec, Józefów, czy Górecko Kościelne. 
Ośrodek w Szopowym - fot. Tomasz Banach
Ośrodek dysponuje dużym parkingiem. Czynny jest od godziny 14-ej do 20-ej. I co szczególnie ważne dla nas... Jest przyjazny czworonogom. My po dzisiejszej wizycie jesteśmy zachwyceni tym miejscem i na pewno wrócimy tu jeszcze nie raz. Zarówno zimą jak i latem, by skorzystać z oferty ośrodka i walorów krajobrazowo - przyrodniczych w jakich jest położony. Na pewno polecamy to miejsce, by odwiedzić je w czasie tegorocznych ferii. Więcej o ofercie stoku dowiecie się klikając TUTAJ
W lasach Roztocza - Fot Tomasz Banach
Zapraszamy do wspólnych wędrówek po Roztoczańskich szlakach. Nie ma na co czekać! Już dziś skontaktujcie się z wesołym i otwartym na ludzi przewodnikiem, który przygotuje dla Was ciekawe trasy, poleci noclegi i miejsca gdzie można dobrze i smacznie zjeść. Jeżeli tylko będziecie mieli ochotę, to zorganizujemy dla Was jeszcze wiele atrakcji o których więcej TUTAJ 

ZAPRASZAMY DO SKORZYSTANIA Z NASZEJ OFERTY!

czwartek, 2 stycznia 2025

Rozpoczynamy Nowy Rok 2025: Czas na Nowe Możliwości i Nowe Wyzwania

 

Z radością witamy Nowy Rok 2025, który staje przed nami jako nieodkryta karta. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania oraz szanse, które możemy wykorzystać. Jako doświadczony przewodnik turystyczny, nieustannie dążę do zapewnienia moim turystom usług na najwyższym poziomie. W swojej pracy kładę duży nacisk na promocję Mojego Miasta Zamościa, Roztocza i Urokliwej Lubelszczyzny.

W trosce o jak najlepsze dostosowanie mojej oferty do Waszych oczekiwań, nieustannie rozwijam działalność mojej Agencji Turystyki TUR - BAN. Moja firma została stworzona z myślą o zapewnieniu klientom wyjątkowych doświadczeń turystycznych, które pozostaną w pamięci na długo.

Aby to osiągnąć, kładę duży nacisk na samodoskonalenie oraz przyswajanie wiedzy, która posłuży jako solidna podstawa moich usług. Regularnie uczestniczę w szkoleniach organizowanych przez renomowane instytucje branżowe, co pozwala mi na bieżąco aktualizować swoje umiejętności i wiedzę.

Wiele już rozpoczętych projektów będę konsekwentnie kontynuował i rozwijał. W ofercie pojawi się niewątpliwie jeszcze wiele nowych atrakcji. Jestem po to by zapewnić profesjonalną obsługę nawet najbardziej wymagającemu turyście. najlepszym recenzentem tego co robię i mam zamiar rozwijać będziecie Wy, czyli odbiorcy moich usług. Czekam na merytoryczną ocenę i uwagi z Waszej strony, które są dla mnie bardzo cenne i zawsze biorę je pod uwagę.

Wierzę, że dzięki ciągłemu dążeniu do doskonałości, każdy z Was będzie mógł odkrywać piękno Zamościa i Roztocza z pełną satysfakcją. Czekam z niecierpliwością na wspólne podróże w nadchodzących miesiącach!

Ps. Jeżeli macie ochotę spotkać się ze mną i skorzystać z moich usług przewodnickich, to zapraszam do kontaktu telefonicznego pod nr tel. 693 879 958 lub mailowego na turbanwycieczki@gmail.com. Więcej informacji znajdziecie na https://tur-ban.pl

środa, 1 stycznia 2025

Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2025 Roku!


 Drodzy Przyjaciele, Klienci i Miłośnicy Podróży!

Z okazji Nowego Roku, życzymy Wam zdrowia, radości oraz spełnienia wszystkich marzeń! Niech ten rok przyniesie Wam wiele niezapomnianych chwil i inspirujących przygód. Z serca zapraszamy Was do odkrywania piękna Zamościa i malowniczego Roztocza! Miejsca pełne historii, kultury i niesamowitych krajobrazów czeka na Wasze odkrycie.

Przygotowaliśmy dla Was wiele interesujących ofert i atrakcji, które sprawią, że Wasze podróże będą wyjątkowe. Mamy nadzieję, że w 2025 roku spotkamy się w Zamościu, aby wspólnie tworzyć niezapomniane wspomnienia! Niech Nowy Rok będzie pełen podróżniczych przygód! 

TUR - BAN Agencja Turystyki 

wtorek, 31 grudnia 2024

Podsumowanie 2024 roku na blogu turystycznym

W ukochanej pracy!

Zbliżamy się do końca 2024 roku, co skłania mnie do refleksji nad mijającym czasem. Jak podsumować ten rok? Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że był to okres pełen pozytywnych doświadczeń i intensywnej pracy. Miałem przyjemność pracować zarówno z grupami wycieczkowymi, jak i indywidualnymi turystami, którzy odwiedzali Zamość, Roztocze oraz Lubelszczyznę.

W Zwierzyńcu

Przekazywanie wiedzy o naszym pięknym regionie to dla mnie prawdziwa pasja. Miałem okazję dzielić się nią zarówno z dziećmi, młodzieżą, jak i dorosłymi, a dzięki humorystycznym i ciekawym opowieściom staram się, aby wspólnie spędzony czas na długo pozostał w pamięci moich gości.

Ruiny Zamku w Krupem

W mijającym roku nawiązałem wiele nowych znajomości i kontaktów, a liczba zadowolonych klientów przerosła moje oczekiwania. Udało mi się przeprowadzić 4704 osoby przez urokliwe zakątki Zamościa, Roztocza i nie tylko, starannie notując każdy z oprowadzanych.

Zamość Nocą

Jednym z ważniejszych wydarzeń było rozpoczęcie cyklu wieczornych spacerów „Zamość Nocą” we współpracy z Orange City Turystyka Zamość. Okazało się to strzałem w dziesiątkę! Nasza inicjatywa zdobyła uznanie, a w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny Województwa Lubelskiego zajęliśmy zaszczytne trzecie miejsce, dzięki głosom internautów.

Zwiedzali z nami mali i Ci troszkę więksi 

Również, w ramach współpracy z Pracownia Rękodzieła Agaart warsztaty i rękodzieło Zamość, gościliśmy grupy, które pragnęły rozwijać swoje umiejętności podczas warsztatów. Oprowadzałem turystów po Trasie Turystycznej w Bastionie VII, co również przyniosło wiele satysfakcji. Pracy było sporo, ale to tylko dodaje energii i motywacji!

Podczas warsztatów rękodzieła - fot. Tomasz Banach

Jakie będą nadchodzące miesiące? O tym przekonamy się już niedługo! Wkraczamy w nowy rok z optymizmem i nadzieją, że 2025 będzie jeszcze lepszy.

Jesienny spacer po Zamościu

Na zakończenie tego roku życzę Wam wszystkim szampańskiej zabawy oraz niezapomnianych chwil. Do zobaczenia w NOWYM 2025 ROKU!