piątek, 13 marca 2020

Co robi przewodnik turystyczny w czasie kiedy nie oprowadza? - czyli życie w obliczu przymusowej przerwy...

Widok na Nowa Bramę Lubelską i Kościół św. Katarzyny -
fot. Tomasz Banach
Pewnie często zastanawiacie się co robią zawodowi przewodnicy, kiedy nie oprowadzają turystów. W normalnych warunkach, zajmujemy się rezerwacją terminów zwiedzania, opracowywaniem nowych, często autorskich tras oprowadzania, zgłębiamy swoją wiedzę na temat miasta i regionu. Bycie przewodnikiem to nieustanny proces polegający na kształceniu, zdobywaniu nowych wiadomości, nowych doświadczeń z zakresu szeroko pojętej turystyki, rekreacji, kultury, architektury... Zajmujemy się również reklamą swoich działań. 
Jednak przychodzi czasami taki wyjątkowy dla nas czas jak ten, którego doświadczamy obecnie.. Czas w którym nasza działalność jest znacznie ograniczona. W obliczu zagrożenia "koronawirusem" odwoływane są (lub raczej przesuwane w czasie) wycieczki i inne imprezy turystyczne i kulturalne, zamykane są muzea, teatry restauracje i hotele... W tej wyjątkowej dla nas wszystkich (nie tylko przewodników) sytuacji staram się aktywnie spędzić przymusowo wolny czas.
W Zamojskim Parku - fot. Tomasz Banach
Dzisiaj wybrałem się na samotną (by unikać większych skupisk ludzkich jak zalecają służby sanitarno - epidemiologiczne) wycieczkę rowerową wokół Zamojskiej Twierdzy. Wiosenna pogoda zachęca do przebywania na świeżym powietrzu i by się troszkę poruszać, a jednocześnie przebywając na świeżym powietrzu postanowiłem zrobić wiosenny objazd tego jakże ciekawego turystycznie szlaku. Objazd swój rozpocząłem od Bramy Lwowskiej, jednej z trzech bram pierwotnie prowadzących do Miasta Idealnego. Następnie wzdłuż fosy i kurtyny (prostego odcinka murów) łączącego dawny Bastion VII z Bastionem VII przejechałem w okolice Nowej Bramy Lubelskiej powstałej w czasie największej przebudowy Zamojskich Fortyfikacji z pierwszej połowy XIX wieku. Po pokonaniu ronda umiejscowionego w bezpośredniej bliskości, dziś nieistniejącego Bastionu V wjechałem do Zamojskiego Parku.
Widok na Park Miejski - w oddali Kojec i widok na Stare Miasto -
fot. Tomasz Banach
Zamojski Park to cudowna realizacja założeń Waleriana Kronenberga z lat 20-tych XX wieku, któremu to udało się we wzorcowy sposób wpisać w układ parku elementy dawnej fosy, Bramy Lubelskiej Starej, jak i pozostałości ziemnych nasypów dawnego Bastionu IV. Po przejechaniu prawie pustymi alejkami parkowymi zatrzymałem się na dłuższą chwilę by oddać się lekturze.  Oczywiście książki związanej nieodłącznie z Zamościem i jego niesamowitą historią. Lubię wracać do niektórych pozycji książkowych, odkrywając je wciąż na nowo, ale także czytać nowe publikacje o mieście i regionie. Przestudiowałem również po raz "enty" mapę Roztocza, by oczami wyobraźni udać się na ukochane przeze mnie wzgórza, wsłuchać się w szum drzew, czy przecinających licznymi wąwozami rzek i strumieni. Oddałem się rozmyślaniom nad tym co było i tym co jeszcze przede mną... To dobry czas na wszelkiego rodzaju przemyślenia, z dala od codziennego zgiełku, zabiegania, gonienia za sprawami doczesnymi. Tak rzadko mam czas na takie chwile zadumy...
Południowe Przedpole Twierdzy z Bramą Szczebrzeską -
fot. Tomasz Banach 
Z tych nieco melancholijnych rozważań wyrwał mnie wiosenny śpiew ptaków i postanowiłem wyruszyć dalej na swoją wiosenną wycieczkę. Przejechałem przez park i wzdłuż fosy pomiędzy dawnymi Bastionami IV i III. Mijając Bastiony "Fortalicyi" Zamojskiej zastanawiałem się ile to razy opowiadałem o nich zwiedzającym ze mną turystami. Zatrzymałem się jeszcze kilka razy w obrębie południowego przedpola i Bramy Szczebrzeskiej strzegącej drogi do miasta od strony dawnej Wielkiej Zalewy otaczającej tę część murów. Przyszedł czas na przejazd wzdłuż kurtyny łączącej Bastion III z Bastionem II. Następnie mijając piata forma Bastionu II ruszyłem w kierunku usytuowanej w kurtynie pomiędzy Bastionem II i I, Furtę Wodną wjechać na chwilę w mury miejskie. Po przejechaniu przez Rynek Wodny, mijając "Centralkę" i będący w renowacji kościół oo. Franciszkanów swój objazd zakończyłem w okolicy Nowej Bramy Lwowskiej.
Mam nadzieję, że kiedy cała zawierucha związana z epidemią minie, będę miał okazję wyruszyć na podobną wycieczkę razem z Wami i szczegółowo opowiedzieć o mijanych obiektach, których powstanie i historia wydaje się czasami cytatem zaczerpniętym z "Baśni 1000 i jednej nocy"...      

Więcej zdjęć z objazdu Twierdzy zobaczysz na mo

jej stronie na fb "klikając" Tutaj

Garść informacji (nie medycznych, a turystycznych) w związku z wystąpieniem przypadków "koronawirusa".

Szanowni Państwo - Drodzy Turyści! 


Grunt to opanowanie i odpowiednie planowanie... - fot. Daniel Czubara
W związku z rozprzestrzeniającą się na terenie naszego kraju, ale także regionu epidemią wirusa grypy tzw. "koronawirusa" idąc za zaleceniami władz centralnych jak i samorządowych, w trosce o wspólne bezpieczeństwo postanowiłem ograniczyć nie co swoją działalność w branży turystycznej, kulturalnej i społecznej.
W związku z wirusem władze centralne wydały decyzję o zawieszeniu działalności przedszkoli, szkół i uczelni wyższych, a co za tym idzie zostały również zawieszone wycieczki szkolne i inne formy działalności turystycznej. Decyzją Wicepremiera Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zostały również zamknięte muzea i instytucje kultury. Obowiązuje zakaz organizacji imprez masowych... Wiąże się to jednoznaczne z ograniczeniem również naszej działalności jako przewodników turystycznych, czy pilotów wycieczek. Ruch w turystyce, paraliżowany przez wirusa, praktycznie został zatrzymany.

Już niebawem powędrujemy tędy razem... fot. Tomasz Banach
Co w związku z koronawirusem w Zamościu? Czasowo zamknięte zostają takie obiekty jak:
- Muzeum Zamojskie w Zamościu wraz z Oddziałem Muzeum Fortyfikacji i Broni Arsenał oraz Galerią Rzeźby prof. Mariana Koniecznego;
- Zamojski Ogród Zoologiczny;
- Trasa Turystyczna w Bastionie VII wraz z tarasem Widokowym na Koronie Nadszańca;
- Zamojski Dom Kultury;
- Biuro Wystaw Artystycznych - Galeria Zamojska;
- Centrum Kultury Filmowej "Stylowy";
- Ośrodek Sportu i Rekreacji w Zamościu'
- Orkiestra Symfoniczna im. Karola Namysłowskiego;

Już teraz wiemy, że w związku z epidemią nie odbędzie się tegoroczna wiosenna edycja Akcji "Polska zobacz więcej - Weekend za pół ceny". Podporządkowując się decyzji organizatorów również nasze Stowarzyszenie Turystyka z Pasją, było zmuszone odwołać wydarzenia związane z tym wydarzeniem. czy wszystkie? To okaże się w momencie kiedy zobaczymy jak rozwija się sytuacja sanitarno-epidemiologiczna. Zaplanowane na kwiecień i maj wycieczki (zarezerwowane usługi przewodnickie) będą realizowane w miarę rozwoju sytuacji. 
Bądźmy Kochani dobrej myśli i żyjmy nadzieją, że niebawem sytuacja wróci do normy, a my przewodnicy do normalnej pracy z turystami. Dzisiaj mija drugi dzień od kiedy jestem na przymusowym urlopie i już za Wami tęsknię! Nie mogę się doczekać kiedy znów spotkamy się na turystycznych szlakach. A teraz, z tego miejsca pragnę życzyć Wam Wszystkim, przede wszystkim zdrowia (bo to teraz najważniejsze) opanowania i rozwagi w tych trudnych chwilach... 

Idzie wiosna... będzie dobrze!!!

P.s. Co robi przewodnik turystyczny, kiedy nie oprowadza? Już niedługo przeczytacie o tym na moim blogu!

niedziela, 8 marca 2020

Wszystkiego Najlepszego Drogie Panie z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet!!!

Z okazji obchodzonego 8 marca Międzynarodowego dnia Kobiet, pragnę życzyć Paniom - Moim Wspaniałym Turystkom (tym, które, już ze mną zwiedzały, tym które będą zwiedzały dzisiaj, jak i tym które zaszczycą mnie dobrodziejstwem ich oprowadzania w przyszłości) życzę;  Wszystkiego Najlepszego. Wszelkiej Pomyślności w życiu prywatnym i zawodowym. Życzę tego, ba każdy nowy dzień rozpoczynał się uśmiechem i był pełen pogody ducha. Jako przewodnik turystyczny, nie może obyć się również bez życzeń dotyczących podróży! Życzę Wam Kochane Turystki wielu cudownych wycieczek, wypadów, rajdów, spotkań towarzyskich. "Wędrówką życie jest człowieka.." jak śpiewał Edward Stachura.. i takiego właśnie, pełnego niezapomnianych, dobrych wrażeń, poznawania nowych, ciekawych ludzi, życia Wam życzę. 

A teraz troszkę historii. Nie byłbym sobą gdybym nie zgłębił nieco tematu i nie sięgnął do źródeł, by wyjaśnić skąd w ogóle data 8 marca jako dzień uczczenia naszych Wspaniałych Pań! Jak czytamy na stronie wp.pl: "Żeby poznać genezę współczesnego Dnia Kobiet, nie trzeba cofać się daleko w przeszłość. 8 marca 1908 roku na ulice Nowego Jorku wyszły kobiety, które domagały się zdecydowanych zmian. Pracownice domagały się poprawy warunków pracy, podwyżek, a także przyznania praw wyborczych.
Ich przemarsz miał tragiczny koniec. Podczas protestu wybuchł pożar. W ogniu zginęło 126 kobiet. W pierwszą rocznicę tych tragicznych wydarzeń kobiety zebrały się, aby obchodzić pierwszą rocznicę pożaru i oddać cześć zmarłym protestującym. Uznaje się, że właśnie świętowanie rocznicy tragicznego pożaru jest pierwszym w historii przypadkiem obchodzenia Dnia Kobiet. I to właśnie od daty protestu wywodzi się data współczesnego, radosnego święta.
Dzień Kobiet wypaczony w czasach PRL
Zupełnie innego znaczenia nabrał Dzień Kobiet w czasach PRL. To właśnie po II wojnie światowej
święto to zaczęło być obchodzone na większą skalę w Polsce. Jednak rocznicę walki o wolność i równość kobiet zmieniono w coś zupełnie innego. 8 marca w PRL był idealnym dniem do manipulacji dla aparatu państwowego. Tego dnia promowano pracę kobiet oraz podkreślano jej znaczenie w hierarchii społecznej. Z okazji Dnia Kobiet panie obdarowywano "ekskluzywnymi" podarkami. Oprócz goździków i tulipanów były to rajstopy, kawa, czekolada i inne przedmioty, których zdobycie na co dzień stanowiło nie lada wyzwanie.
Kwiaty na Dzień Kobiet obowiązkowym elementem
Sposób obchodzenia Dnia Kobiet rodem z PRL w nieco zmienionej postaci przetrwał do dziś. Panie nadal otrzymują drobne upominki. Popularne są kwiaty, szczególnie goździki i tulipany. Panie nie dostają już raczej rajstop. Ich miejsce zastąpiły inne, drobne niespodzianki. Dzień Kobiet stał się również mocno komercyjnym świętem. Sklepy prześcigają się w doborze oferty i promocji. Wszystko, żeby przyciągnąć jak największą liczbę klientów."
Ten opis chyba nieco rozjaśnił nam obraz i genezę tego Święta. Ja osobiście uważam, że Dzień Kobiet powinien być obchodzony każdego dnia w doku... od stworzenia Świata, po jego kres!

Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Drogie Paniei zapraszam do wspólnych wycieczek!!!

sobota, 7 marca 2020

Czas ładowania baterii, czyli krótka wycieczka w plener w poszukiwaniu śladów przedwiośnia.

Las - Osiedle Zamczysko Zamość
Od zawsze kochałem piesze wycieczki. Zarówno te dalsze, zorganizowane w postaci rajdów, jak i te indywidualne, krótsze po najbliższej okolicy. Zawsze były i są one dla mnie okazją do tego by naładować rozładowane baterie, co teraz po zimie jest szczególnie ważne. Marzył mi się już od dawna zimowy wypad w teren, jednak tegoroczna zima nie rozpieszczała nas swoją pogodą i nie było zbytnio wiele okazji do takich spacerów. Brak śniegu, temperatury w większości dodatnie, wszędobylskie błoto sprawiły, że jak do tej pory, taki zimowy spacer pozostaje w sferze niespełnionych marzeń.
Kiedy w końcu wyszło słońce, a temperatura przypomniała nam, że w kalendarzu mamy już marzec postanowiłem wyruszyć na poszukiwanie śladów przedwiośnia. Nie była to co prawda jakaś wielka eskapada, a raczej popołudniowy spacer, ale i tak pozwolił mi on po obcować z otaczającą mnie przyrodą, a co chyba najważniejsze z... samym sobą.
Paśnik - fot. Tomasz Banach
W czwartek, po południu założyłem moje stare trekingi, zarzuciłem na plecy plecak i ruszyłem do najbliższego lasu. Wstyd się przyznać, ale mam do tego miejsca kilkaset metrów od miejsca mojego zamieszkania, a tak naprawdę nigdy do końca nie eksplorowałem tego miejsca. Okazało się ono bardzo ciekawe. Niewielki las położony w okolicach zamojskiego zalewu urzekł mnie swoim pięknem i spokojem. Mimo, że do centrum Zamościa jest stąd stosunkowo blisko (widać szczyty katedry i wieżę dzwonnicy jak na dłoni), to jest tutaj cicho i spokojnie. 
Podczas wędrówki mijałem liczne podmokłe rozlewiska, kanały leśne, by w końcu usiąść na położonej za lasem łące, by spotkać tam dziką zwierzynę w postaci stada saren... niestety były one szybsze od migawki mojego sprzętu fotograficznego i nie udało mi się ich uwiecznić. Obiecałem sobie jednak, że odwiedzę to miejsce kiedyś o wschodzie słońca i zaczaję się z aparatem, by uwiecznić ożywioną dziką przyrodę. Nad głową przeleciał mi klucz żurawi, kilka bażantów wyskoczyło na łąkę z ukrycia, za które służyła im kępa łoziny... Coś cudownego!
Łąka przy lesie - fot. Tomasz Banach 
Wiosenne już słońce pięknie komponowało się ze ścianą, budzącego się do życia po zimowej przerwie lasu. Kiedy już po rozkoszowałem się ciszą i zagłębieniem się w swoją duszę, postanowiłem dokładniej zbadać leśne ostępy. Bardzo mi ta wędrówka pomogła i kiedy słońce piękną poświatą, przenikającą miedzy pniami i konarami drzew chyliło się ku zachodowi, postanowiłem wyruszyć w drogę powrotną.
Już teraz wiem, że mam całkiem blisko domu miejsce, w które mogę zawsze się udać, kiedy tylko najdzie mnie na to ochota. Mam zamiar z tego dobrodziejstwa przyrody korzystać jak najczęściej w ramach moich skromnych możliwości czasowych... Może nie koniecznie sam... Mam nadzieję odbyć kolejne piesze spacery, odnowić w ten sposób również swoją przewodnicką wiedzę o cudownych szlakach pieszych, położonego tuż za miedzą Roztocza. Zachęcam Wszystkich Was do aktywnego spędzania wolnego czasu. Zawsze możemy zebrać się w grupę i razem wyruszyć na spotkanie przygody na łonie przyrody.   

Więcej zdjęć z wędrówki na moim Facebooku

sobota, 22 lutego 2020

Dzień Myśli Braterskiej - święto przyjaźni, od którego wszystko się zaczęło.


Ostatnie dni przyniosły prawdziwą kumulację ważnych dla mnie świąt. Wczoraj obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego, a dziś – Dzień Myśli Braterskiej, święto wszystkich zuchów, harcerzy i skautów na całym świecie.

Skąd wziął się Dzień Myśli Braterskiej?
22 lutego to dzień urodzin założyciela skautingu – Roberta Baden-Powell (1857) oraz jego żony Olave Baden-Powell (1889). Idea ustanowienia tego święta narodziła się w 1926 roku podczas czwartej Międzynarodowej Konferencji Skautek i Przewodniczek w Stanach Zjednoczonych. Początkowo był to dzień dedykowany dziewczętom, z czasem jednak do wspólnego świętowania dołączyli również skauci.
Dzień Myśli Braterskiej przypomina, że bez względu na kolor skóry, narodowość czy wiek, wszyscy skauci są dla siebie braćmi i siostrami. To czas życzeń, spotkań przy ognisku, gier terenowych, wysyłania kartek, a w wielu środowiskach także zbiórek charytatywnych. Tak pisze encyklopedia. A jak ja wspominam moje harcerskie czasy?

Moje początki – od zucha do harcerza
Nie wiem, czy gdy zaczynałem swoją krótką „karierę” skautową, Dzień Myśli Braterskiej był hucznie obchodzony. Być może był – ale zaczynałem tak wcześnie, że po prostu tego nie pamiętam. Do Drużyny Zuchów wstąpiłem w pierwszych latach szkoły podstawowej, prowadzonej przez moją wychowawczynię. Do dziś pamiętam swoje ślubowanie, próby odwagi i pierwsze sprawności. Ogromną dumę czułem wtedy, gdy wreszcie mogłem założyć zuchowy mundurek – kupiony przez mamę z niemałym trudem. Były to czasy przełomu – schyłek PRL-u i początki transformacji ustrojowej. Pamiętam, jak kazano nam przyszywać na rękawy naszywki „W rocznicę Manifestu PKWN”. Jako dziecko nie rozumiałem polityki – dumnie nosiłem odznaki, ku niezadowoleniu rodziców i dziadków. Z czasem jednak zmieniła się symbolika, a wraz z nią – rzeczywistość wokół nas. Na mundurach pojawiły się nowe emblematy, nawiązujące do „Solidarności” i rodzącej się wolnej Polski. My jednak w drużynie skupialiśmy się przede wszystkim na tym, co dla nas najważniejsze – zabawie, przygodzie i zdobywaniu sprawności. W przyszkolnym parku bawiliśmy się w podchody, organizowaliśmy piesze wycieczki, a gdy padał deszcz – graliśmy w planszówki i uczyliśmy się ogniskowych piosenek. Kolejne sprawności z czasem przykryły tę mniej chlubną naszywkę z PKWN.

Harcerstwo i początek mojej drogi. 
Z czasem wyrosłem z bycia zuchem i naturalnie trafiłem do drużyny harcerskiej działającej w Hufcu w Piaskach. Zaczęły się pierwsze noclegi pod namiotami, wspólne złazy, marsze na orientację. To właśnie wtedy narodziło się moje zainteresowanie szeroko pojętą turystyką. Patrząc z perspektywy lat, jestem przekonany, że to harcerskie początki skierowały mnie na drogę, którą idę do dziś – drogę przewodnika turystycznego. W drużynie działałem praktycznie do końca szkoły podstawowej. W szkole średniej harcerstwa w mojej miejscowości już nie było – był to trudny czas podziałów i przemian w całym Związku.

Choć formalnie nigdy do harcerstwa nie wróciłem, ideały, które wtedy poznałem – braterstwo, służba, odpowiedzialność, miłość do przyrody i wędrówki – odcisnęły trwały ślad na moim życiu. Zawsze sympatyzowałem i nadal sympatyzuję z ruchem skautowym. Dlatego w tym wyjątkowym dniu pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia:

Wszystkim Druhnom i Druhom – wszystkiego, co najlepsze.
Wytrwałości w wierności ideałom skautingu.
Niech każdy dzień przynosi nowe odkrycia, ciekawe wędrówki i szczere przyjaźnie.
Niech blask ogniska zawsze oświetla Wasze uśmiechnięte twarze.

Z harcerskim pozdrowieniem,
Druh Tomasz

Czuwaj!

Szwedzi pod Zamościem - zimowa potyczka o Twierdzę

Zapraszamy Serdecznie! Oj będzie się działo!
Wojska szwedzkie feldmarszałka Douglasa stanęły pod Zamościem 25 lutego 1656 r. Po paru dniach dołączył do nich sam król Karol  X Gustaw. Rozpoczął się intensywny ostrzał murów, ale z uwagi na brak ciężkich dział i odpowiedniej aprowizacji na zimowe oblężenie próby zdobycia Twierdzy Zamojskiej nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Szwedzi musieli 1 marca zakończyć oblężenie i odejść z pod Twierdzy pozostawiając ją niezdobytą. W ten sposób Zamość stał się jedną z trzech Twierdz nie zdobytych przez Szwedów podczas Potopu. Barwnie o tych wydarzeniach w drugiej części swojej "Trylogii" pisze Henryk Sienkiewicz, a nasi przewodnicy opowiadają podczas oprowadzania po Hetmańskim Grodzie. Wiąże się także z tym wydarzeniem, wykoncypowana przez Henryka Szkutnika "Legenda Szwedzkiego Stołu", którą można będzie obejrzeć w naszym wykonaniu podczas letnich, weekendowych spotkań w kazamacie Bastionu II.

W rocznicę tych wydarzeń Towarzystwo Szabli i Miecza i  Kompania Familii Żaboklickich vel Stowarzyszenie Turystyka z Pasją zapraszają na trening bojowy zarówno Rycerstwo jak i Widzów, którzy będą chcieli zobaczyć, czy znów Zamojska Twierdza pozostanie niezdobytą. Nie możecie tego przegapić!

Zapraszamy 29 lutego 2020 godz. 13.30 Park Miejski w Zamościu!
Link do wydarzenia znajdziesz: TUTAJ

piątek, 21 lutego 2020

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego

Na Bukową Górę też tak można...
Dzisiaj, 21 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego. Święto to   zostało ustanowione w 1989 r. podczas III Konwencji Światowej Federacji Stowarzyszeń Przewodników Turystycznych (World Federation of Tourist Guide Associations – WFTGA), która odbyła się w Nikozji na Cyprze.
Zawód przewodnika wymaga od osoby trudniącej się tym fachem, nie tylko bardzo szerokiej wiedzy z zakresu wielu dziedzin nauki takich jak chociażby, historia, historia sztuki, architektura, urbanistyka, biologia, geografia, topografia... a czasami nawet geologia, czy medycyna. Ważne jest również posiadanie wiedzy ogólnej z zakresu związanego z aktualnymi wydarzeniami w odwiedzanych miejscach. Praca przewodnika to ciągły proces uczenia się, zdobywania nowych informacji, zarówno podczas szkoleń jak i drogą nieustannego samokształcenia.
Pracując już jakiś czas (nie przyznam się jak długi, bo właśnie uświadomiłem sobie fakt jak czas szybko ucieka) obserwuję zmiany jakie zachodzą w branży przewodnickiej, a wynikają one z pewnej ewolucji wymagań samych naszych odbiorców, czyli Kochanych Turystów. To właśnie do wymagań naszych klientów staramy się ciągle rozwijać i dostosowywać ofertę zwiedzania do ich indywidualnych (czy co jest o wiele trudniejsze) często "grupowych" potrzeb. Dochodzi nam coraz więcej atrakcji, które ubogacają zwiedzanie, co pozytywnie wpływa na jakosć świadczonych usług.
Podczas oprowadzania po Zamościu
Dzisiaj w pracy przewodnika nie wystarcza już sama wiedza. Dobry przewodnik turystyczny powinien posiadać dar podzielenia się swoimi wiadomościami z oprowadzanymi osobami, powinien potrafić przekazać ją w ciekawy, przystępny, czasami anegdotyczny sposób. Powinien potrafić uczyć się również od... samych turystów. Ileż to ciekawych zasłyszanych od oprowadzanych osób opowieści było przyczynkiem do tego by zgłębić swoją wiedzę na dany temat. Praca przewodnika, to również wielka satysfakcja i sposób na samorealizację. Mimo nienormowanego czasu pracy, który często odbija się na życiu prywatnym i wielu niedogodnościom wynikającemu z ciągłej wędrówki, dominuje zadowolenie, które daje siłę do dalszej... pracy? Bo czy pracą można nazwać coś co jest życiową pasją? Chyba jednak tak... Bo największym sukcesem jest połączenie tego co się robi z tym czym się żyje i czym się pasjonuje.
Z tego miejsca pragnę życzyć Kochanym Przyjaciołom Przewodnikom Turystycznym, wielu wspaniałych wycieczek, tysięcy zadowolonych turystów... i wszelkiej pomyślności w życiu nie tylko zawodowym, ale również prywatnym... No i oczywiście częstych spotkań na "przewodnickiej kawce". A naszym Turystom życzę samych kompetentnych i miłych przewodników, byu wspomnienia z każdej wycieczki były wspomnieniami wyjątkowych chwil i na długo pozytywnie zapadły w pamięć.

Z przewodnickim pozdrowieniem -
Tomasz