Ostatnie dni przyniosły prawdziwą kumulację ważnych dla mnie świąt. Wczoraj obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego, a dziś – Dzień Myśli Braterskiej, święto wszystkich zuchów, harcerzy i skautów na całym świecie.
Skąd wziął się Dzień Myśli Braterskiej?
22 lutego to dzień urodzin założyciela skautingu – Roberta Baden-Powell (1857) oraz jego żony Olave Baden-Powell (1889). Idea ustanowienia tego święta narodziła się w 1926 roku podczas czwartej Międzynarodowej Konferencji Skautek i Przewodniczek w Stanach Zjednoczonych. Początkowo był to dzień dedykowany dziewczętom, z czasem jednak do wspólnego świętowania dołączyli również skauci.
Dzień Myśli Braterskiej przypomina, że bez względu na kolor skóry, narodowość czy wiek, wszyscy skauci są dla siebie braćmi i siostrami. To czas życzeń, spotkań przy ognisku, gier terenowych, wysyłania kartek, a w wielu środowiskach także zbiórek charytatywnych. Tak pisze encyklopedia. A jak ja wspominam moje harcerskie czasy?
Moje początki – od zucha do harcerza
Nie wiem, czy gdy zaczynałem swoją krótką „karierę” skautową, Dzień Myśli Braterskiej był hucznie obchodzony. Być może był – ale zaczynałem tak wcześnie, że po prostu tego nie pamiętam. Do Drużyny Zuchów wstąpiłem w pierwszych latach szkoły podstawowej, prowadzonej przez moją wychowawczynię. Do dziś pamiętam swoje ślubowanie, próby odwagi i pierwsze sprawności. Ogromną dumę czułem wtedy, gdy wreszcie mogłem założyć zuchowy mundurek – kupiony przez mamę z niemałym trudem. Były to czasy przełomu – schyłek PRL-u i początki transformacji ustrojowej. Pamiętam, jak kazano nam przyszywać na rękawy naszywki „W rocznicę Manifestu PKWN”. Jako dziecko nie rozumiałem polityki – dumnie nosiłem odznaki, ku niezadowoleniu rodziców i dziadków. Z czasem jednak zmieniła się symbolika, a wraz z nią – rzeczywistość wokół nas. Na mundurach pojawiły się nowe emblematy, nawiązujące do „Solidarności” i rodzącej się wolnej Polski. My jednak w drużynie skupialiśmy się przede wszystkim na tym, co dla nas najważniejsze – zabawie, przygodzie i zdobywaniu sprawności. W przyszkolnym parku bawiliśmy się w podchody, organizowaliśmy piesze wycieczki, a gdy padał deszcz – graliśmy w planszówki i uczyliśmy się ogniskowych piosenek. Kolejne sprawności z czasem przykryły tę mniej chlubną naszywkę z PKWN.
Harcerstwo i początek mojej drogi.
Z czasem wyrosłem z bycia zuchem i naturalnie trafiłem do drużyny harcerskiej działającej w Hufcu w Piaskach. Zaczęły się pierwsze noclegi pod namiotami, wspólne złazy, marsze na orientację. To właśnie wtedy narodziło się moje zainteresowanie szeroko pojętą turystyką. Patrząc z perspektywy lat, jestem przekonany, że to harcerskie początki skierowały mnie na drogę, którą idę do dziś – drogę przewodnika turystycznego. W drużynie działałem praktycznie do końca szkoły podstawowej. W szkole średniej harcerstwa w mojej miejscowości już nie było – był to trudny czas podziałów i przemian w całym Związku.
Choć formalnie nigdy do harcerstwa nie wróciłem, ideały, które wtedy poznałem – braterstwo, służba, odpowiedzialność, miłość do przyrody i wędrówki – odcisnęły trwały ślad na moim życiu. Zawsze sympatyzowałem i nadal sympatyzuję z ruchem skautowym. Dlatego w tym wyjątkowym dniu pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia:
Wszystkim Druhnom i Druhom – wszystkiego, co najlepsze.
Wytrwałości w wierności ideałom skautingu.
Niech każdy dzień przynosi nowe odkrycia, ciekawe wędrówki i szczere przyjaźnie.
Niech blask ogniska zawsze oświetla Wasze uśmiechnięte twarze.
Z harcerskim pozdrowieniem,
Druh Tomasz
Czuwaj!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz