środa, 13 maja 2020

Rzepakowe pola okolic Zamościa


Rzepaki widziane z Białej Góry - fot. Tomasz Banach

Ostatnio, korzystając z większej ilości wolnego czasu, oddałem się turystyce rowerowej. Jak na razie po najbliższej okolicy. Ale gdzie jechać dalej jak ma się "za miedzą" urzekające swym pięknem tereny pogranicza Roztocza Środkowego. W minioną sobotę również odbyłem taką wycieczkę, której celem było miejsce bitwy pod Wojdą. O celu mojej podróży, jak i o miejscach, które odwiedziłem po drodze na pewno napiszę na moim blogu w najbliższym czasie. Dzisiaj jednak chciałbym się skupić na pięknie przyrody, a w szczególności przyrody powołanej na niwie stworzonej przez Boga i procesy geologiczne ręką człowieka. Na warsztat więc idą... kwitnące pola rzepaku.

Biała Droga w okolicach Białej Góry - fot. Tomasz Banach

Sezon na rzepakowe pola w pełni, więc postanowiłem wykorzystać ten moment i zrobić kilka zdjęć niepowtarzalnego klimatu, jaki tworzy się podczas kwitnienia tych żółtych kobierców. Nie każdy wie, że rzepak to odmiana... kapusty. Tak nie pomyliłem się. Rzepak (Brassica napus L. var. napus) – odmiana kapusty występuje tylko w uprawie. Dość często dziczeje z upraw, ale jest tylko efemerofitem. Prawdopodobnie jest mieszańcem kapusty warzywnej (Brassica oleracea) i kapusty właściwej (Brassica rapa)[3]. Jest uprawiany głównie w krajach Eurazji.

Rzepakowe pola z widokiem na Roztocze - fot. Tomasz Banach

Polsce nasiona roślin oleistych znajdowano już w wykopaliskach pochodzących z X wieku. W czasach pańszczyźnianych w Wielkopolsce olej rzepakowy wykorzystywano jako okrasę do twarogu, głównie w okresach postnych.  Olej rzepakowy wykorzystywano jako paliwo do lamp, a później również do produkcji mydła. Dzisiaj rzepak ma bardzo szerokie zastosowanie miedzy innymi jako roślina oleista, pastewna, czy miododajna. Obszar Lubelszczyzny, to zagłębie rzepakowe. Uprawa ta jest bardzo popularna również za sprawą bliskości zakładów przetwórczych, w tym Zakładów Tłuszczowych w  niedalekim Bodaczowie.

Rzepakowe pola i stawy rybne w Topornicy - fot. Tomasz Banach

Kiedy podczas swojej wędrówki rowerowej wspiąłem się na szczyt, zlokalizowanej pod Zamościem Białej Góry (270 m.n.p.m), moim oczom ukazał się ten piękny widok. Żółć kwiatów rzepaku pięknie kontrastuje z zielenią pozostałych zbóż. Dlaczego akurat w naszym regionie są one najpiękniejsze? Wystarczy tylko zerknąć. Wąskie, a długie łany rzepaku rozłożone na opadających łagodnie stokach Roztoczańskich wzniesień "malują" niepowtarzalne pejzaże wypełniające przestrzeń, aż po horyzont. 

Rzepakowe pola - w dole wieś Lipsko - fot. Tomasz Banach

Warto wybrać się teraz na Roztocze, pieszo lub rowerem, by zachwycić się tymi pięknymi widokami i wciągnąć w nozdrza zapach kwitnących pól. Zamość i Roztocze czekają na turystów, ale także na osoby tutaj mieszkające. Wyjdźcie z domu... Niekoniecznie daleko... często w najbliższą okolicę. Zabierzcie ze sobą rodzinę i cieszcie się urokami Polskiej Wiosny. Następnym razem taka okazja może przydarzyć się dopiero za rok. Zapraszam na wspólne wędrowanie piesze i kameralne wycieczki rowerowe. Wystarczy zadzwonić pod nr 693 879 958 i umówić się na zwiedzanie z przewodnikiem. Koszty niewielkie, a wrażenia nie zapomniane. Pozdrawiam Was i trzymajcie się zdrowo i ciepło.

wtorek, 12 maja 2020

VI Turystyczna Majówka w Zamościu - tym razem (na razie) wirtualnie.


Ratusz w Zamościu
Zamojski Ratusz (2020) - fot. Tomasz Banach
W tym roku (9 maja) mieliśmy się osobiście spotkać na zwiedzaniu w ramach VI Turystycznej Majówki w Zamościu organizowanej przez nasze Stowarzyszenie Turystyka z Pasją. Niestety sytuacja związana z epidemią zmusiła nas do przyjęcia innej formy majówkowego spędzania czasu. Wychodząc na przeciw Naszym Kochanym Turystom, którzy tak licznie w poprzednich edycjach brali udział w Majówce, postanowiliśmy (na razie przynajmniej) przenieść zwiedzanie do internetu. W ten sposób powstał cykl amatorskich filmików, które prezentowaliśmy na naszym kanale you tube od 1 do 9 maja, gdzie mogliście nie tylko zobaczyć ciekawe miejsca związane z "Miastem Idealnym", ale także posłuchać ciekawych historii związanych z Zamościem prezentowanych przez przewodników - członków naszego Stowarzyszenia: Dominikę Lipską, Jacka Bełza, Grzegorza Łapińskiego, Rafała Maśnego oraz mojej skromnej osoby. Teraz postanowiłem zebrać je w jedną całość i zaprezentować je Wam w pigułce na moim blogu. Zapraszam do oglądania!

W premierowym filmiku Dominika zapowiada VI Turystyczną Majówkę online i zapowiada osobiste spotkanie z turystami po ustaniu epidemii.


W drugim filmiku Grzegorz opowiada nam o tajnikach szlacheckiego stroju z przełomu XVI i XVII wieku oraz zdradza nam gdzie produkowano najdłuższe szlacheckie pasy.


Trzeci filmik to zaproszenie na Wystawę Strojów Historycznych "Koronki, tiurniury, aksamity..." prowadzonej przez nasze Stowarzyszenie. Dominika opowiada o eksponatach jakie można na niej zobaczyć podczas zwiedzania.


W czwartym filmiku wystąpiłem ja... i to z miejsca na co dzień niedostępnego dla turystów, czyli z Tarasu Widokowego Zamojskiego Ratusza. Ta atrakcja, dzięki władzom naszego miasta jest zawsze nie lada gratką wśród uczestników naszej Turystycznej Majówki w Zamościu.


Piąty filmik nagrał dla Was Jacek by przybliżyć historię miejsca nieco zapomnianego w Zamościu, ale bardzo atrakcyjnego. Co to za miejsce? Przekonajcie się sami.


Główna rola w szóstym filmiku należała znowu do mnie... A raczej do Trasy Turystycznej w Bastionie VII. W mundurze 2 Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego opowiadam Wam historię związaną z jednym z oblężeń Twierdzy Zamojskiej.


Siódmy film to dzieło naszej prezes Dominiki. Zamość to nie tylko zabytki, ale i ludzie związani z tym miastem i regionem. W kolejną rocznicę śmierci przypomniała nam w swojej produkcji postać zapomnianego Twórcy Niepodległości Maurycego Zamojskiego. 


Ósmy filmik to dzieło Naszego Grzegorza. Opowiada on o umocnieniach Zamojskiej Twierdzy, której jest jedyny zachowany w tak dobrym stanie kojec... W kojcu można zobaczyć największą makietę Miasta Idealnego.


Ostatni, dziewiąty film to profesjonalna produkcja naszego nadwornego Kozaka Rafała. W jakże pomysłowy i zabawny sposób przedstawia on nam jedną z zamojskich legend. Którą..? Obejrzyjcie i zobaczcie sami.


Mamy nadzieję, że zaprezentowane filmy zachęciły do przyjazdu do Zamościa Was do uczestnictwa w Turystycznej Majówce. Jak tylko sytuacja epidemiczna na to pozwoli, to zorganizujemy dla Was kolejną już VI edycję naszego wydarzenia. Teraz w oczekiwaniu na ten moment przygotowujemy się do rozpoczęcia sezonu turystycznego w nieco ograniczonej formie. Jakiej? Szczegóły podamy już niebawem. A tym czasem trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia.

czwartek, 30 kwietnia 2020

Z cyklu "Ciekawe miejsca" - Rezerwat Hubale

Suseł Perełkowany - fot. Krzysztof Kurzępa (zdjęcie za zgodą autora)
Kolejny dzień pięknej wiosennej pogody. Rankiem jeszcze troszkę marcowego chłodu, ale tuż po południu mogłem wyruszyć na kolejny dzień rowerowej wędrówki po Trasie Rowerowej Gminy Zamość. Tym razem, wybrałem krótką przejażdżkę do Rezerwatu Hubale.
Wyruszyłem z Rynku Wielkiego w kierunku miejscowości Płoskie. Tam nieopodal stacji paliw skręciłem w lewo by następnie mijając po prawej tereny Aeroklubu Zamojskiego z lotniskiem skręcić prawo i przejechać przez miejscowość Mokre. Samo lotnisko, tego dnia nieco opustoszałe. Kilka płatowców i szybowców :wygrzewało" się w wiosennym słońcu. Dalej przez miejscowość, po płaskim terenie Padołu Zamojskiego przejechałem jeszcze kilkaset metrów. By po lewej stronie drogi ujrzeć piękną przydrożną kaplicę.
Kaplica św. Antoniego w Mokrem - fot. Tomasz banach
Jak czytamy na tablicy informacyjnej ustawionej w obrębie kapliczki: "Neogotycka kaplica pod wezwaniem św. Antoniego została wybudowana w 1905 roku z fundacji Marii i Jana Lipczyńskich - dzierżawców folwarku wchodzącego w skład Ordynacji Zamojskiej. Grunt pod kapliczkę podarował mieszkaniec Mokrego Marcin Łyś, syn Kazimierza, z żoną Anielą.
Kaplicę wzniesiono na planie prostokąta. Ceglane, oskarpowane elewacje udekorowano fryzem arkadowym. Dwuspadowy dach zwieńczono schodkowymi szczytami. W jednej z wieżyczek znajduje się dzwon, którego głos zwoływał mieszkańców na nabożeństwa majowe. W niszy w szczycie kaplicy widnieje figura św. Antoniego trzymającego na lewym ręku Dziecię Jezus, w prawym kwiat lilii - symbol czystości. Wewnątrz, w centralnej części kaplicy, znajduje się obraz św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus oraz figurka i obrazy religijne ofiarowane przez mieszkańców. 
W niszy kaplicy widoczna figura św. Antoniego - fot. Tomasz Banach
Takie przedstawienie Świętego nawiązuje do opowieści przypisywanej hrabiemu Tiso, właścicielowi dóbr Camposampiero. Według tej opowieści hrabia, przyjaciel św. Antoniego, zaprosił go na odpoczynek do swoich włości, po tym jak Święty w ciągu Wielkiego Postu przez 40 kolejnych dni głosił w Padwie kazania. Gospodarz często odwiedzał swojego gościa. Pewnego razu, zaglądając do pokoju przyjaciela, ujrzał jak niezwykłej piękności Dziecię uśmiecha się i przytula do Świętego. Było to Dzieciątko Jezus. Hrabia szybko usunął się, ale Święty zorientował się, że Tiso widział Dzieciątko, poprosił by nikomu nie mówił co zobaczył. Hrabia dopiero kilka lat po śmierci św. Antoniego, czując się już zwolnionym z przyrzeczenia, opowiedział o tym zdarzeniu. Święty wypraszał ludziom liczne łaski i cuda za życia na ziemi, a jeszcze więcej po swej śmierci. Jest patronem sierot, więźniów, rozbitków, bezpłodnych kobiet, poborowych, ceramików, posłańców. Patronuje wszystkiemu co warto odnaleźć. Jest wzywany przez wiernych, by odnaleźć zagubione lub ukradzione rzeczy, a także w przypadku bezpłodności w małżeństwie.
Widok na Rezerwat Hubale od strony lasu - fot. Tomasz Banach
Na wyposażeniu kaplicy jest krucyfiks ofiarowany przez Stefanię Lipczyńską w 1906 roku. Po południowej stronie kaplicy znajdziemy figurę z piaskowca z wyrytą inskrypcją "Boże błogosław nas 1936 r.". Została ona uszkodzona przez niemieckiego okupanta podczas II wojny światowej. Kaplicę otacza kamienny mur z żelaznymi, dekoracyjnymi elementami, wykonanymi przez mieszkańców w latach 90-tych XX wieku. W 2018 roku został ukończony remont kaplicy przeprowadzony w ramach funduszu sołeckiego sołectwa Mokre". 
Po obejrzeniu i "obfotografowaniu" kapliczki siadłem z powrotem na rower i pojechałem w kierunku Rezerwatu Hubale. Tu przyszedł czas na kolejną przerwę w podróży. Ten rezerwat zawsze szczególnie mnie pociągał.  Oddalony o kilka kilometrów od Zamościa, urzeka swoim położeniem na skraju iglastego lasu. Warto wybrać się tam rowerem jak ja, czy zielonym szlakiem pieszym, na krótką kilkugodzinną wędrówkę z centrum Zamościa.
Wczesnośredniowieczne kurhany na Rezerwacie Hubale
- fot. Tomasz Banach
Na ustawionej na granicy rezerwatu tablicy informacyjnej czytamy: "Rezerwat Hubale o powierzchni 35 h, powstał w 1982 roku na gruntach wsi Mokre dla ochrony susła perełkowanego - małego gryzonia z rodziny wiewiórkowatych, wpisanego do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Suseł jest reliktem fauny stepowej występującym w Europie jedynie na południowym wschodzie Wyżyny Lubelskiej. Jego charakterystyczną cechą są białe plamki na futerku. osiąga długość ciała od 18 do 23 cm, a masę od 170 do 360 g. Susły prowadzą naziemny tryb życia. Ich domeną są nory, na których dnie, na głębokości nawet 1 m, znajduje się korona gniazdowa, pełniąca funkcję schronienia przed drapieżnikami i miejsca opieki nad młodymi. Samica susła raz w roku rodzi młode, które przez pierwszy miesiąc życia pozostają w gnieździe pod opieką matki. Potem coraz częściej wychodzą z nory. Kiedy nauczą się samodzielnie zdobywać pożywienie (nasiona i rośliny zielne) matka przestaje się nimi opiekować. Temperatura reguluje procesy życiowe susła. Pod koniec września, najpóźniej na początku października zapada w trwający około 6 miesięcy sen zimowy.
Przerwa na posiłek na łonie natury - fot. Tomasz Banach
Na terenie rezerwatu znajduje się też wczesnośredniowieczne cmentarzysko słowiańskie składające się z 46 kurhanów z VII - IX wieku".
Susła dzisiaj nie udało mi się sfotografować. To bardzo płochliwe zwierzątka, a moje możliwości sprzętowe są znacznie ograniczone. Ale sama świadomość, że gdzieś tam są napawa nadzieją, że następnym razem je spotkam. Po nacieszeniu oka i uspokojeniu skołatanej duszy, przyszedł czas na coś dla ciała. Zjadłem, więc suchy prowiant zabrany ze sobą do lasu. Nawet najzwyklejsza kanapka na łonie natury smakuje wyjątkowo. Tego mnie po zimowym siedzeniu w domu trzeba było. Mam nadzieje, że już niedługo wyruszę w te wszystkie piękne miejsca, by pokazać je swoim turystom. Bardzo za Wami tęsknię Kochani! jednak cały czas pod znakiem zapytani stoi tegoroczny sezon turystyczny i niestety nie mamy na to większego wpływu. Pozostaje jedynie wiara i nadzieją, że niebawem będzie normalnie. Po posiłku wyruszyłem tą samą drogą do Zamościa. Dzień powoli zbliżał się do końca. W zachodzącym słońcu przemierzyłem ostatnie kilometry swojej trasy. 

niedziela, 26 kwietnia 2020

Z cyklu: "Ciekawe miejsca" - Z wizytą u św. Romana

Kapliczka św. Romana w Lipsku Polesiu (2020) - fot. Tomasz Banach
W piękny, słoneczny, marcowy dzień postanowiłem rozruszać zastane po zimie kości i wybrać się na rowerową wycieczkę Trasą Rowerową Gminy Zamość  "na skraju Roztocza" - a przynajmniej przemierzyć jej część. Celem "rowerowania" stała się odbudowana po pożarze Kapliczka św. Romana w Lipsku Polesiu. Już od dawna wybierałem się do tego miejsca. Oczywiście bywałem tam wcześniej z moimi turystami, ale po odbudowie jakoś nie było okazji odwiedzić tego miejsca i zobaczyć kapliczki w nowej odsłonie. Przy okazji "pielgrzymki" do Świętego, postanowiłem rozpocząć tegoroczny sezon rowerowy. Jak to każdej wiosny bywa obiecuję sobie zawsze, że będę więcej jeździł i zabierał Was w różne ciekawe miejsca w okolicy. Czy uda mi się to w tym roku? Zobaczymy. Na razie, mimo wyjątkowej sytuacji spowodowanej wirusem, jestem pełen optymizmu i mam zamiar słowa dotrzymać. Tak więc ruszamy w drogę! Szkoda życia na siedzenie na... 
Przed wyruszeniem w drogę - fot. Anna Siedlikiewicz
Wyruszyłem moim starym rowerkiem z Osiedla Zamczysko w kierunku miejscowości Skokówka. Tuż za granicami administracyjnymi miasta skręciłem w lewo, by po kilkunastu minutach przejechać przez pod zamojskie "wsie" Zwódne, Pniówek, Białowola, Lipsko -  Kosobudy, by dotrzeć do celu mojej wycieczki, czyli do lasu w okolicach Lipska - Polesia.  Trasa ma umiarkowany stopień trudności i jest bardzo dobrze oznakowana czerwonymi znakami. Po drodze zatrzymywałem się kilka razy by podziwiać widoki i fotografować przydrożne krzyże i kapliczki. Zabytków na tym odcinku jest bardzo mało, więc skupiłem się na urokach wiosennej przyrody i budzącego się życia. A tereny pogranicza Roztocza Środkowego i Padołu Zamojskiego to bardzo ciekawe krajobrazowo tereny. Piękne widoki, bezkres otaczających nas pól, a w tle, można by powiedzieć na wyciągnięcie ręki zarys roztoczańskich wzgórz. Polecam każdemu "rowerowy spacerek" po tym terenie.
Widok na Zamość - fot. Tomasz Banach
Na jednym z lekkich pofałdowań terenu zatrzymałem się na dłużej, by nacieszyć oko widokiem, położonego w dole Miasta Idealnego Zamościa. niestety mój, lichej jakości, sprzęt fotograficzny nie pozwala mi w pełni oddać uroku tego widoku. Jakże inaczej z tej perspektywy wygląda gród, w którym przyszło mi przez ostatnie lata mieszkać, pracować z moimi Kochanymi Turystami. Jak na dłoni widzimy zarys najpiękniejszych zabytków naszego miasta jak i widok na nowe osiedla zabudowane blokami. Widać z tej perspektywy swoisty dualizm Zamościa łączącego w sobie zarówno 440 letnią historię Miasta - Twierdzy i nowoczesną funkcjonalność miasta powiatowego z nowoczesną zabudową wielorodzinną. Często kiedy z turystami zwiedzam Stare Miasto pytają mnie o liczbę mieszkańców Zamościa i kiedy podaje przybliżona liczbę, moi słuchacze patrzący przez pryzmat staromiejski zastanawiają się gdzie Ci wszyscy ludzie mieszkają. No dobrze, ale wracamy na szlak, by powoli udać się do celu naszej podróży.
Widok z wieży widokowej - fot. Tomasz Banach
Jadąc przez Lipsko Kosobudy, początkowo asfaltową drogą docieramy do miejsca, gdzie nawierzchnia zmienia nam się da gruntową, a wokół zaczyna dominować leśny krajobraz. Do kapliczki jest już całkiem blisko. Zanim jednak odwiedziłem kapliczkę postanowiłem zatrzymać się i wspiąć na położoną na wzniesieniu na skraju lasu wieżę widokową, z której roztacza się cudowny widok na całą okolicę. Tutaj także spożyłem pierwszy w tym roku posiłek na trasie. W terenie apetyt mi się zawsze wyostrza. Zrobiłem kilka zdjęć z wieży, by utrwalić i podzielić się z Wami widokami roztoczańskiej przyrody. tutaj także spotkałem pierwszych turystów, którzy pozdrowili mnie z bezpiecznej odległości. Na szczęście wszyscy odpowiedzialnie podchodzą do zaistniałej sytuacji i obostrzeń związanych z epidemią. To dowód na to, że nawet w tym trudnym czasie, można bezpiecznie uprawiać turystykę indywidualną, czy rodzinną . Trzeba tylko zachowywać zdrowy rozsądek.
Kapliczka św. Romana (2020) - fot Tomasz Banach
Po odpoczynku dojechałem do nowo odbudowanej kapliczki św. Romana. jak czytamy na tablicy informacyjnej ustawionej w pobliżu kapliczki: "Mieszkańcy Lipska Polesia nazywają to szczególne miejsce "Zjawieniem" lub "Miasteczkiem". Drewniana kapliczka została postawiona w 1906 roku na źródełku u stup zalesionego bukowego wzgórza Łysej Góry. Źródełko znane jest z uzdrawiających właściwości, szczególnie w odniesieniu do chorób oczu. W ustnych przekazach zachowało się kilka legend związanych z tym miejscem. Jedna z nich mówi o tym, jak podczas polowania w tej okolicy zabłądził książę. Został on zraniony przez tura, tracił siły, a był bardzo spragniony. Gdy jęcząc przywoływał swoją matkę, okazała mu się ona i nakazała rozgarnąć liście. Pod nimi pojawiło się źródełko. Książę niebawem wyzdrowiał, a na wzgórzu kazał wznieść gród.  
Kapliczka św. Romana (2020) - fot. Tomasz Banach
Inną legendę, zasłyszaną od swojej babci, opowiada 14-letnia mieszkanka Lipska Polesia: Dziedzic Sajkowski posiadał w tej okolicy pastwiska. Gdy strzegący owiec pasterz zachorował, zastąpiła go jego córka. Na stado napadły wilki i pożarły większość owiec. Dziewczynka bardzo płakała, nie wiedząc co robić. Wtedy pojawił się obok niej staruszek i powiedział, że za wzgórzem jest woda, która pomoże jej ojcu wyzdrowieć i tak się stało, że pasterz ozdrowiał. Po latach, gdy jego córka pracowała we dworze, przyszła wiadomość o zjeździe szlachty. Na ten zjazd wybrał się właściciel dworu w Lipsku, ale w tym czasie zachorowało jego małe dziecko. Dziewczyna niewiele myśląc, chwyciła dziecko i pobiegła z nim do znanego sobie źródła i tu nastąpiło uzdrowienie w dniu 9 sierpnia, w uroczystość św. Romana. Odtąd co roku odbywa się przy źródełku uroczysta msza odpustowa. 
Wnętrze nowej Kaplicy (2020) - fot. Tomasz Banach
Źródełko św. Romana notowane jest już w 1854 roku. Odbywały się tu co roku procesje, przybywały pielgrzymki, zdążające do Krasnobrodu. Wodzie ze źródła przypisuje się właściwości lecznicze. Właściwości fizykochemiczne źródła są dobre. Woda jest wolna od bakterii i mieści się w normach międzynarodowych wód przeznaczonych do konsumpcji.
Kapliczka św. Romana jest orientowana, drewniana, konstrukcji wieńcowej. Założona na rzucie kwadratu, s podcieniem z frontu, na dwóch słupach profilowanych. Posadowiona nad źródłem, pierwotnie na palach (kaplica "na wodzie"), od 1976 roku zastąpionych murowanym obudowaniem. Przy ścianie wschodniej znajduje się ołtarzyk z obrazem na blasze, przedstawiającym św. Romana.
Na północny wschód od kapliczki w odległości ok. 300 metrów, odkryto wczesnośredniowieczne grodzisko datowane na IX w. n. e., będące prapoczątkiem Grodów Czerwieńskich. Natomiast w tej samej odległości, na zachód istnieje cmentarzysko kurhanowe z tego samego okresu, liczące 70 kopców".
Leśna droga w okolicach Lipska Polesia - fot. Tomasz Banach
Zamieszczony na tablicy opis jest w części nie aktualny z uwagi na to, że 18 lipca 2017 roku doszło do pożaru, w którym doszczętnie spłonęła, wpisana do rejestru zabytków 111 letnia kapliczka. Na szczęście, dzięki ofiarności wielu darczyńców udało się na dawnym miejscu odbudować kapliczkę, którą ponownie poświęcono w czasie uroczystości odpustowych 8 sierpnia 2019 roku. Wody w cudownym źródełku także jakoś mniej niż zazwyczaj. Zapewne to efekt braku pokrywy śnieżnej minionej zimy i spowodowanej w ten sposób suszy.
Nadszedł czas na powrót do Zamościa. Na pierwszą dłuższą wiosenną wycieczkę wystarczy. Jutro ruszę w dalszą podróż Trasą Turystyczną Gminy Zamość. Niebawem na pewno znajdzie się relacja z tego wyjazdu na moim blogu. polecam z całego serca podróż rowerową po tym jakże ciekawym krajobrazowo i kulturowo terenie. Może kiedyś wyruszymy w tę podróż razem.

środa, 22 kwietnia 2020

Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Ziemi!

Zalew w Rybczewicach - fot. Tomasz Banach
Dzień Ziemi, znany też jako Światowy Dzień Ziemi lub Międzynarodowy Dzień Ziemi, jest największym na świecie świętem ekologicznym, obchodzonym od 1970 r. Jako pierwszy z ideą Dnia Ziemi wystąpił John McConnell na konferencji UNESCO, dotyczącej środowiska naturalnego w 1969 r. W Polsce obchody Dnia Ziemi zostały zapoczątkowane w 1990 r.
Celem święta jest promowanie proekologicznych postaw w społeczeństwie oraz budowanie wspólnej odpowiedzialności za Ziemię. To największe ekologiczne święto obchodzone jest obecnie w 192 krajach. Wiele organizacji ekologicznych, władz miast czy placówek edukacyjnych organizuje w Dniu Ziemi imprezy i wydarzenia plenerowe. Co roku w szkołach podczas specjalnie zorganizowanych zajęć uczniowie wychodzili na zewnątrz i razem z opiekunami oczyszczali wybrany teren z odpadków i śmieci. Zazwyczaj były to lasy, łąki lub tereny zielone w miastach. 
W wielu miastach w Polsce z okazji Dnia Ziemi organizowano wspólne sadzenie drzew. Wiele stowarzyszeń na całym świecie organizowało także różne manifestacje, konferencje czy pokazy.
"Działania na rzecz ochrony klimatu" -  to hasło Dnia Ziemi w 2020 roku, a jednocześnie motyw przewodni tego święta. Jego celem jest zaakcentowanie wyzwań związanych z zachodzącymi zmianami klimatycznymi.W tym roku takie wydarzenia ze względu na pandemię nie mogą się odbyć. Ale paradoksalnie właśnie teraz Ziemia dostaje od nas wiele cenniejszych prezentów. To, że ze względu na koronawirusa ograniczamy naszą działalność i ruchliwość, daje Ziemi zdrowy oddech. Pamiętajmy, by Dzień Święty Święcić.

wtorek, 21 kwietnia 2020

Lasy wychodzą z "kwarantanny" - zniesiono zakazy wstępu do lasu.

W leśnych ostępach - fot Anna Siedlikiewicz
Od wczoraj zostały zniesione, niektóre z obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa w naszym kraju. Po za złagodzeniem przepisów w sferze gospodarczej, przyszedł również czas na zmiany w zakazach dotyczących życia społecznego. Między innymi dotyczy to możliwości przemieszczania się w celach rekreacyjnych, czy tak kontrowersyjnego i budzącego wiele emocji zakazu wejścia do lasu. Zobaczymy jaki będzie efekt tych zmian w obliczu zagrożenia z jakim przyszło nam się zmierzyć w ostatnich tygodniach. Głęboko wierzę w to, że liberalizacja obostrzeń reżimów sanitarnych, w tym zakresie, nie wpłynie negatywnie na nasze społeczeństwo i nie przyczyni się do wzrostu ilości zarażeń, a stanie się wręcz przeciwnie i dawka ruchu i możliwości przebywania na świeżym powietrzu pozytywnie wpłynie na nasze zdrowie, samopoczucie a tym samym również na zwalczanie epidemii. Wszystko zależy od nas samych! Od tego jak podejdziemy do tematu, jak będziemy korzystać z przywróconych nam swobód.
Wiosną las budzi się do życia - fot. Tomasz Banach
Rozkoszując się spacerami wśród leśnych ostępów, obserwując coraz intensywniej budzącą się do życia wiosenną przyrodę, pamiętajmy przede wszystkim o ZDROWYM ROZSĄDKU. Złagodzenie przepisów, to nie całkowite zniesienie zakazów. Nadal nie można korzystać z parkingów, uczęszczanych szlaków turystycznych, jak i z infrastruktury leśnej typu, wiaty, ławki, ławostoły. Co prawda pozwolono poruszać się po lesie bez maseczek zakrywających usta i nos, ale pamiętajmy, że nie do końca! W miejscach gdzie jest możemy spotkać obce osoby taki nakaz nadal istnieje, co za sobą niesie również zachowanie bezpiecznej, zalecanej przez Ministerstwo Zdrowia odległości. Na grupowe (wycieczki z przewodnikiem !!!) przyjdzie jeszcze czas. Las i szlaki turystyczne są cierpliwe i poczekają na nas na pewno. Po "kwarantannie" obiecuję zorganizować dla
Was ciekawy spacer po lasach Roztocza... A może wybierzemy się gdzieś dalej.
Kwiecień w pełni - fot. Tomasz Banach
Kolejnym bardzo ważnym aspektem poruszania się nie tylko po lasach, ale również po łąkach i nieużytkach jest zachowanie przepisów przeciwpożarowych. Praktycznie na terenie całego kraju mamy do czynienia z suszą. Suszą, która sprzyja pożarom, zarówno w lasach jak i po za nim. Nie ma dnia by nie płonęły łąki i drzewostany, często nawet te, które są położone na terenie rezerwatów, Parków Narodowych, czy Krajobrazowych. Niestety ponad 90 % pożarów powstaje w wyniku naszej działalności. Korzystając z dobrodziejstw przyrody pamiętajmy o tym by nie używać w tych miejscach otwartego ognia, nie palić ognisk, nie griliować, nie pozostawiać śmieci, czy nie wjeżdżać autami na suchą ściółkę czy trawę. Wystarczy bowiem mała iskra, by przy tak małej wilgotności doprowadzić do tragedii, a tym samym wyrządzić ogromne szkody. Uważajmy więc na siebie i zwracajmy uwagę na innych.
Susza i nocne przymrozki spowalniają wegetację -
fot. Tomasz Banach
Ja wczoraj wybrałem się po raz pierwszy po okresie zakazu do lasu by po raz kolejny czerpać z jego dobrodziejstw, by naładować wyczerpane praktycznie do granic możliwości baterie witalne. Nikogo nie namawiam do spacerów, czy też pozostania w domach. Tę decyzje każdy powinien podjąć indywidualnie. Czas społecznej izolacji, to dla nas bardzo trudny i wyjątkowy okres. Myślę, że złagodzenie przepisów pandemicznych w zakresie rekreacji, racjonalnego korzystania z lasów, skwerów i parków pozwoli nam w łatwiejszy sposób przetrwać ten okres próby jakiemu zostaliśmy poddani. Najbliższe dni pokażą czy mieliśmy rację znosząc część zakazów. Nie wiem jak w innych lasach na terenie naszego kraju wygląda sytuacja, ale w naszej "Zamojskiej Puszczy" było dzisiaj jak zwykle cicho i spokojnie. Co prawda widziałem z daleka kilka osób spacerujących po leśnych duktach, ale zachowywali oni odpowiednie odstępy, a co najważniejsze ZDROWY ROZSĄDEK, którego chyba ostatnio niektórym zabrakło. Atmosfera tych leśnych "spotkań" także stała się jakaś milsza. Ludzie pozdrawiają się z daleka, uśmiechają. Widać, że obcowanie z przyrodą ma na nich bardzo dobry, jak nie zbawienny wpływ. Miejmy nadzieję, że tej atmosfery nie zakłócą głupie incydenty związane z masowymi wycieczkami połączonymi z leśnymi piknikami na kilkanaście osób. mam nadzieję, że nie wyjedzie do lasu w jednym czasie i w jedno miejsce tłum "babek w klapkach" i "panów w kwiecistych szortach" Pamiętajmy, że w 50 osób możemy się spotykać... ale jak na razie tylko na pogrzebach.
Liczę na odpowiedzialność naszego społeczeństwa i nas samych jak i na to, że dobrych przykładów normalnych zachowań w lasach, na skwerach, czy w parkach, nie przysłonią, jak podkreślam "incydentalne" przypadki głupoty i nieodpowiedzialności. A tym czasem życzę Wszystkim zdrowia, pogody ducha na ten ciężki okres. Cieszmy się życiem w pozytywnym tego słowa znaczeniu i pamiętajmy, że wszystko jest dla ludzi - dla ludzi mądrych i odpowiedzialnych.

sobota, 18 kwietnia 2020

"Społecznej kwarantanny" dni kolejne - czyli jak żyć, by nie zwariować!!!

Gotowy do działania - fot. Tomasz Banach
Przyszło nam żyć w ciężkich i dziwnych czasach. Czasach zarazy spowodowanej nieznanym do tej pory w dziejach świata wirusem. Nasz świat, który wydawał się w miarę poukładany i w pewien sposób przewidywalny stanął w ostatnim czasie na głowie. Wszystkie plany, marzenia, projekty zostały zepchnięte na dalszy plan. Plan, który tak naprawdę nie jest do końca planem, bo co można w chwili obecnej zaplanować skoro nie wiemy jak długo jeszcze potrwa pandemia. Wszyscy zadają sobie teraz to samo pytanie: Kiedy i czy w ogóle będzie jeszcze normalnie. Wiele osób jak ja obawia się o to co przyniosą następne dni, miesiące... Wiele osób w tym ja straciło swoją pracę, która dawała tyle radości i pozwalała rozwijać swoje pasje. Tęsknię za nią każdego dnia i zastanawiam się jak dalej pokierować swoim życiem. Widmo bezrobocia nie pozwala w nocy spać, a za dnia zmusza do wytężonego poszukiwania nowego, innego niż do tej pory źródła dochodu. mam nadzieję, że mi się to uda i spotkam na swojej drodze ludzi, którzy mi w tym pomogą. Jak się powszechnie uważa "nadzieja umiera ostatnia".
Dar serca dla wolontariusza - fot. Tomasz Banach
Niestety wiele osób popada przez zaistniałą sytuację w swoisty marazm, załamanie... Ja postanowiłem się nie poddawać i nadmiar wolnego czasu przeznaczyć na pomoc innym, ale także... sobie. Od samego początku, jak część z Was już zdążyła zauważyć włączyłem się jak wiele tysięcy ludzi dobrego serca w akcję pomocową. Może nie jest to coś wielkiego, może nie walczę na "pierwszej linii frontu" w szpitalach, czy domach opieki społecznej, ale staram się pomagać jak tylko potrafię najlepiej. Dzięki kilku WSPANIAŁYM OSOBOM zająłem się, od samego początku trwania "społecznej kwarantanny" pomocą osobom starszym i potrzebującym. Są to proste wydawałoby się czynności, jak zrobienie zakupów, wyjście do apteki, czy tak jak dzisiaj dostarczenie do domu maseczek ochronnych uszytych przez naszych Cudownych Zamojskich Wolontariuszy. Te niby proste czynności codzienne w czasach zarazy urosły do rangi "wyczynów" z którymi niektórym ciężko sobie samemu poradzić. Kiedy tylko ktoś zwróci się do mnie z taką prośbą, to siadam na mój stary, wysłużony rower i ruszam na ulice Zamościa, do ludzi, których wcześniej nie znałem, może nie zauważałem... Teraz widzę ilu jest takich, którzy potrzebują naszej pomocy.
Proszę o przekazanie mojego numeru tym, którzy tego potrzebują
Podczas tych moich "wolontariackich wycieczek" zdałem sobie sprawę z tego, że tak naprawdę, to w dużej mierze pomagam również sobie. Pomoc drugiemu człowiekowi pozwala mi inaczej spojrzeć również na moje życie, pozwala mi chociaż przez chwilę nie myśleć o otaczającym mnie świecie, o dotykających nas wszystkich problemach. Pomaga mi to zachować swoistą równowagę wewnętrzną. Każdorazowo również dostają zapłatę za swoją "służbę". Tą zapłatą są niebanalnie dzisiaj brzmiące słowa podziękowań, czasami łzy szczęścia i wzruszenia... a nawet upominki. Dzisiaj na przykład od miłego starszego pana, któremu dostarczyłem przekazane mi przez panią Krystynę z Zamojskiego Centrum Wolontariatu maseczki i lekarstwa z apteki dostałem całą garść cukierków. Słodycz płynie jak widać nie tylko z serca, ale i oblewa się czekoladą. To są bardzo miłe chwile, które motywują mnie do tego by robić jeszcze więcej. Do póki starczy mi sił i środków będę służył pomocą, bo właśnie na tym między innymi polega moja cywilna służba i zwykła ludzka empatia.
Jeżeli macie kogoś kto potrzebuje pomocy, komu trzeba zrobić zakupy, wykupić leki, wysłać pocztę, to zapraszam do kontaktu zemną. Postaram się, jak i moi przyjaciele, którzy także zaangażowali się w akcję pomocy, pomóc w podstawowych sprawach... Czasami wystarczy zwykła rozmowa z drugim, często samotnym człowiekiem, kilka słów uspokojenia i pocieszenia w tej niecodziennej sytuacji. Wszystkich także namawiam do włączenia się w akcję niesienia pomocy, czy to przez robienie zakupów, szycie maseczek, robienie przyłbic, czy to poprzez "uraczenia bliźniego swego dobrym słowem. "Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać drugiemu człowiekowi"