Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronawirus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronawirus. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2020

Lasy wychodzą z "kwarantanny" - zniesiono zakazy wstępu do lasu.

W leśnych ostępach - fot Anna Siedlikiewicz
Od wczoraj zostały zniesione, niektóre z obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa w naszym kraju. Po za złagodzeniem przepisów w sferze gospodarczej, przyszedł również czas na zmiany w zakazach dotyczących życia społecznego. Między innymi dotyczy to możliwości przemieszczania się w celach rekreacyjnych, czy tak kontrowersyjnego i budzącego wiele emocji zakazu wejścia do lasu. Zobaczymy jaki będzie efekt tych zmian w obliczu zagrożenia z jakim przyszło nam się zmierzyć w ostatnich tygodniach. Głęboko wierzę w to, że liberalizacja obostrzeń reżimów sanitarnych, w tym zakresie, nie wpłynie negatywnie na nasze społeczeństwo i nie przyczyni się do wzrostu ilości zarażeń, a stanie się wręcz przeciwnie i dawka ruchu i możliwości przebywania na świeżym powietrzu pozytywnie wpłynie na nasze zdrowie, samopoczucie a tym samym również na zwalczanie epidemii. Wszystko zależy od nas samych! Od tego jak podejdziemy do tematu, jak będziemy korzystać z przywróconych nam swobód.
Wiosną las budzi się do życia - fot. Tomasz Banach
Rozkoszując się spacerami wśród leśnych ostępów, obserwując coraz intensywniej budzącą się do życia wiosenną przyrodę, pamiętajmy przede wszystkim o ZDROWYM ROZSĄDKU. Złagodzenie przepisów, to nie całkowite zniesienie zakazów. Nadal nie można korzystać z parkingów, uczęszczanych szlaków turystycznych, jak i z infrastruktury leśnej typu, wiaty, ławki, ławostoły. Co prawda pozwolono poruszać się po lesie bez maseczek zakrywających usta i nos, ale pamiętajmy, że nie do końca! W miejscach gdzie jest możemy spotkać obce osoby taki nakaz nadal istnieje, co za sobą niesie również zachowanie bezpiecznej, zalecanej przez Ministerstwo Zdrowia odległości. Na grupowe (wycieczki z przewodnikiem !!!) przyjdzie jeszcze czas. Las i szlaki turystyczne są cierpliwe i poczekają na nas na pewno. Po "kwarantannie" obiecuję zorganizować dla
Was ciekawy spacer po lasach Roztocza... A może wybierzemy się gdzieś dalej.
Kwiecień w pełni - fot. Tomasz Banach
Kolejnym bardzo ważnym aspektem poruszania się nie tylko po lasach, ale również po łąkach i nieużytkach jest zachowanie przepisów przeciwpożarowych. Praktycznie na terenie całego kraju mamy do czynienia z suszą. Suszą, która sprzyja pożarom, zarówno w lasach jak i po za nim. Nie ma dnia by nie płonęły łąki i drzewostany, często nawet te, które są położone na terenie rezerwatów, Parków Narodowych, czy Krajobrazowych. Niestety ponad 90 % pożarów powstaje w wyniku naszej działalności. Korzystając z dobrodziejstw przyrody pamiętajmy o tym by nie używać w tych miejscach otwartego ognia, nie palić ognisk, nie griliować, nie pozostawiać śmieci, czy nie wjeżdżać autami na suchą ściółkę czy trawę. Wystarczy bowiem mała iskra, by przy tak małej wilgotności doprowadzić do tragedii, a tym samym wyrządzić ogromne szkody. Uważajmy więc na siebie i zwracajmy uwagę na innych.
Susza i nocne przymrozki spowalniają wegetację -
fot. Tomasz Banach
Ja wczoraj wybrałem się po raz pierwszy po okresie zakazu do lasu by po raz kolejny czerpać z jego dobrodziejstw, by naładować wyczerpane praktycznie do granic możliwości baterie witalne. Nikogo nie namawiam do spacerów, czy też pozostania w domach. Tę decyzje każdy powinien podjąć indywidualnie. Czas społecznej izolacji, to dla nas bardzo trudny i wyjątkowy okres. Myślę, że złagodzenie przepisów pandemicznych w zakresie rekreacji, racjonalnego korzystania z lasów, skwerów i parków pozwoli nam w łatwiejszy sposób przetrwać ten okres próby jakiemu zostaliśmy poddani. Najbliższe dni pokażą czy mieliśmy rację znosząc część zakazów. Nie wiem jak w innych lasach na terenie naszego kraju wygląda sytuacja, ale w naszej "Zamojskiej Puszczy" było dzisiaj jak zwykle cicho i spokojnie. Co prawda widziałem z daleka kilka osób spacerujących po leśnych duktach, ale zachowywali oni odpowiednie odstępy, a co najważniejsze ZDROWY ROZSĄDEK, którego chyba ostatnio niektórym zabrakło. Atmosfera tych leśnych "spotkań" także stała się jakaś milsza. Ludzie pozdrawiają się z daleka, uśmiechają. Widać, że obcowanie z przyrodą ma na nich bardzo dobry, jak nie zbawienny wpływ. Miejmy nadzieję, że tej atmosfery nie zakłócą głupie incydenty związane z masowymi wycieczkami połączonymi z leśnymi piknikami na kilkanaście osób. mam nadzieję, że nie wyjedzie do lasu w jednym czasie i w jedno miejsce tłum "babek w klapkach" i "panów w kwiecistych szortach" Pamiętajmy, że w 50 osób możemy się spotykać... ale jak na razie tylko na pogrzebach.
Liczę na odpowiedzialność naszego społeczeństwa i nas samych jak i na to, że dobrych przykładów normalnych zachowań w lasach, na skwerach, czy w parkach, nie przysłonią, jak podkreślam "incydentalne" przypadki głupoty i nieodpowiedzialności. A tym czasem życzę Wszystkim zdrowia, pogody ducha na ten ciężki okres. Cieszmy się życiem w pozytywnym tego słowa znaczeniu i pamiętajmy, że wszystko jest dla ludzi - dla ludzi mądrych i odpowiedzialnych.

sobota, 18 kwietnia 2020

"Społecznej kwarantanny" dni kolejne - czyli jak żyć, by nie zwariować!!!

Gotowy do działania - fot. Tomasz Banach
Przyszło nam żyć w ciężkich i dziwnych czasach. Czasach zarazy spowodowanej nieznanym do tej pory w dziejach świata wirusem. Nasz świat, który wydawał się w miarę poukładany i w pewien sposób przewidywalny stanął w ostatnim czasie na głowie. Wszystkie plany, marzenia, projekty zostały zepchnięte na dalszy plan. Plan, który tak naprawdę nie jest do końca planem, bo co można w chwili obecnej zaplanować skoro nie wiemy jak długo jeszcze potrwa pandemia. Wszyscy zadają sobie teraz to samo pytanie: Kiedy i czy w ogóle będzie jeszcze normalnie. Wiele osób jak ja obawia się o to co przyniosą następne dni, miesiące... Wiele osób w tym ja straciło swoją pracę, która dawała tyle radości i pozwalała rozwijać swoje pasje. Tęsknię za nią każdego dnia i zastanawiam się jak dalej pokierować swoim życiem. Widmo bezrobocia nie pozwala w nocy spać, a za dnia zmusza do wytężonego poszukiwania nowego, innego niż do tej pory źródła dochodu. mam nadzieję, że mi się to uda i spotkam na swojej drodze ludzi, którzy mi w tym pomogą. Jak się powszechnie uważa "nadzieja umiera ostatnia".
Dar serca dla wolontariusza - fot. Tomasz Banach
Niestety wiele osób popada przez zaistniałą sytuację w swoisty marazm, załamanie... Ja postanowiłem się nie poddawać i nadmiar wolnego czasu przeznaczyć na pomoc innym, ale także... sobie. Od samego początku, jak część z Was już zdążyła zauważyć włączyłem się jak wiele tysięcy ludzi dobrego serca w akcję pomocową. Może nie jest to coś wielkiego, może nie walczę na "pierwszej linii frontu" w szpitalach, czy domach opieki społecznej, ale staram się pomagać jak tylko potrafię najlepiej. Dzięki kilku WSPANIAŁYM OSOBOM zająłem się, od samego początku trwania "społecznej kwarantanny" pomocą osobom starszym i potrzebującym. Są to proste wydawałoby się czynności, jak zrobienie zakupów, wyjście do apteki, czy tak jak dzisiaj dostarczenie do domu maseczek ochronnych uszytych przez naszych Cudownych Zamojskich Wolontariuszy. Te niby proste czynności codzienne w czasach zarazy urosły do rangi "wyczynów" z którymi niektórym ciężko sobie samemu poradzić. Kiedy tylko ktoś zwróci się do mnie z taką prośbą, to siadam na mój stary, wysłużony rower i ruszam na ulice Zamościa, do ludzi, których wcześniej nie znałem, może nie zauważałem... Teraz widzę ilu jest takich, którzy potrzebują naszej pomocy.
Proszę o przekazanie mojego numeru tym, którzy tego potrzebują
Podczas tych moich "wolontariackich wycieczek" zdałem sobie sprawę z tego, że tak naprawdę, to w dużej mierze pomagam również sobie. Pomoc drugiemu człowiekowi pozwala mi inaczej spojrzeć również na moje życie, pozwala mi chociaż przez chwilę nie myśleć o otaczającym mnie świecie, o dotykających nas wszystkich problemach. Pomaga mi to zachować swoistą równowagę wewnętrzną. Każdorazowo również dostają zapłatę za swoją "służbę". Tą zapłatą są niebanalnie dzisiaj brzmiące słowa podziękowań, czasami łzy szczęścia i wzruszenia... a nawet upominki. Dzisiaj na przykład od miłego starszego pana, któremu dostarczyłem przekazane mi przez panią Krystynę z Zamojskiego Centrum Wolontariatu maseczki i lekarstwa z apteki dostałem całą garść cukierków. Słodycz płynie jak widać nie tylko z serca, ale i oblewa się czekoladą. To są bardzo miłe chwile, które motywują mnie do tego by robić jeszcze więcej. Do póki starczy mi sił i środków będę służył pomocą, bo właśnie na tym między innymi polega moja cywilna służba i zwykła ludzka empatia.
Jeżeli macie kogoś kto potrzebuje pomocy, komu trzeba zrobić zakupy, wykupić leki, wysłać pocztę, to zapraszam do kontaktu zemną. Postaram się, jak i moi przyjaciele, którzy także zaangażowali się w akcję pomocy, pomóc w podstawowych sprawach... Czasami wystarczy zwykła rozmowa z drugim, często samotnym człowiekiem, kilka słów uspokojenia i pocieszenia w tej niecodziennej sytuacji. Wszystkich także namawiam do włączenia się w akcję niesienia pomocy, czy to przez robienie zakupów, szycie maseczek, robienie przyłbic, czy to poprzez "uraczenia bliźniego swego dobrym słowem. "Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać drugiemu człowiekowi"
  

piątek, 10 kwietnia 2020

Co przewodnik turystyczny robi w dobie "społecznej kwarantanny"? - czyli życie w dobie epidemii.

Zdjęcie dla bezpieczeństwa, wykonałem sam!!!
Wszyscy znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji związanej z szalejącą pandemią niewidzialnego wroga, którego ciężko zlokalizować, a przez to i ciężko z nim walczyć. Patrząc na historię, zwłaszcza tę militarną inie trudno dojść do wniosku, że zazwyczaj przewagę w walce miał  ten kto atakował z zaskoczenia, prowadząc nierówną podjazdową, czy partyzancką walkę. Stąd też pewna "przewaga" naszego dzisiejszego wroga, czyli "wirusa w koronie". Druga przewaga wynika niewątpliwie z tego, że jak na razie nie dysponujemy (a może jeszcze o tym nie wiemy, że dysponujemy) skuteczną bronią, którą moglibyśmy zwalczać zakażenie.
Bardzo duża część naszego społeczeństwa, jak i władze różnych szczebli rządowych włączyły się w tę walkę i starają się skutecznie zredukować straty związane z wrogiem, który jeszcze kilkanaście tygodni temu, wydawał nam się całkowicie "wirtualny" i niegroźny. jak oceni działania rządu, czy administracji historia? - na to przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać i tym bardziej nie jest moim zamysłem jej na tym blogu wyręczać. Już i tak, wokół nas wiele napięć związanych nie tylko z pandemią, ale i działaniami politycznymi i paniką społeczną. Tę dziedzinę, życia pozostawię "ekspertom" z dziedziny prawa, czy politologii, których ostatnio namnożyło się nam aż ponad miarę. Każdy ma prawo do swoich poglądów, a mnie maluczkiemu pozostaje jedynie je uszanować i czasami zagryźć zęby i pozostawić bez komentarza, by nie nakręcać i tak już rozkręconej do granic spirali napięcia społecznego.
Wiosenne kwiaty w moim ogrodzie - fot. Tomasz Banach
Bardziej chciałbym tutaj pochwalić to co jest dobre, budujące, co sprawia, że nie tracimy nadziei w tych pozostającej bez precedensu sytuacji. Pochwała należy się wszystkim, którzy aktywnie włączyli się w społeczną walkę z zarazą, ratownikom różnych służb, pracownikom, którzy mimo "kwarantanny" narażając swoje życie wychodzą codziennie do pracy, by niczego nam nie zabrakło... zwłaszcza w czasie zbliżających się Świąt Wielkanocnych. pochwalić należy również tych wszystkich, którzy społecznie szyją maseczki, robią przyłbice, pomagają starszym i potrzebującym., dają wsparcie psychologiczne W zaistniałej sytuacji, Wszyscy dzisiaj   jesteśmy WOLONTARIUSZAMI. Wszyscy mamy OBOWIĄZEK niesienia pomocy. Oczywiście w miarę swoich możliwości i zaistniałych potrzeb, których czego się niestety obawiam będzie coraz więcej. Ale WSPÓLNIE damy radę i wierze w to bardzo mocno. Wiele w tej walce mimo wszystko zależy od naszej postawy i zachowań.
Uroki wiosny - fot. Tomasz banach
Przepraszam moich Szanownych Czytelników, za ten przydługi nieco wstęp do tematu, który chciałem w tym wpisie poruszyć, ale swojego bloga traktuję również jako swoisty pamiętnik, w którym pragnę dzielić się z Wami (i poniekąd z samym sobą, przemyśleniami oraz faktami z otaczającego mnie świata.
Wracając, wiec do myśli przewodniej zawartej w tytule tego wpisu, pewnie zastanawiacie się co teraz robi przewodnik, kiedy nie ma grup turystycznych, kiedy Trasa Turystyczna w Bastionie VII zamknięta jest dla zwiedzających, ograniczono możliwość przemieszczania się do absolutnego minimum... a nawet zamknięto lasy?  A no stara się jakoś zagospodarować sobie czas na bezpłatnym niestety urlopie. Czas "społecznej kwarantanny" dla mnie to głównie czas na robienie rzeczy, na które nie zawsze miałem czas, albo zwracałem na nie uwagę w tzw. "normalnych czasach". Z jednej strony staram się coraz bardziej zaaklimatyzować się w zaistniałej sytuacji, a z drugiej zdaję sobie sprawę z tego, że nic nie jest tak jak powinno być, tak jak było wcześniej.
Materiały powtórkowe - fot. Tomasz Banach
Ten przymusowo "wolny" czas staram się wykorzystać w dużej mierze na samokształcenie, zdobywanie nowych wiadomości, jak również nowych zdolności werbalnych. Bardzo dużo ostatnimi czasy czytam I to zarówno "nowe" pozycje książkowe, ale również wracam  do tych już kiedyś przeczytanych, bu utrwalić swą wiedzę, którą chcę się z Wami dzielić w czasie naszych wspólnych wycieczek, czy spotkań. Staram się także troszkę pisać. Rozpocząłem kilka artykułów na bloga, o charakterze badawczo-odtwórczym, które zapewne już niebawem będziecie mogli znaleźć na moim blogu. Na szczęście mieszkam w domku jednorodzinnym z ogrodem z widokiem na tereny zalesione i okoliczne łąki, więc korzystając z pięknej pogody i iście wiosennych temperatur staram się jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu, pozostając jednocześnie w "kwarantannowej izolacji". Nie jest ona jednak pełna gdyż...
Gotowy do działania - fot. Tomasz Banach
Gdyż są osoby, które potrzebują naszej pomocy... Zwłaszcza w tym trudnym czasie. Mówię tutaj oosobach samotnych, starszych, będących w tzw. "grupie podwyższonego ryzyka". Dla nich  nie lada wyzwaniem jest często wykonanie podstawowych czynności takich jak chociażby zrobienie zakupów, wykupienie leków, czy też "załatwienie" prostych spraw urzędowych. Postanowiłem włączyć się, już od samego początku trwania epidemii, w akcję pomocy. W tym celu udało mi się nawiązać współpracę z kilkoma wspaniałymi ludźmi (wszystkich Was tutaj Kochani nie wymienię, by nikogo nie pominąć... JESTEŚCIE WIELCY !!!) i Zamojskim Centrum Wolontariatu i zacząłem aktywnie pomagać. Najczęściej jest to właśnie pomoc przy zrobieniu podstawowych zakupów, czy wykupieniu lekarstw, ale także, jak zauważyłem ostatnio coraz częściej zwykła ludzka rozmowa, zwykły nawet mały gest w stosunku do drugiego człowieka. Akcję pomocy prowadzona jest cały czas. Jeżeli potrzebujecie POMOCY, to dzwońcie do mnie pod nr. 693 879 958. Ja i mój dzielny, stary rowerek postaramy się Wam pomóc jak najlepiej.
Krew ratuje życie... - fot. Tomasz Banach
W odpowiedzi na liczne apele Wojewódzkich Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa postanowiłem również powrócić do honorowego oddawania krwi. Krew, to substancja ratująca życie, której nie da się zastąpić żadnymi syntetykami. Oddawanie jej nic nie kosztuje, a daje bardzo wiele i to zarówno dla jej potrzebujących, szczególnie w tym ciężkim okresie, jak i oddającemu. Przypominam, że honorowe oddawanie krwi jest całkowicie bezpieczne i zajmuje krwiodawcy nie więcej niż kilkadziesiąt minut. Każdego, komu stan zdrowia pozwala na oddanie krwi namawiam do odwiedzenia Oddziału Stacji Krwiodawstwa i podzielenia się tym wyjątkowym darem serca, który to dar bezpośrednio trafia do serca drugiego człowieka. A przy okazji na zachętę można otrzymać pyszny zestaw regeneracyjny w postaci czekolady, która bardzo skutecznie osładza życie w obliczu zagrożenia epidemiologicznego.
Wiosenny motylek na poprawę nastroju - fot. Tomasz banach
Przepraszam Kochani, że tak się rozpisałem, ale pisanie to także jedna z form wyrazu, która pozwala
przetrwać w tej nowej... innej... często ciężkiej. Co będę robił dalej? Tego jeszcze do końca nie wiem. Na pewno skupię się na tym co robiłem do tej pory, ale także zajmę się zapewne pewnym przebranżowieniem. Turystyka w czasie "społecznej kwarantanny" jest w fazie totalnej wegetacji... No a żyć z czegoś trzeba. Na szczęście szybko się uczę i jestem gotowy podejmować nowe wyzwania. Jeżeli chcecie pomóc przewodnikowi przetrwać ten trudny okres, a macie możliwość zaoferowania mi, zlecenia jakiejś pracy, lub jej polecenia, to oczywiście będę BARDZO WDZIĘCZNY. A teraz by już naprawdę nie przedłużać uciekam do przygotowań do zbliżających się Świąt Wielkanocnych... Tych wyjątkowych Świąt, które mam nadzieję wleją w nasze serca nadzieję, tak bardzo teraz potrzebną. Tego Wam Kochani i sobie życzę z całego SERCA. 


środa, 1 kwietnia 2020

Apel do potrzebujących POMOCY - czyli trochę serca dla innych!

MOI DRODZY, SĄSIEDZI, MIESZKAŃCY OSIEDLA ZAMCZYSKO I SĄSIEDNICH OSIEDLI!!!

#pomoc - zdjęcie zamieszczone jedynie dla
przyciągnięcia uwagi odbiorców 
Znaleźliśmy się Wszyscy w wyjątkowej dla nas sytuacji. Pandemii, która rozprzestrzenia się na naszych oczach i zagraża każdemu z nas. W związku z tym postanowiłem zwrócić się do Was z moją propozycją pomocy. Jako człowiek, członek Miejskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego, jako były strażak, chcę Wam pomóc w wyzwaniach jakie stawiają przed nami trudy codziennego życia w obliczu zagrożenia. APELUJĘ o to byście pozostali W DOMACH, by niepotrzebnie nie narażać się na zakażenie. Apel swój kieruję w szczególności do Naszych Wspaniałych SENIORÓW i osób z grupy tzw. PODWYŻSZONEGO RYZYKA.

Jeżeli potrzebujesz POMOCY, to  zwróć się do służb, które świadczą taką pomoc lub ZADZWOŃ czy NAPISZ do mnie. Nie chcę pozostać obojętny na Wasze problemy… Chce POMAGAĆ!!!!. Może moja pomoc, nie jest jakaś wyjątkowa i wielka, ale w miarę możliwości postaram się dobrze wypełnić swój ludzki obowiązek płynący z potrzeby serca.  

Jak to działa?
Ty, dzwonisz do mnie pod nr 693 879 958 i mówisz jakiej pomocy potrzebujesz (zrobienia niezbędnych zakupów, wykupienia leków, złożenia dokumentów do instytucji… czy zwykłej rozmowy z drugim człowiekiem). Czasami błahe na co dzień sprawy stały się teraz nie lada wyzwaniem, z którymi ciężko sobie samemu poradzić. 
1) Jeżeli potrzebujesz zrobienia zakupów to:
a) podajesz mi swój adres i imię i listę tego czego potrzebujesz (najłatwiej pisząc do mnie SMS lub na "mesengerze" o ile to możliwe);
b) Po przyjęciu zamówienia, ja robię dla Ciebie zakupy z zachowaniem wszystkich zasad ustalonych w rozporządzeniach tego dotyczących (posiadam maseczki, rękawiczki, środki dezynfekujące) za własne pieniądze (tak do kwoty 50 – 60 zł bo sam w tej chwili zostałem pozbawiony możliwości zarobkowania i nie dysponuję większą gotówką) – a i jeszcze jedno PORUSZAM SIĘ ROWEREM!!! Co prawda mam dosyć pojemne sakwy, ale bardzo dużych wagowo i gabarytowo towarów mogę nie być w stanie dostarczyć… Ale oto też się zbytnio nie martwcie, poprosimy kogoś kto na pewno nam w tym pomoże… Inie mówię tutaj o pomocy w wywózce gruzu czy zakupach w markecie budowlanym.
c) Ja dostarczam zakupy pod wskazany przez Ciebie adres w jednorazowych torbach, by uniknąć zakażenia. Informuję Cię o tym telefonicznie i zostawiam zakupy wraz z paragonem pod drzwiami, by uniknąć niepotrzebnego kontaktu;
d) Ty zabierasz zakupione przeze mnie produkty i uiszczasz (w gotówce) kwotę za zakupy widniejącą na paragonie, pozostawiając ją przed drzwiami swojego mieszkania czy domu. W ten sposób zachowamy bezpieczny odstęp i nie będziemy mieli bezpośredniego kontaktu, by nie przyczynić się do rozprzestrzeniania wirusa.
2) Jeżeli potrzebujesz wykupienia niezbędnych lekarstw postępujemy podobnie, z tym wyjątkiem, że jeżeli wymagana jest recepta, to odbieram ją od Ciebie przed dokonaniem zakupów, także minimalizując wzajemny kontakt. Łatwiej będzie na pewno jeżeli chodzi o e-recepty.
3) Jeżeli chodzi o dostarczenie dokumentów, to również pojawię się pod wskazanym adresem by, je odebrać. Ty zostawiasz mi je, po moim telefonie przed drzwiami swojego mieszkania, czy domu, z karteczką do kogo są adresowane i adresem pod który mam je dostarczyć.
4) Jeżeli potrzebujesz po prostu, tak po ludzku porozmawiać, bo czujesz się samotny, coś Cię trapi… po prostu zadzwoń do mnie pod nr 693 879 958 i powiedz mi o tym (jeżeli w danej chwili nie będę mógł z ważnych przyczyn odebrać telefonu, to postaram się oddzwonić jak najszybciej)
NIE BÓJMY SIĘ POMAGAĆ, nie bójmy się rozmawiać… Dzisiaj może Ty potrzebujesz pomocy, a jutro to ja mogę jej potrzebować od Ciebie, czy też od kogoś innego… Tylko wspólne rozważne i odpowiedzialne działanie może nas wspólnie uchronić przed konsekwencjami jakie niesie za sobą pandemia korona wirusa, zarówno tymi fizycznymi, jak i tymi natury psychologicznej! RAZEM DAMY RADĘ w tych trudnych chwilach!

Proszę o udostępnienie tej informacji wszystkim, którzy potrzebują POMOCY. Może w waszym otoczeniu, bloku, na osiedlu jest ktoś kto takiej pomocy POTRZEBUJE!!!