piątek, 15 maja 2020

Z cyklu "Ciekawe miejsca" - Wieża widokowa w Kornelówce.


Wieża widokowa w Kornelówce - fot. Tomasz Banach

Z oddali wygląda jak pozostałość średniowiecznej warowni, rozbudzając w nas wyobraźnię o uwięzionej na szczycie wieży księżniczce i o dzielnym rycerzu zmierzającym na białym rumaku, by wybawić nieszczęśliwą niewiastę z niewoli. Dopiero kiedy podjedziemy bliżej okazuje się, że to obiekt całkowicie współczesny i na pewno nie służący jako ciężkie więzienie. Chociaż ze względu ma swoje położenie, można by go uznać za bajkową samotnię. Mowa tutaj oczywiście o wieży widokowej w Kornelówce koło Zamościa, którą odwiedziłem podczas niedzielnej wycieczki rowerowej. Pogoda jak widać na zdjęciach była cudna, więc trzeba było się nieco poruszać.

Widok na pola z okna wieży widokowej - fot. Tomasz Banach

Według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego z roku 1883 Kornelówka stanowiła folwark w powiecie zamojskim, gminie Zamość, parafii Sitaniec. Folwark ten oddalony o 11 wiorst od Zamościa, położony między lasami, stanowił około roku 1883 własność Kornelego Malczewskiego, gleba w nim była urodzajna, pszenna. Wieża widokowa w Kornelówce położona jest na wzgórzu (272 m n.p.m) na północ od centrum miejscowości. Jej wysokość to 8,15 m. Taras widokowy na wybudowanej w 2014 roku wieży znajduje się na wysokości 6,45 m od podstawy budowli. 

Widok z tarasu widokowego w kierunku Zamościa

Rozciąga się z niej widok na okolicę, między innymi Padół Zamojski z Zamościem oraz Skierbieszowski Park Krajobrazowy. Roztaczający się stąd pejzaż zapiera dech w piersiach. Warto umieścić to miejsce na trasie swojej wycieczki, by rozkoszować się pięknem otaczającego nas krajobrazu. Będąc w Kornelówce warto również odwiedzić niedalekie Muzeum Etno - Art w Rozdołach (o Muzeum pisałem w oddzielnym wpisie) jak i malownicze tereny Skierbieszowskiego Parku Krajobrazowego.

czwartek, 14 maja 2020

Z cyklu: "Ciekawe miejsca" - Zapraszamy do Muzeum "Etno - Art" w Rozdołach.


Muzeum Etno - Art zaprasza turystów - fot. Tomasz Banach

Podczas niedzielnej wycieczki rowerowej po okolicach Zamościa postanowiłem odwiedzić miejsce wyjątkowe, miejsce które ma swój niebywały klimat, charakter, głębie i duszę. A to wszystko dzięki pasji, zapałowi, niesamowitej energii, a przede wszystkim wielkiemu talentowi twórczyni tej "oazy spokoju" czyli Eli Dudek. Dzisiaj zabiorę Was do Muzeum Etno - Art w Rozdołach w gminie Sitno. Niedaleko, bo ok. 16 km od Zamościa, w bliskości lasu i przyrody, na granicy otuliny Skierbieszowskiego Parku Krajobrazowego, znajduje się "Królestwo Eli".

W malinowym chruśniaku... - fot. Tomasz Banach

Rozdoły to wieś położona w północno-wschodniej części gminy Sitno, w okolicach źródełek rzeki Marianki, dopływu rzeki Wolicy. Północna część wsi położona jest na terenie Działów Grabowieckich, jednostki fizjograficznej charakteryzującej się bardzo urozmaiconym, pagórkowatym krajobrazem. Ta część Rozdołów leży na terenie Skierbieszowskiego Parku Krajobrazowego. Nazwa wsi jest nazwą topograficzną, związaną z ukształtowaniem terenu oznaczając „ miejsce położone w dolinach (dołach) między pagórkami" i powstała stosunkowo późno, na początku XX wieku.

Wnętrze Muzeum Etno - Art - fot. Tomasz Banach

Muzeum Etno - Art składa się z dwu integralnych części. Pierwsza, zlokalizowana w domu rodzinnym Eli, to ekspozycja dotycząca je wielkiej pasji jaką jest sztuka ludowa i rękodzieło. Znajdziemy tutaj zarówno wzory haftów zamojskich, koronek, elementy strojów regionalnych jak i liczne dyplomy potwierdzające zdolności autorki, ale także materiały dokumentujące dzieje Rozdół, jak i równie ciekawe dzieje rodziny Eli. Jej przodkowie pochodzą z Niemiec i przybyli na te tereny sprowadzeni przez Andrzeja Zamoyskiego X właściciela Ordynacji Zamojskiej podczas tzw. osadnictwa józefińskiego. Mieli oni tutaj dawać dobry przykład w prowadzeniu gospodarstw miejscowym gospodarzom. Tą niemiecką gospodarność można w zagrodzie Eli zobaczyć na każdym kroku, chociaż jak sama mówi o sobie czuje się całkowicie "zasymilowana" i przez to za cel w swoim muzeum postawiła sobie krzewienie miejscowej kultury i tradycji.

Elementy stroju zamojskiego z charakterystycznym haftem krzyżykowym - fot. Tomasz Banach

Właścicielka Etno - Art to także znana w regionie (i nie tylko) twórczyni ludowa (z papierami) specjalizująca się głównie w wyrobach koronkarskich, dzierganiu biżuterii z lnu, bawełny, robi bukiety z suchych, a ostatnio również żywych kwiatów.  W muzeum na każdym niemal kroku możemy spotkać anioły... Tak anioły, które Ela maluje akrylami na starym specjalnie do tego celu przygotowanym drewnie. Każdy może tutaj znaleźć swojego anioła... na przykład zamawiając go u Eli. Może kiedyś uda mi się namówić Elę, by i dla mnie takiego Anioła Stróża wykonała... Aniołów Stróżów nigdy dosyć... Dzięki temu, że właścicielka muzeum posiada tyle talentów, to po za zwiedzaniem muzeum można również osobiście spróbować swych sił w rękodzielnictwie, biorąc udział w warsztatach prowadzonych w Etno - Art. Po trudach zwiedzania i warsztatach jest możliwość organizacji ogniska w malowniczo położonej zagrodzie w Rozdołach.

Wnętrze mini skansenu w Etno - Art - fot. Tomasz Banach

Druga część muzeum Etno - Art w Rozdołach, to mini skansen stworzony przez właścicielkę w dawnej stodole. to tutaj możemy obejrzeć eksponaty związane z codziennym życiem i pracą na zamojskiej wsi. Znajdziemy tutaj zarówno "maszyny" rolnicze, jak i sprzęty codziennego użytku. Sam pochodzę ze wsi i zawsze z sentymentem wspominam pracę na wsi przy użyciu "akcesoriów", które już dzisiaj można często obejrzeć jedynie w skansenach lub walające się w zakątkach wiejskich gospodarstw. W Etno - Art wszystko ma swoje miejsce, wszystko jest skomponowane w bardzo ciekawy sposób.

Sprzęty gospodarskie w Etno - Art - fot. Tomasz Banach

Warto wybrać się do muzeum również ze swoimi pociechami, by pokazać im to całe bogactwo jakie zostało zgromadzone w Etno - Art. Zawsze jak mam przyjemność oprowadzać "małoletnich" ale również starszych turystów po skansenach bawimy się w pewną zabawę. Jest to quiz z wiedzy o tym co jak się nazywa i do czego służyło. Często, kiedy przyjeżdżają turyści z innych części naszego kraju, okazuje się, że na pozór te same sprzęty mają całkiem inne nazwy lokalne, a często i wykorzystywane były w różny, często zaskakujący sposób. Muzeum w Rozdołach to idealne miejsce do spędzenia czasu w rodzinnym gronie i równie rodzinnej atmosferze stworzonej przez właścicielkę obiektu. Jak zwiedzić Etno - Art, czy wziąć udział w warsztatach? Najprościej zadzwonić i się umówić na konkretny termin i godzinę. Szczegółowe informację znajdziecie na plakacie zamieszczonym poniżej, jak i na facebookowym profilu Muzeum. Z całego serca polecam odwiedziny w tym magicznym miejscu.

Na koniec pragnę Serdecznie podziękować Eli za bardzo miłe przyjecie w Muzeum Etno - Art w Rozdołach, oraz za oprowadzenie po ekspozycji. o pysznej kawie, wypitej w w ogrodzie i maślanych bułeczkach nawet nie wspomnę... Dziękuję Elu... i trzymaj tak dalej. To co robisz jest wspaniałe!!!


  
 


środa, 13 maja 2020

Rzepakowe pola okolic Zamościa


Rzepaki widziane z Białej Góry - fot. Tomasz Banach

Ostatnio, korzystając z większej ilości wolnego czasu, oddałem się turystyce rowerowej. Jak na razie po najbliższej okolicy. Ale gdzie jechać dalej jak ma się "za miedzą" urzekające swym pięknem tereny pogranicza Roztocza Środkowego. W minioną sobotę również odbyłem taką wycieczkę, której celem było miejsce bitwy pod Wojdą. O celu mojej podróży, jak i o miejscach, które odwiedziłem po drodze na pewno napiszę na moim blogu w najbliższym czasie. Dzisiaj jednak chciałbym się skupić na pięknie przyrody, a w szczególności przyrody powołanej na niwie stworzonej przez Boga i procesy geologiczne ręką człowieka. Na warsztat więc idą... kwitnące pola rzepaku.

Biała Droga w okolicach Białej Góry - fot. Tomasz Banach

Sezon na rzepakowe pola w pełni, więc postanowiłem wykorzystać ten moment i zrobić kilka zdjęć niepowtarzalnego klimatu, jaki tworzy się podczas kwitnienia tych żółtych kobierców. Nie każdy wie, że rzepak to odmiana... kapusty. Tak nie pomyliłem się. Rzepak (Brassica napus L. var. napus) – odmiana kapusty występuje tylko w uprawie. Dość często dziczeje z upraw, ale jest tylko efemerofitem. Prawdopodobnie jest mieszańcem kapusty warzywnej (Brassica oleracea) i kapusty właściwej (Brassica rapa)[3]. Jest uprawiany głównie w krajach Eurazji.

Rzepakowe pola z widokiem na Roztocze - fot. Tomasz Banach

Polsce nasiona roślin oleistych znajdowano już w wykopaliskach pochodzących z X wieku. W czasach pańszczyźnianych w Wielkopolsce olej rzepakowy wykorzystywano jako okrasę do twarogu, głównie w okresach postnych.  Olej rzepakowy wykorzystywano jako paliwo do lamp, a później również do produkcji mydła. Dzisiaj rzepak ma bardzo szerokie zastosowanie miedzy innymi jako roślina oleista, pastewna, czy miododajna. Obszar Lubelszczyzny, to zagłębie rzepakowe. Uprawa ta jest bardzo popularna również za sprawą bliskości zakładów przetwórczych, w tym Zakładów Tłuszczowych w  niedalekim Bodaczowie.

Rzepakowe pola i stawy rybne w Topornicy - fot. Tomasz Banach

Kiedy podczas swojej wędrówki rowerowej wspiąłem się na szczyt, zlokalizowanej pod Zamościem Białej Góry (270 m.n.p.m), moim oczom ukazał się ten piękny widok. Żółć kwiatów rzepaku pięknie kontrastuje z zielenią pozostałych zbóż. Dlaczego akurat w naszym regionie są one najpiękniejsze? Wystarczy tylko zerknąć. Wąskie, a długie łany rzepaku rozłożone na opadających łagodnie stokach Roztoczańskich wzniesień "malują" niepowtarzalne pejzaże wypełniające przestrzeń, aż po horyzont. 

Rzepakowe pola - w dole wieś Lipsko - fot. Tomasz Banach

Warto wybrać się teraz na Roztocze, pieszo lub rowerem, by zachwycić się tymi pięknymi widokami i wciągnąć w nozdrza zapach kwitnących pól. Zamość i Roztocze czekają na turystów, ale także na osoby tutaj mieszkające. Wyjdźcie z domu... Niekoniecznie daleko... często w najbliższą okolicę. Zabierzcie ze sobą rodzinę i cieszcie się urokami Polskiej Wiosny. Następnym razem taka okazja może przydarzyć się dopiero za rok. Zapraszam na wspólne wędrowanie piesze i kameralne wycieczki rowerowe. Wystarczy zadzwonić pod nr 693 879 958 i umówić się na zwiedzanie z przewodnikiem. Koszty niewielkie, a wrażenia nie zapomniane. Pozdrawiam Was i trzymajcie się zdrowo i ciepło.

wtorek, 12 maja 2020

VI Turystyczna Majówka w Zamościu - tym razem (na razie) wirtualnie.


Ratusz w Zamościu
Zamojski Ratusz (2020) - fot. Tomasz Banach
W tym roku (9 maja) mieliśmy się osobiście spotkać na zwiedzaniu w ramach VI Turystycznej Majówki w Zamościu organizowanej przez nasze Stowarzyszenie Turystyka z Pasją. Niestety sytuacja związana z epidemią zmusiła nas do przyjęcia innej formy majówkowego spędzania czasu. Wychodząc na przeciw Naszym Kochanym Turystom, którzy tak licznie w poprzednich edycjach brali udział w Majówce, postanowiliśmy (na razie przynajmniej) przenieść zwiedzanie do internetu. W ten sposób powstał cykl amatorskich filmików, które prezentowaliśmy na naszym kanale you tube od 1 do 9 maja, gdzie mogliście nie tylko zobaczyć ciekawe miejsca związane z "Miastem Idealnym", ale także posłuchać ciekawych historii związanych z Zamościem prezentowanych przez przewodników - członków naszego Stowarzyszenia: Dominikę Lipską, Jacka Bełza, Grzegorza Łapińskiego, Rafała Maśnego oraz mojej skromnej osoby. Teraz postanowiłem zebrać je w jedną całość i zaprezentować je Wam w pigułce na moim blogu. Zapraszam do oglądania!

W premierowym filmiku Dominika zapowiada VI Turystyczną Majówkę online i zapowiada osobiste spotkanie z turystami po ustaniu epidemii.


W drugim filmiku Grzegorz opowiada nam o tajnikach szlacheckiego stroju z przełomu XVI i XVII wieku oraz zdradza nam gdzie produkowano najdłuższe szlacheckie pasy.


Trzeci filmik to zaproszenie na Wystawę Strojów Historycznych "Koronki, tiurniury, aksamity..." prowadzonej przez nasze Stowarzyszenie. Dominika opowiada o eksponatach jakie można na niej zobaczyć podczas zwiedzania.


W czwartym filmiku wystąpiłem ja... i to z miejsca na co dzień niedostępnego dla turystów, czyli z Tarasu Widokowego Zamojskiego Ratusza. Ta atrakcja, dzięki władzom naszego miasta jest zawsze nie lada gratką wśród uczestników naszej Turystycznej Majówki w Zamościu.


Piąty filmik nagrał dla Was Jacek by przybliżyć historię miejsca nieco zapomnianego w Zamościu, ale bardzo atrakcyjnego. Co to za miejsce? Przekonajcie się sami.


Główna rola w szóstym filmiku należała znowu do mnie... A raczej do Trasy Turystycznej w Bastionie VII. W mundurze 2 Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego opowiadam Wam historię związaną z jednym z oblężeń Twierdzy Zamojskiej.


Siódmy film to dzieło naszej prezes Dominiki. Zamość to nie tylko zabytki, ale i ludzie związani z tym miastem i regionem. W kolejną rocznicę śmierci przypomniała nam w swojej produkcji postać zapomnianego Twórcy Niepodległości Maurycego Zamojskiego. 


Ósmy filmik to dzieło Naszego Grzegorza. Opowiada on o umocnieniach Zamojskiej Twierdzy, której jest jedyny zachowany w tak dobrym stanie kojec... W kojcu można zobaczyć największą makietę Miasta Idealnego.


Ostatni, dziewiąty film to profesjonalna produkcja naszego nadwornego Kozaka Rafała. W jakże pomysłowy i zabawny sposób przedstawia on nam jedną z zamojskich legend. Którą..? Obejrzyjcie i zobaczcie sami.


Mamy nadzieję, że zaprezentowane filmy zachęciły do przyjazdu do Zamościa Was do uczestnictwa w Turystycznej Majówce. Jak tylko sytuacja epidemiczna na to pozwoli, to zorganizujemy dla Was kolejną już VI edycję naszego wydarzenia. Teraz w oczekiwaniu na ten moment przygotowujemy się do rozpoczęcia sezonu turystycznego w nieco ograniczonej formie. Jakiej? Szczegóły podamy już niebawem. A tym czasem trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia.

czwartek, 30 kwietnia 2020

Z cyklu "Ciekawe miejsca" - Rezerwat Hubale

Suseł Perełkowany - fot. Krzysztof Kurzępa (zdjęcie za zgodą autora)
Kolejny dzień pięknej wiosennej pogody. Rankiem jeszcze troszkę marcowego chłodu, ale tuż po południu mogłem wyruszyć na kolejny dzień rowerowej wędrówki po Trasie Rowerowej Gminy Zamość. Tym razem, wybrałem krótką przejażdżkę do Rezerwatu Hubale.
Wyruszyłem z Rynku Wielkiego w kierunku miejscowości Płoskie. Tam nieopodal stacji paliw skręciłem w lewo by następnie mijając po prawej tereny Aeroklubu Zamojskiego z lotniskiem skręcić prawo i przejechać przez miejscowość Mokre. Samo lotnisko, tego dnia nieco opustoszałe. Kilka płatowców i szybowców :wygrzewało" się w wiosennym słońcu. Dalej przez miejscowość, po płaskim terenie Padołu Zamojskiego przejechałem jeszcze kilkaset metrów. By po lewej stronie drogi ujrzeć piękną przydrożną kaplicę.
Kaplica św. Antoniego w Mokrem - fot. Tomasz banach
Jak czytamy na tablicy informacyjnej ustawionej w obrębie kapliczki: "Neogotycka kaplica pod wezwaniem św. Antoniego została wybudowana w 1905 roku z fundacji Marii i Jana Lipczyńskich - dzierżawców folwarku wchodzącego w skład Ordynacji Zamojskiej. Grunt pod kapliczkę podarował mieszkaniec Mokrego Marcin Łyś, syn Kazimierza, z żoną Anielą.
Kaplicę wzniesiono na planie prostokąta. Ceglane, oskarpowane elewacje udekorowano fryzem arkadowym. Dwuspadowy dach zwieńczono schodkowymi szczytami. W jednej z wieżyczek znajduje się dzwon, którego głos zwoływał mieszkańców na nabożeństwa majowe. W niszy w szczycie kaplicy widnieje figura św. Antoniego trzymającego na lewym ręku Dziecię Jezus, w prawym kwiat lilii - symbol czystości. Wewnątrz, w centralnej części kaplicy, znajduje się obraz św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus oraz figurka i obrazy religijne ofiarowane przez mieszkańców. 
W niszy kaplicy widoczna figura św. Antoniego - fot. Tomasz Banach
Takie przedstawienie Świętego nawiązuje do opowieści przypisywanej hrabiemu Tiso, właścicielowi dóbr Camposampiero. Według tej opowieści hrabia, przyjaciel św. Antoniego, zaprosił go na odpoczynek do swoich włości, po tym jak Święty w ciągu Wielkiego Postu przez 40 kolejnych dni głosił w Padwie kazania. Gospodarz często odwiedzał swojego gościa. Pewnego razu, zaglądając do pokoju przyjaciela, ujrzał jak niezwykłej piękności Dziecię uśmiecha się i przytula do Świętego. Było to Dzieciątko Jezus. Hrabia szybko usunął się, ale Święty zorientował się, że Tiso widział Dzieciątko, poprosił by nikomu nie mówił co zobaczył. Hrabia dopiero kilka lat po śmierci św. Antoniego, czując się już zwolnionym z przyrzeczenia, opowiedział o tym zdarzeniu. Święty wypraszał ludziom liczne łaski i cuda za życia na ziemi, a jeszcze więcej po swej śmierci. Jest patronem sierot, więźniów, rozbitków, bezpłodnych kobiet, poborowych, ceramików, posłańców. Patronuje wszystkiemu co warto odnaleźć. Jest wzywany przez wiernych, by odnaleźć zagubione lub ukradzione rzeczy, a także w przypadku bezpłodności w małżeństwie.
Widok na Rezerwat Hubale od strony lasu - fot. Tomasz Banach
Na wyposażeniu kaplicy jest krucyfiks ofiarowany przez Stefanię Lipczyńską w 1906 roku. Po południowej stronie kaplicy znajdziemy figurę z piaskowca z wyrytą inskrypcją "Boże błogosław nas 1936 r.". Została ona uszkodzona przez niemieckiego okupanta podczas II wojny światowej. Kaplicę otacza kamienny mur z żelaznymi, dekoracyjnymi elementami, wykonanymi przez mieszkańców w latach 90-tych XX wieku. W 2018 roku został ukończony remont kaplicy przeprowadzony w ramach funduszu sołeckiego sołectwa Mokre". 
Po obejrzeniu i "obfotografowaniu" kapliczki siadłem z powrotem na rower i pojechałem w kierunku Rezerwatu Hubale. Tu przyszedł czas na kolejną przerwę w podróży. Ten rezerwat zawsze szczególnie mnie pociągał.  Oddalony o kilka kilometrów od Zamościa, urzeka swoim położeniem na skraju iglastego lasu. Warto wybrać się tam rowerem jak ja, czy zielonym szlakiem pieszym, na krótką kilkugodzinną wędrówkę z centrum Zamościa.
Wczesnośredniowieczne kurhany na Rezerwacie Hubale
- fot. Tomasz Banach
Na ustawionej na granicy rezerwatu tablicy informacyjnej czytamy: "Rezerwat Hubale o powierzchni 35 h, powstał w 1982 roku na gruntach wsi Mokre dla ochrony susła perełkowanego - małego gryzonia z rodziny wiewiórkowatych, wpisanego do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Suseł jest reliktem fauny stepowej występującym w Europie jedynie na południowym wschodzie Wyżyny Lubelskiej. Jego charakterystyczną cechą są białe plamki na futerku. osiąga długość ciała od 18 do 23 cm, a masę od 170 do 360 g. Susły prowadzą naziemny tryb życia. Ich domeną są nory, na których dnie, na głębokości nawet 1 m, znajduje się korona gniazdowa, pełniąca funkcję schronienia przed drapieżnikami i miejsca opieki nad młodymi. Samica susła raz w roku rodzi młode, które przez pierwszy miesiąc życia pozostają w gnieździe pod opieką matki. Potem coraz częściej wychodzą z nory. Kiedy nauczą się samodzielnie zdobywać pożywienie (nasiona i rośliny zielne) matka przestaje się nimi opiekować. Temperatura reguluje procesy życiowe susła. Pod koniec września, najpóźniej na początku października zapada w trwający około 6 miesięcy sen zimowy.
Przerwa na posiłek na łonie natury - fot. Tomasz Banach
Na terenie rezerwatu znajduje się też wczesnośredniowieczne cmentarzysko słowiańskie składające się z 46 kurhanów z VII - IX wieku".
Susła dzisiaj nie udało mi się sfotografować. To bardzo płochliwe zwierzątka, a moje możliwości sprzętowe są znacznie ograniczone. Ale sama świadomość, że gdzieś tam są napawa nadzieją, że następnym razem je spotkam. Po nacieszeniu oka i uspokojeniu skołatanej duszy, przyszedł czas na coś dla ciała. Zjadłem, więc suchy prowiant zabrany ze sobą do lasu. Nawet najzwyklejsza kanapka na łonie natury smakuje wyjątkowo. Tego mnie po zimowym siedzeniu w domu trzeba było. Mam nadzieje, że już niedługo wyruszę w te wszystkie piękne miejsca, by pokazać je swoim turystom. Bardzo za Wami tęsknię Kochani! jednak cały czas pod znakiem zapytani stoi tegoroczny sezon turystyczny i niestety nie mamy na to większego wpływu. Pozostaje jedynie wiara i nadzieją, że niebawem będzie normalnie. Po posiłku wyruszyłem tą samą drogą do Zamościa. Dzień powoli zbliżał się do końca. W zachodzącym słońcu przemierzyłem ostatnie kilometry swojej trasy. 

niedziela, 26 kwietnia 2020

Z cyklu: "Ciekawe miejsca" - Z wizytą u św. Romana

Kapliczka św. Romana w Lipsku Polesiu (2020) - fot. Tomasz Banach
W piękny, słoneczny, marcowy dzień postanowiłem rozruszać zastane po zimie kości i wybrać się na rowerową wycieczkę Trasą Rowerową Gminy Zamość  "na skraju Roztocza" - a przynajmniej przemierzyć jej część. Celem "rowerowania" stała się odbudowana po pożarze Kapliczka św. Romana w Lipsku Polesiu. Już od dawna wybierałem się do tego miejsca. Oczywiście bywałem tam wcześniej z moimi turystami, ale po odbudowie jakoś nie było okazji odwiedzić tego miejsca i zobaczyć kapliczki w nowej odsłonie. Przy okazji "pielgrzymki" do Świętego, postanowiłem rozpocząć tegoroczny sezon rowerowy. Jak to każdej wiosny bywa obiecuję sobie zawsze, że będę więcej jeździł i zabierał Was w różne ciekawe miejsca w okolicy. Czy uda mi się to w tym roku? Zobaczymy. Na razie, mimo wyjątkowej sytuacji spowodowanej wirusem, jestem pełen optymizmu i mam zamiar słowa dotrzymać. Tak więc ruszamy w drogę! Szkoda życia na siedzenie na... 
Przed wyruszeniem w drogę - fot. Anna Siedlikiewicz
Wyruszyłem moim starym rowerkiem z Osiedla Zamczysko w kierunku miejscowości Skokówka. Tuż za granicami administracyjnymi miasta skręciłem w lewo, by po kilkunastu minutach przejechać przez pod zamojskie "wsie" Zwódne, Pniówek, Białowola, Lipsko -  Kosobudy, by dotrzeć do celu mojej wycieczki, czyli do lasu w okolicach Lipska - Polesia.  Trasa ma umiarkowany stopień trudności i jest bardzo dobrze oznakowana czerwonymi znakami. Po drodze zatrzymywałem się kilka razy by podziwiać widoki i fotografować przydrożne krzyże i kapliczki. Zabytków na tym odcinku jest bardzo mało, więc skupiłem się na urokach wiosennej przyrody i budzącego się życia. A tereny pogranicza Roztocza Środkowego i Padołu Zamojskiego to bardzo ciekawe krajobrazowo tereny. Piękne widoki, bezkres otaczających nas pól, a w tle, można by powiedzieć na wyciągnięcie ręki zarys roztoczańskich wzgórz. Polecam każdemu "rowerowy spacerek" po tym terenie.
Widok na Zamość - fot. Tomasz Banach
Na jednym z lekkich pofałdowań terenu zatrzymałem się na dłużej, by nacieszyć oko widokiem, położonego w dole Miasta Idealnego Zamościa. niestety mój, lichej jakości, sprzęt fotograficzny nie pozwala mi w pełni oddać uroku tego widoku. Jakże inaczej z tej perspektywy wygląda gród, w którym przyszło mi przez ostatnie lata mieszkać, pracować z moimi Kochanymi Turystami. Jak na dłoni widzimy zarys najpiękniejszych zabytków naszego miasta jak i widok na nowe osiedla zabudowane blokami. Widać z tej perspektywy swoisty dualizm Zamościa łączącego w sobie zarówno 440 letnią historię Miasta - Twierdzy i nowoczesną funkcjonalność miasta powiatowego z nowoczesną zabudową wielorodzinną. Często kiedy z turystami zwiedzam Stare Miasto pytają mnie o liczbę mieszkańców Zamościa i kiedy podaje przybliżona liczbę, moi słuchacze patrzący przez pryzmat staromiejski zastanawiają się gdzie Ci wszyscy ludzie mieszkają. No dobrze, ale wracamy na szlak, by powoli udać się do celu naszej podróży.
Widok z wieży widokowej - fot. Tomasz Banach
Jadąc przez Lipsko Kosobudy, początkowo asfaltową drogą docieramy do miejsca, gdzie nawierzchnia zmienia nam się da gruntową, a wokół zaczyna dominować leśny krajobraz. Do kapliczki jest już całkiem blisko. Zanim jednak odwiedziłem kapliczkę postanowiłem zatrzymać się i wspiąć na położoną na wzniesieniu na skraju lasu wieżę widokową, z której roztacza się cudowny widok na całą okolicę. Tutaj także spożyłem pierwszy w tym roku posiłek na trasie. W terenie apetyt mi się zawsze wyostrza. Zrobiłem kilka zdjęć z wieży, by utrwalić i podzielić się z Wami widokami roztoczańskiej przyrody. tutaj także spotkałem pierwszych turystów, którzy pozdrowili mnie z bezpiecznej odległości. Na szczęście wszyscy odpowiedzialnie podchodzą do zaistniałej sytuacji i obostrzeń związanych z epidemią. To dowód na to, że nawet w tym trudnym czasie, można bezpiecznie uprawiać turystykę indywidualną, czy rodzinną . Trzeba tylko zachowywać zdrowy rozsądek.
Kapliczka św. Romana (2020) - fot Tomasz Banach
Po odpoczynku dojechałem do nowo odbudowanej kapliczki św. Romana. jak czytamy na tablicy informacyjnej ustawionej w pobliżu kapliczki: "Mieszkańcy Lipska Polesia nazywają to szczególne miejsce "Zjawieniem" lub "Miasteczkiem". Drewniana kapliczka została postawiona w 1906 roku na źródełku u stup zalesionego bukowego wzgórza Łysej Góry. Źródełko znane jest z uzdrawiających właściwości, szczególnie w odniesieniu do chorób oczu. W ustnych przekazach zachowało się kilka legend związanych z tym miejscem. Jedna z nich mówi o tym, jak podczas polowania w tej okolicy zabłądził książę. Został on zraniony przez tura, tracił siły, a był bardzo spragniony. Gdy jęcząc przywoływał swoją matkę, okazała mu się ona i nakazała rozgarnąć liście. Pod nimi pojawiło się źródełko. Książę niebawem wyzdrowiał, a na wzgórzu kazał wznieść gród.  
Kapliczka św. Romana (2020) - fot. Tomasz Banach
Inną legendę, zasłyszaną od swojej babci, opowiada 14-letnia mieszkanka Lipska Polesia: Dziedzic Sajkowski posiadał w tej okolicy pastwiska. Gdy strzegący owiec pasterz zachorował, zastąpiła go jego córka. Na stado napadły wilki i pożarły większość owiec. Dziewczynka bardzo płakała, nie wiedząc co robić. Wtedy pojawił się obok niej staruszek i powiedział, że za wzgórzem jest woda, która pomoże jej ojcu wyzdrowieć i tak się stało, że pasterz ozdrowiał. Po latach, gdy jego córka pracowała we dworze, przyszła wiadomość o zjeździe szlachty. Na ten zjazd wybrał się właściciel dworu w Lipsku, ale w tym czasie zachorowało jego małe dziecko. Dziewczyna niewiele myśląc, chwyciła dziecko i pobiegła z nim do znanego sobie źródła i tu nastąpiło uzdrowienie w dniu 9 sierpnia, w uroczystość św. Romana. Odtąd co roku odbywa się przy źródełku uroczysta msza odpustowa. 
Wnętrze nowej Kaplicy (2020) - fot. Tomasz Banach
Źródełko św. Romana notowane jest już w 1854 roku. Odbywały się tu co roku procesje, przybywały pielgrzymki, zdążające do Krasnobrodu. Wodzie ze źródła przypisuje się właściwości lecznicze. Właściwości fizykochemiczne źródła są dobre. Woda jest wolna od bakterii i mieści się w normach międzynarodowych wód przeznaczonych do konsumpcji.
Kapliczka św. Romana jest orientowana, drewniana, konstrukcji wieńcowej. Założona na rzucie kwadratu, s podcieniem z frontu, na dwóch słupach profilowanych. Posadowiona nad źródłem, pierwotnie na palach (kaplica "na wodzie"), od 1976 roku zastąpionych murowanym obudowaniem. Przy ścianie wschodniej znajduje się ołtarzyk z obrazem na blasze, przedstawiającym św. Romana.
Na północny wschód od kapliczki w odległości ok. 300 metrów, odkryto wczesnośredniowieczne grodzisko datowane na IX w. n. e., będące prapoczątkiem Grodów Czerwieńskich. Natomiast w tej samej odległości, na zachód istnieje cmentarzysko kurhanowe z tego samego okresu, liczące 70 kopców".
Leśna droga w okolicach Lipska Polesia - fot. Tomasz Banach
Zamieszczony na tablicy opis jest w części nie aktualny z uwagi na to, że 18 lipca 2017 roku doszło do pożaru, w którym doszczętnie spłonęła, wpisana do rejestru zabytków 111 letnia kapliczka. Na szczęście, dzięki ofiarności wielu darczyńców udało się na dawnym miejscu odbudować kapliczkę, którą ponownie poświęcono w czasie uroczystości odpustowych 8 sierpnia 2019 roku. Wody w cudownym źródełku także jakoś mniej niż zazwyczaj. Zapewne to efekt braku pokrywy śnieżnej minionej zimy i spowodowanej w ten sposób suszy.
Nadszedł czas na powrót do Zamościa. Na pierwszą dłuższą wiosenną wycieczkę wystarczy. Jutro ruszę w dalszą podróż Trasą Turystyczną Gminy Zamość. Niebawem na pewno znajdzie się relacja z tego wyjazdu na moim blogu. polecam z całego serca podróż rowerową po tym jakże ciekawym krajobrazowo i kulturowo terenie. Może kiedyś wyruszymy w tę podróż razem.

środa, 22 kwietnia 2020

Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Ziemi!

Zalew w Rybczewicach - fot. Tomasz Banach
Dzień Ziemi, znany też jako Światowy Dzień Ziemi lub Międzynarodowy Dzień Ziemi, jest największym na świecie świętem ekologicznym, obchodzonym od 1970 r. Jako pierwszy z ideą Dnia Ziemi wystąpił John McConnell na konferencji UNESCO, dotyczącej środowiska naturalnego w 1969 r. W Polsce obchody Dnia Ziemi zostały zapoczątkowane w 1990 r.
Celem święta jest promowanie proekologicznych postaw w społeczeństwie oraz budowanie wspólnej odpowiedzialności za Ziemię. To największe ekologiczne święto obchodzone jest obecnie w 192 krajach. Wiele organizacji ekologicznych, władz miast czy placówek edukacyjnych organizuje w Dniu Ziemi imprezy i wydarzenia plenerowe. Co roku w szkołach podczas specjalnie zorganizowanych zajęć uczniowie wychodzili na zewnątrz i razem z opiekunami oczyszczali wybrany teren z odpadków i śmieci. Zazwyczaj były to lasy, łąki lub tereny zielone w miastach. 
W wielu miastach w Polsce z okazji Dnia Ziemi organizowano wspólne sadzenie drzew. Wiele stowarzyszeń na całym świecie organizowało także różne manifestacje, konferencje czy pokazy.
"Działania na rzecz ochrony klimatu" -  to hasło Dnia Ziemi w 2020 roku, a jednocześnie motyw przewodni tego święta. Jego celem jest zaakcentowanie wyzwań związanych z zachodzącymi zmianami klimatycznymi.W tym roku takie wydarzenia ze względu na pandemię nie mogą się odbyć. Ale paradoksalnie właśnie teraz Ziemia dostaje od nas wiele cenniejszych prezentów. To, że ze względu na koronawirusa ograniczamy naszą działalność i ruchliwość, daje Ziemi zdrowy oddech. Pamiętajmy, by Dzień Święty Święcić.