wtorek, 6 stycznia 2026

Gdy kolęda brzmi jak arcydzieło. Wieczór z »Mazowszem« w sercu Zamościa

Występ Zespołu Mazowsze (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach

Święto Objawienia Pańskiego w Zamościu miało w tym roku dla mnie wyjątkowy wymiar. Za dnia Orszak Trzech Króli a wieczorem przekroczyłem próg kościoła ojców franciszkanów, gdzie odbywał się Koncert Kolęd i Pastorałek w wykonaniu Państwowego Ludowego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Już od wejścia było jasne, że to wydarzenie szczególne — świątynia wypełniła się po brzegi, a tłumy ludzi w skupieniu i ciszy oczekiwały pierwszych dźwięków.
Mazowsze (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach
Gdy zabrzmiały kolędy, czas jakby zwolnił. Znane od dzieciństwa melodie — proste, a jednocześnie niezwykle głębokie — nabrały nowego blasku. „Mazowsze” potrafi wydobyć z polskich kolęd to, co najpiękniejsze: ich melodyjność, poetyckość i emocję, która trafia prosto do serca. Słuchałem z zachwytem, mając poczucie obcowania z czymś więcej niż koncertem — z żywą tradycją, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Artyzm wykonania był absolutnie najwyższej próby. Precyzja głosów, harmonia chóru, wyczucie dynamiki i przestrzeni kościoła sprawiały, że każda kolejna kolęda wybrzmiewała pełniej i mocniej. Widać było ogromny profesjonalizm, ale też szczerość i szacunek dla prezentowanego repertuaru. Publiczność reagowała z ogromnym entuzjazmem — długie brawa i skupione twarze mówiły same za siebie.
Mazowsze (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach
Słuchając koncertu, wracałem myślami do historii zespołu. „Mazowsze” powstało w 1948 roku z inicjatywy Tadeusza Sygietyńskiego oraz Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej. Od samego początku jego misją było ocalenie od zapomnienia polskiej kultury ludowej — pieśni, tańców i obrzędów z różnych regionów kraju. Przez dziesięciolecia zespół stał się ambasadorem polskiej kultury na całym świecie, występując na największych scenach i zdobywając uznanie międzynarodowej publiczności. A jednak, mimo światowej sławy, wciąż najpiękniej brzmi wtedy, gdy sięga po to, co najbliższe — polską kolędę.
Mazowsze (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach
Wychodziłem z kościoła z poczuciem wdzięczności. Za możliwość uczestnictwa w wydarzeniu, które łączy ludzi. Za muzykę, która nie potrzebuje tłumaczeń. Za tradycję, która — jeśli jest pielęgnowana z takim szacunkiem i kunsztem — pozostaje żywa i aktualna. To, co naprawdę wartościowe, nie starzeje się nigdy. Wystarczy wsłuchać się uważnie, by odkryć, że w dobrze znanej melodii wciąż można odnaleźć coś nowego — i bardzo potrzebnego.

Zamość w rytmie kolęd i nadziei. Tłumy na XII Orszaku Trzech Króli

Orszak Trzech Króli (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach
Dzisiejszy XII Orszak Trzech Króli przeszedł ulicami Zamościa pod hasłem „Nadzieją się cieszą!”, gromadząc prawdziwe tłumy mieszkańców miasta oraz licznie przybyłych gości i turystów. Od samego początku było widać, że to wydarzenie ma wyjątkowy charakter — barwny, radosny, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w duchowo-religijnej tradycji.
Święta Rodzina (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach
Wspólny pochód stał się czytelnym znakiem jedności. Ulicami Zamościa płynął śpiew kolęd, a wśród uczestników nie brakowało rodzin z dziećmi, osób starszych, młodzieży oraz odwiedzających miasto turystów, którzy chętnie włączali się w śpiew i atmosferę wydarzenia. Orszak nie był tylko widowiskiem — był żywym świadectwem wiary przeżywanej razem, w przestrzeni publicznej.
Trzej Królowie jadą... (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach
Dla mnie był to czas szczególnego, głębokiego przeżycia duchowo-religijnego. Idąc wśród tak wielu ludzi, czułem, jak wspólne kolędowanie i bycie razem budują poczucie wspólnoty, której na co dzień często nam brakuje. Radość, otwartość i życzliwość towarzyszące orszakowi udzielały się każdemu, kto znalazł się na trasie pochodu.
Błogosław Ojczyźnie Miłej (styczeń 2026) - fot. Tomasz Banach
Chcę podziękować wszystkim organizatorom i uczestnikom za możliwość przeżycia tego dnia w tak wyjątkowy sposób — za radość płynącą ze wspólnego kolędowania, za spotkanie ludzi o otwartych sercach i za atmosferę nadziei, która unosiła się nad miastem. XII Orszak Trzech Króli w Zamościu po raz kolejny pokazał, że nadzieją naprawdę można się cieszyć, zwłaszcza wtedy, gdy przeżywa się ją razem.

Więcej zdjęć z Orszaku Trzech Króli w Zamościu znajdziesz na moim profilu na FB
Klikając TUTAJ

czwartek, 1 stycznia 2026

Nowy Rok zapisany śniegiem – zimowy spacer nad zalewem w Jacni

Z kopyta kulig rwie.. - fot. Tomasz Banach

 Nowy Rok przywitał mnie ciszą, jakiej próżno szukać w mieście. Roztocze o tej porze roku ma w sobie coś z zaczarowanej krainy – jakby czas zwolnił, a świat na chwilę wstrzymał oddech. Wyjazd w okolice zalewu w Jacni był spontaniczny, ale właśnie takie wyprawy smakują najlepiej.
Leśne ostępy - fot. Tomasz Banach
Śnieg przykrył wszystko grubą, skrzącą się pierzyną. Drzewa pochylone pod jego ciężarem wyglądały niczym strażnicy pilnujący zimowej tajemnicy. Każdy krok skrzypiał pod butami, a powietrze było tak rześkie, że aż szczypało w nos i uszy – ten charakterystyczny, zdrowy mróz, który momentalnie przywraca energię i rumieniec na twarzy.
Jeszcze na kołach, ale już po śniegu - fot. Tomasz Banach
Najbardziej urzekł mnie jednak widok koni ciągnących wozy. Spokojne, dostojne, jakby zupełnie nieświadome tego, że są częścią niemal baśniowego obrazu. Dzwonki przy uprzężach pobrzękiwały cicho, niosąc się po zaśnieżonych polach i leśnych ścieżkach. Ten dźwięk – prosty, rytmiczny – idealnie współgrał z ciszą zimowego krajobrazu, tworząc melodię, której nie da się zapomnieć.
Plaża w Jacni - jaki tu spokój - fot. Tomasz Banach
Spacer wzdłuż zalewu w Jacni był prawdziwą przyjemnością. Tafla wody była w całości skuta lodem i przykryta miękką, śnieżną pierzynką, która nadawała temu miejscu jeszcze więcej spokoju i surowego uroku. Wokół panowała cisza kojąca myśli – taka, która pozwala zwolnić krok, zatrzymać się na moment i po prostu być. Tu nie trzeba było się spieszyć ani niczego planować. Wystarczyło iść przed siebie, oddychać pełną piersią i chłonąć chwilę.
Krzyż w Jacni - fot. Tomasz Banach
Takie noworoczne spacery mają w sobie coś symbolicznego. Są jak obietnica – że nowy rok nie musi zaczynać się głośno i w biegu. Może zacząć się cicho, wśród śniegu, dźwięku dzwonków i skrzypienia mrozu pod stopami. Roztocze zimą po raz kolejny pokazało mi, że najpiękniejsze momenty rodzą się z prostoty i bliskości natury. I chyba właśnie tego życzę sobie – i innym – na ten nowy rok.

Szanowni Turyści i Przyjaciele TUR-BAN,

z okazji Nowego Roku 2026 życzymy Państwu zdrowia, radości oraz wielu niezapomnianych podróży — tych małych i wielkich.
Niech każdy dzień nowego roku będzie okazją do odkrywania piękna świata, historii niezwykłych miejsc i chwil, które zostają w pamięci na długo.

Dziękujemy za zaufanie i wspólnie spędzony czas.
Do zobaczenia na szlakach Zamościa, Roztocza i kolejnych turystycznych przygodach!

Z turystycznymi pozdrowieniami,

TUR-BAN Agencja Turystyki