wtorek, 31 grudnia 2024

Podsumowanie 2024 roku na blogu turystycznym

W ukochanej pracy!

Zbliżamy się do końca 2024 roku, co skłania mnie do refleksji nad mijającym czasem. Jak podsumować ten rok? Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że był to okres pełen pozytywnych doświadczeń i intensywnej pracy. Miałem przyjemność pracować zarówno z grupami wycieczkowymi, jak i indywidualnymi turystami, którzy odwiedzali Zamość, Roztocze oraz Lubelszczyznę.

W Zwierzyńcu

Przekazywanie wiedzy o naszym pięknym regionie to dla mnie prawdziwa pasja. Miałem okazję dzielić się nią zarówno z dziećmi, młodzieżą, jak i dorosłymi, a dzięki humorystycznym i ciekawym opowieściom staram się, aby wspólnie spędzony czas na długo pozostał w pamięci moich gości.

Ruiny Zamku w Krupem

W mijającym roku nawiązałem wiele nowych znajomości i kontaktów, a liczba zadowolonych klientów przerosła moje oczekiwania. Udało mi się przeprowadzić 4704 osoby przez urokliwe zakątki Zamościa, Roztocza i nie tylko, starannie notując każdy z oprowadzanych.

Zamość Nocą

Jednym z ważniejszych wydarzeń było rozpoczęcie cyklu wieczornych spacerów „Zamość Nocą” we współpracy z Orange City Turystyka Zamość. Okazało się to strzałem w dziesiątkę! Nasza inicjatywa zdobyła uznanie, a w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny Województwa Lubelskiego zajęliśmy zaszczytne trzecie miejsce, dzięki głosom internautów.

Zwiedzali z nami mali i Ci troszkę więksi 

Również, w ramach współpracy z Pracownia Rękodzieła Agaart warsztaty i rękodzieło Zamość, gościliśmy grupy, które pragnęły rozwijać swoje umiejętności podczas warsztatów. Oprowadzałem turystów po Trasie Turystycznej w Bastionie VII, co również przyniosło wiele satysfakcji. Pracy było sporo, ale to tylko dodaje energii i motywacji!

Podczas warsztatów rękodzieła - fot. Tomasz Banach

Jakie będą nadchodzące miesiące? O tym przekonamy się już niedługo! Wkraczamy w nowy rok z optymizmem i nadzieją, że 2025 będzie jeszcze lepszy.

Jesienny spacer po Zamościu

Na zakończenie tego roku życzę Wam wszystkim szampańskiej zabawy oraz niezapomnianych chwil. Do zobaczenia w NOWYM 2025 ROKU!

Cały czas doskonalimy swoje umiejętności i podnosimy kwalifikacje.

W trosce o naszych klientów cały czas szkolimy się i zdobywamy nowe umiejętności, by świadczone przez nas usługi były na jak najlepszym poziomie. Nasi turyści dostają od nas gotowy produkt, który każdorazowo poddajemy Waszej ocenie. Po to byście byli z nas zadowoleni spędzamy wiele godzin na szkolenie, zdobywanie nowej wiedzy teoretycznej, ale także na to by jak najlepiej wykorzystywać ją w praktyce. Najbardziej nas cieszy to, że nasza praca zostaje doceniona, a najlepszym świadectwem tego są wyrazy zadowolenia i podziękowania jakie otrzymujemy od turystów.


Dobra wiadomość na koniec roku! Udało mi się ukończyć szkolenie w zakresie zarządzania w turystyce, zdać egzamin i otrzymać stosowny certyfikat. Nabyta podczas kursu wiedza z pewnością zostanie dobrze spożytkowana podczas pracy z moimi ukochanymi turystami. Już dziś zapraszamy do skorzystania z naszej oferty, którą znajdziecie na stronie https://tur-ban.pl Nie zwlekaj! Zarezerwuj termin swojej wymarzonej wycieczki już dzisiaj!

wtorek, 24 grudnia 2024

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku!


Drodzy Turyści i Przyjaciele!


Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz nadchodzącego Nowego Roku 2025, pragniemy złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia!

Niech te święta będą dla Was czasem radości, spokoju i rodzinnych spotkań. Życzymy Wam, abyście spędzili je w gronie bliskich, ciesząc się chwilami pełnymi miłości i serdeczności. Niech magiczna atmosfera Bożego Narodzenia napełni Wasze serca nadzieją i optymizmem.

W Nowym Roku życzymy Wam wielu niezapomnianych podróży, odkrywania nowych miejsc i kultur, a także spełnienia wszystkich marzeń. Niech każdy dzień 2025 roku przynosi Wam nowe możliwości i inspiracje do odkrywania piękna świata!

Dziękujemy, że jesteście z nami, i liczymy na wspólne przygody w nadchodzących miesiącach.

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

Z serdecznymi pozdrowieniami, Tomasz Banach Tur - Ban Agencja Turystyki 

niedziela, 8 grudnia 2024

Podsumowanie listopada - Zapraszamy do skorzystania z naszych usług przewodnickich!

Tuż przed zachodem słońca - fot. Tomasz Banach

Jak wyraźnie wskazują statystyki ścisły sezon turystyczny roku 2024 mamy już za sobą. Na podsumowanie całości na pewno przyjdzie czas. Dzisiaj skupimy się na minionym miesiącu. W listopadzie oprowadziliśmy w Tur - Ban Agencja Turystyki kolejnych 53 zadowolonych turystów (co daje nam od początku roku imponującą liczbę 4655 osób). 
Podczas Warsztatów organizowanych przez Agaatrt - fot. Tomasz Banach
Wspólnie spacerowaliśmy po Zamościu. Razem braliśmy udział w warsztatach organizowanych przez Pracownia rękodzieła "Agaart" warsztaty i rękodzieło Zamość . Nie ustajemy w pracy i zachęcamy wszystkich do rezerwacji dogodnych dla Was terminów wycieczek po Zamościu, Roztoczu, Lubelszczyźnie. Mamy teraz nieco więcej wolnego czasu, który poświęcamy na przygotowanie nowej, jeszcze atrakcyjniejszej oferty na rok przyszły. Oj będzie się działo. To już możemy Wam szczerze obiecać!
W Muzeum Fortyfikacji i Broni Arsenał - fot. Tomasz Banach
P.s. Nie ma na co czekać. Już dzisiaj zachęcamy do rezerwacji terminów naszych usług przewodnickich na rok przyszły. Kalendarz systematycznie się zapełnia, więc kto pierwszy ten skorzysta.

piątek, 6 grudnia 2024

Skarby Lubelszczyzny: Śladem św. Mikołaja przez legendy Wilczego Uroczyska

Kapliczka z figurą św. Mikołaja z wilkiem w Kryłowie - fot. Tomasz Banach
W dniu, którego patronem jest św. Mikołaj, na moim turystycznym blogu absolutnie nie mogło zabraknąć opowieści o tym wyjątkowym świętym. Bo choć znamy go od najmłodszych lat jako pogodnego staruszka z workiem pełnym prezentów, towarzyszy nam on znacznie głębiej – jako symbol dobroci, hojności i chęci dzielenia się z tymi, którzy najbardziej potrzebują odrobiny wsparcia. I, co ciekawe, te dobre emocje budzi nie tylko w dzieciach, ale również w nas, całkiem dorosłych wędrowcach. A skoro już o wędrowaniu mowa… Podczas naszych ostatnich wojaży po Lubelszczyźnie, dosłownie kilka dni temu, trafiliśmy na miejsce, które – jak głosi lokalna tradycja – szczególnie upodobał sobie „brodaty święty”. Miejsce niby na uboczu, trochę schowane przed światem, a jednak pełne opowieści, legend i niezwykłej atmosfery.
Wilk i jego święty opiekun - fot. Tomasz Banach
W Kolonii Kryłów, jeśli zjedziemy nieco z głównej drogi, dotrzemy do naprawdę wyjątkowego zakątka – miejsca, gdzie od wieków czczona jest postać św. Mikołaja. Jest tu kapliczka z rokokową figurą świętego, a przy niej tablica, która opowiada historię bardziej tajemniczą, niż można by się spodziewać po spokojnej, wiejskiej okolicy. Według miejscowej tradycji figurę miał postawić rządca majątku z Kryłowa – jedni mówią, że ostrzeżony we śnie przed pomorem bydła, inni, że cudownie uleczony z paraliżu wodą ze źródełka. I jedno, i drugie brzmi jak wstęp do pięknej legendy. A jest ich tu więcej. Starsi mieszkańcy wspominają o sporach prawosławnych i katolików „za cara” – każdy chciał mieć dostęp do cudownej wody. W przekazach, które zebrał prof. Zin, miejsce to jawi się wręcz jako jedno z najważniejszych sanktuariów Chełmszczyzny, Zamojszczyzny i Wołynia w XIX wieku. Podobno każdej niedzieli i święta Wilcze Uroczysko przyciągało ludzi z dalekich stron.
Figura wilka, który przysiadł u stóp św. Mikołaja - fot. Tomasz Banach
Ale w tych opowieściach przeplata się coś więcej niż kult św. Mikołaja. Mówi się o wierzeniach w „świętego wilka”, którego moc miała pomagać kobietom pragnącym potomstwa. Siadały więc na kamiennym wilku, głaskały go po brzuchu, a potem zanurzały się choć na chwilę w źródełku – wierząc, że to wystarczy, by spełniły się ich najskrytsze marzenia. A jeśli komuś mało legend, jest i ta najbardziej barwna. Według niej, w miejscu obecnej kaplicy dawniej składano ofiary Welesowi – słowiańskiemu bogu podziemi, zmarłych i opiekunowi bydła, często ukazującemu się pod postacią wilka. Gdy chrześcijaństwo zaczęło zdobywać te ziemie, mieszkańcy długo się opierali. Aż pewnej nocy, w wigilię święta Welesa, miejscowy pasterz miał ujrzeć wizję – Weles przemienił się przed nim w św. Mikołaja i nakazał zaprzestać pogańskich rytuałów oraz wznieść kaplicę na swoją cześć. Tak też uczyniono, a dawne i nowe wierzenia połączono tu w sposób zupełnie wyjątkowy.
Figurka Matki Bożej przy cudownym źródełku - fot. Tomasz Banach
Która z tych historii jest prawdziwa? Cóż, nie nam dziś to rozstrzygać. Wędrowiec ma przecież prawo do odrobiny tajemnicy. Wiemy jedno: odwiedzając Ziemię Hrubieszowską, warto zboczyć z trasy i zajrzeć do Kolonii Kryłów, by pokłonić się św. Mikołajowi. A może i szeptem podsunąć mu swoje prezentowe życzenia…Bo jak mówią – wiara czyni cuda. A w takim miejscu cuda zdają się być na porządku dziennym.

poniedziałek, 2 grudnia 2024

Skarby Lubelszczyzny: Brama w Kryłowie – neogotycka strażniczka dawnych czasów

Neogotycka Brama w Kryłowie (grudzień 2024) - fot. Tomasz Banach 
Kiedy wędruję ku południowym krańcom Kryłowa, zawsze zwalniam kroku u wylotu malowniczej alei kasztanowej. Tam, gdzie zacieniona droga łagodnie wznosi się ku resztkom dawnego parku dworskiego, stoi ona – Brama parkowa z domkiem odźwiernego, jedna z najbardziej intrygujących perełek małej architektury na Lubelszczyźnie. Niepozorna na pierwszy rzut oka, ale im dłużej się jej przyglądać, tym więcej opowieści zaczyna szeptać. 
Romantyzm w neogotyku zamknięty... (grudzień 2024) - fot. Tomasz Banach
Miejsce, które przetrwało więcej, niż mogłoby się wydawać. Dzisiejszy zabytek pochodzi z końca XIX wieku i jest cennym przykładem neogotyckiej, murowanej budowli parkowej – tych, które zwykle stoją na uboczu i cicho obserwują świat, nie poddawane gwałtownym przebudowom, nie próbujące olśniewać na siłę, a jednak trwające. Co ciekawe, dokładnej daty jej powstania nie znamy. Klucz do tej zagadki kryje się w herbach umieszczonych po bokach ostrołukowego przejazdu – Leliwie Wodzickich i Korabie Horodyskich. To one pozwalają datować budowlę na okres małżeństwa Antoniego Horodyskiego z Taidą z hr. Wodzickich, czyli właśnie na schyłek XIX wieku.
Pozostałości dawnej alei parkowej (grudzień 2024 - fot. Tomasz Banach
To był czas, kiedy w sąsiedztwie – tam, gdzie dziś już tylko fundamenty i wspomnienia – przebudowywano w neogotyckim duchu pałac z roku 1820. Pałac nie przetrwał wojny: spalony w 1939 roku przez Niemców, po wojnie nie został odbudowany. Zniszczony park, wycięty w dużej mierze już po parcelacji majątku w 1931 roku, dodatkowo ucierpiał po 1945 roku. A gdy po 1950 roku mieszkańcy rozebrali resztki pałacowych ścian, cała kompozycja krajobrazowa zapadła się w ciszę i zapomnienie. Brama jednak trwała. Zmieniała właścicieli – od prywatnych rąk, przez państwowe, po ponowne sprywatyzowanie – aż w 2000 roku doczekała się gruntownego remontu. Dziś, choć samotna i stojąca przy wejściu do nieistniejącego już pałacu, nadal wyznacza próg dawnego świata.
Neogotycka strzelistość (grudzień 2024) - fot. Tomasz Banach
Neogotycka opowieść zaklęta w cegle. Podejdźmy bliżej – bo to budowla, którą warto oglądać z bliska. Każdy element zdaje się mieć swoją funkcję i własną historię. Brama jest trójprzęsłowa. Środkowa część, najwyższa i najszersza, stanowiła dawniej wej baszcie, jak w bramie do maleńkiego zamku. To detal, który czyni z niej strażniczkę nie tylko parku, ale i czasu. Po bokach przęsła środkowego znajdują się dwa mniejsze, również prostokątne prześwity. Tu neogotyk widać w górnych partiach – kondygnacje oddzielone gzymsem, a nad nim okrągłe otwory, oculusy, które wyglądają niczym oczy czuwające nad przechodniami. Wszystkie przęsła wieńczą betonowe, ostrosłupowe daszki – prostsze niż oryginalne, ale zgrabnie wpisujące się w całość. Brama była kiedyś większa, rozbudowana. Jej skrzydła zniknęły w czasie I wojny światowej. To, co widzimy dziś, to ocalałe serce dawnej kompozycji. Przejazd – dziś surowy, ostrołukowy, typowy dla neogotyku. Flankują go pięcioboczne filary, które nadają całości smukłości i nieco warowny charakter. Nad nimi biegnie profilowany gzyms, a wieńczy wszystko krenelaż – jak w miniaturowej baszcie, jak w bramie maleńkiego zamku. To detal, który czyni z niej strażniczkę nie tylko parku, ale i czasu.
Domek Odźwiernego (grudzień 2024) - fot. Tomasz Banach
Domek odźwiernego – mała, ale ważna część opowieści. Od wschodniej strony bramy przytula się do niej domek odźwiernego, jakby wierny strażnik, który trwa u boku większej budowli od ponad stu lat. Zbudowany na planie zbliżonym do kwadratu, oskarpowany w narożach, z przedsionkiem o ćwierćkolistym rzucie – jest w nim coś przyjemnie proporcjonalnego i domowego. Wejście – prostokątne, tak samo jak otwór prowadzący dalej do wnętrza. W środku skromnie: tynkowane ściany, niewielka przestrzeń, w której dawniej mieścił się ktoś, kto pilnował wjazdu do majątku. Od południa domek rozświetla ostrołukowe okno, które nadaje mu delikatny, niemal romantyczny rys. Zarówno przedsionek, jak i sam budynek przykrywa betonowy daszek – oszczędny, ale trwały. 
Brama do innego świata (grudzień 2024) - fot. Tomasz Banach
Dlaczego warto tu przyjechać? Bo Brama w Kryłowie to nie tylko zabytek. To relikt dawnego świata, ale jednocześnie mała architektoniczna perełka, która pokazuje, jak piękne potrafiły być nawet najmniejsze elementy dworskich założeń. Dziś zamyka aleję kasztanową, stoi przy drodze, po której nikt już nie przejedzie do pałacu – a jednak wciąż robi wrażenie. To miejsce, w którym można poczuć nostalgiczny oddech historii, zachwycić się detalem i pozwolić sobie na chwilę wyobraźni: jak wyglądało życie, gdy przez tę bramę wjeżdżały powozy, a w domku odźwiernego paliło się światło.

A wtedy Kryłów – cichy, nadbużański, nieśpieszny – na moment otwiera swoje serce i pokazuje skarb, o którym wielu nie ma pojęcia.