piątek, 21 lutego 2025

Powstanie Fundacji „Andromeda” – razem ku aktywności i integracji

Prezes Zarządu Fundacji "ANDROMEDA" Tomasz Banach podczas
spotkania inicjującego powstanie nowej organizacji - fot. Anna Banach

Z ogromną radością pragniemy poinformować o powstaniu FUNDACJI NA RZECZ INTEGRACJI I AKTYWIZACJI OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH POPRZEZ TURYSTYKĘ I REKREACJĘ "ANDROMEDA".

Naszym celem jest tworzenie przestrzeni, w której turystyka staje się mostem – łączącym ludzi, otwierającym możliwości i inspirującym do działania bez względu na ograniczenia. Wierzymy, że podróże, wspólne wędrówki i aktywność na świeżym powietrzu potrafią nie tylko rozwijać, ale też budować relacje, pewność siebie i radość życia.

Fundacja „Andromeda” będzie wspierać inicjatywy, projekty i wydarzenia, które promują integrację, samodzielność oraz aktywne spędzanie czasu przez osoby z niepełnosprawnościami. Planujemy szkolenia, wycieczki, warsztaty i współpracę z organizacjami, które – podobnie jak my – wierzą w siłę wspólnej przygody.

👉 Zarząd Fundacji „Andromeda” serdecznie zaprasza do współpracy:

  • przewodników, pilotów i animatorów turystyki,

  • organizacje społeczne i samorządy,

  • pasjonatów podróży, wolontariuszy i wszystkich ludzi otwartych na drugiego człowieka.

Razem możemy uczynić turystykę bardziej dostępną, a świat – bardziej przyjazny. 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej lub dołączyć do naszej inicjatywy, zapraszamy do kontaktu i śledzenia naszych kolejnych działań.

Z turystycznym pozdrowieniem,
Zarząd Fundacji „Andromeda”

poniedziałek, 17 lutego 2025

Z cyklu: "Co robi przewodnik kiedy nie oprowadza" - Stacja Narciarska Szopowe

Uwieczniając cudne widoki - fot. Anna Banach

Dzisiaj rozpoczynają się ferie zimowe w naszym regionie. To dobry czas, by wybrać się na Roztocze. My dzisiaj sprawdzaliśmy warunki narciarskie panujące na jednym z najbardziej malowniczo położonych stoków narciarskich w miejscowości Szopowe. Wybraliśmy się tam całkowicie spontanicznie, nie po to by osobiście oddawać się "białemu szaleństwu", a po to by podpatrzeć jak robią to inni, a przy okazji pooddychać rześkim, mroźnym powietrzem i popodziwiać piękne widoki pogranicza Roztocza i puszczy Solskiej. 
Jedna z tras zjazdowych - fot. Tomasz Banach
Na stoku, który jest świetnie przygotowany można skorzystać z kilku tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. Głównie są to "ośle łączki", ale i bardziej wymagający miłośnicy dwu, lub jednej deski znajdą tutaj doskonałe warunki do tego by do woli poszusować i poćwiczyć formę i nie wyjść z wprawy. Czym więcej zjazdów, tym więcej zabawy. 
Na stoku - fot. Tomasz Banach
Korzystać ze stoków można w każdym wieku (dzieciaczki, oczywiście pod opieką dorosłych). Mroźna pogoda, jaka towarzyszy nam przez ostanie dni i noce, sprawia, że mimo tego, że opady śniegu w naszym regionie są ostatnimi czasy niewielkie, to pokrywa śnieżna, stale uzupełniana przez armatki śnieżne jest wystarczająca i jak warunki pogodowe się nie zmienią, to utrzyma się jeszcze przez następne dni, a może i tygodnie.
Szczyt wyciągu i piękny widok na Puszczę Solską - fot. Tomasz Banach
Docelowo do użytku gości odwiedzających ośrodek oddawane są trzy wyciągi. Pierwszy i zarazem najdłuższy mierzy 350 metrów. Dwa krótsze, mają po 200. W stacji można skorzystać ze świetnie wyposażonej wypożyczalni sprzętu narciarskiego i pod okiem wyspecjalizowanej kadry dobrać dla siebie odpowiednie akcesoria. Ze szczytu stoku roztaczają się przepiękne widoki. Na pewno warto wjechać na samą górę wyciągiem, lub tak jak zrobiliśmy to my, podczas naszego pobytu, wspiąć się na własnych nogach.
Widok z Szopowego - fot. Tomasz Banach
Nie tylko amatorzy sportów zimowych znajdą tutaj coś dla siebie. Poza sezonem zjazdowym, w ośrodku przy stoku funkcjonuje camping i pole namiotowe. Można również skorzystać z pomieszczeń stacji, zorganizować na jej terenie ognisko, czy też "zielony kulig". Jest to świetna baza wypadowa na szlaki piesze i rowerowe Roztocza i Puszczy Solskiej. Nie daleko stąd do znanych i często odwiedzanych przez turystów miejscowości, takich jak: Krasnobród, Zwierzyniec, Józefów, czy Górecko Kościelne. 
Ośrodek w Szopowym - fot. Tomasz Banach
Ośrodek dysponuje dużym parkingiem. Czynny jest od godziny 14-ej do 20-ej. I co szczególnie ważne dla nas... Jest przyjazny czworonogom. My po dzisiejszej wizycie jesteśmy zachwyceni tym miejscem i na pewno wrócimy tu jeszcze nie raz. Zarówno zimą jak i latem, by skorzystać z oferty ośrodka i walorów krajobrazowo - przyrodniczych w jakich jest położony. Na pewno polecamy to miejsce, by odwiedzić je w czasie tegorocznych ferii. Więcej o ofercie stoku dowiecie się klikając TUTAJ
W lasach Roztocza - Fot Tomasz Banach
Zapraszamy do wspólnych wędrówek po Roztoczańskich szlakach. Nie ma na co czekać! Już dziś skontaktujcie się z wesołym i otwartym na ludzi przewodnikiem, który przygotuje dla Was ciekawe trasy, poleci noclegi i miejsca gdzie można dobrze i smacznie zjeść. Jeżeli tylko będziecie mieli ochotę, to zorganizujemy dla Was jeszcze wiele atrakcji o których więcej TUTAJ 

ZAPRASZAMY DO SKORZYSTANIA Z NASZEJ OFERTY!

sobota, 8 lutego 2025

Podsumowanie stycznia 2025 - Zapraszamy do skorzystania z naszych usług przewodnickich!

Krasnal w Rynku Solnego Zaprasza do Zamościa i na Roztocze

Za nami początek roku! Podsumowaliśmy miniony sezon i z energią ruszyliśmy do pracy. Zimowe miesiące to czas, kiedy jest nieco mniej turystów, ale my nie próżnujemy! Przyjmujemy rezerwacje i pomagamy układać programy wyjazdów do Zamościa oraz na Roztocze. Od stycznia, po podpisaniu umowy z administratorem, świadczymy usługi przewodnickie na Trasie Turystycznej w Bastionie VII. Serdecznie zapraszamy do odkrywania z nami tego niezwykłego miejsca! W minionym miesiącu udało nam się oprowadzić 132 zadowolonych turystów. Wierzymy, że to dopiero początek i z każdym miesiącem liczba ta będzie rosła! Nowy Rok to także nowe plany i atrakcje dla turystów – o nich napiszemy w oddzielnym wpisie już niebawem! Nasz firmowy kalendarz szybko się zapełnia nowymi zleceniami. Jeśli masz ochotę skorzystać z naszej oferty przewodnickiej, nie zwlekaj! Zarezerwuj dogodny termin już dziś.

Zadzwoń: 693 879 958 

Napisz: turbanwycieczki@gmail.com

Zapraszamy do odkrywania uroków Zamościa i Roztocza! 

środa, 15 stycznia 2025

Skarby Świętokrzyskie - Milczący świadek potęgi. Zimowa opowieść spod murów dawnej magnackiej rezydencji

Widok na ruiny zimą - fot. Tomasz Banach
Zimowy wiatr niesie ze sobą ciszę szczególną. Taką, która nie zagłusza historii, lecz przeciwnie – wydobywa ją z kamienia. Gdy stajemy dziś przed ruinami Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, nie wchodzimy do środka. Tym razem patrzymy tylko z zewnątrz. Ale czasem to właśnie z oddali widać najwięcej. Śnieg przykrył dolinę Koprzywianki białym całunem, a potężne mury zamczyska wznoszą się ponad nim jak szkielet dawnego giganta. W tej scenerii łatwiej uwierzyć, że to miejsce nigdy nie było zwykłym domem. To była manifestacja potęgi. Marzenie zapisane w kamieniu.

Bryła fortecy zachwyca swoją formą - fot. Tomasz Banach
Wyobraźcie sobie XVII wiek. Droga prowadząca ku zamkowi nie jest jeszcze przysypana śniegiem, lecz rozjeżdżona przez karety. Goście przybywają z daleka – możni panowie, dyplomaci, oficerowie. Gdy przekraczają bramę ozdobioną krzyżem i toporem, wiedzą już, że trafili do świata symboli. Krzyż oznacza wiarę. Topór – herb rodu Ossolińskich. Razem tworzą nazwę, która do dziś brzmi dumnie: Krzyżtopór.

Umocnienia bastionowe - fot. Tomasz Banach
Fundator tej niezwykłej rezydencji, Krzysztof Ossoliński, nie był człowiekiem przeciętnym. Jako młody magnat przemierzył Europę. Studiował w Niemczech, Francji i we Włoszech. Widział Bolonię, Padwę, Florencję, Rzym. Ale to właśnie pałac Farnese w Capraroli zrobił na nim największe wrażenie. Tam zrozumiał, że architektura może być czymś więcej niż schronieniem. Może być deklaracją. Może być pomnikiem ambicji. I tak, po powrocie do rodzinnych dóbr, postanowił wznieść rezydencję, która nie będzie miała sobie równych w całej Rzeczypospolitej. Spójrzcie teraz na te mury. Nawet w ruinie widać ich rozmach. Pięciobok bastionów, mury sięgające do piętnastu metrów wysokości. Twierdza i pałac w jednym – palazzo in fortezza. Ale paradoksalnie, choć wyglądała jak twierdza, była przede wszystkim pałacem marzeń.

Krzyżtopór - fot. Tomasz Banach
Bo Krzyżtopór nie był tylko budowlą. Był symbolem porządku świata. Liczba okien odpowiadała liczbie dni w roku. Pokoi było tyle, ile tygodni. Sal – tyle, ile miesięcy. Cztery wieże symbolizowały pory roku. A przodkowie właściciela dumnie spoglądali na gości z podobizn zdobiących fasadę pałacu. To nie był przypadek. To był manifest. Ossoliński chciał pokazać, że jego ród trwa w czasie tak pewnie, jak trwa cykl natury. Dziś jednak patrzymy na to wszystko w zimowej ciszy. Okna już nie istnieją. Dachów nie ma. Zostały tylko mury, które pamiętają więcej, niż mogą opowiedzieć.
Krzyżtopór - fot. Tomasz Banach
Wyobraźcie sobie, jak w tych murach tętniło życie. Stajnie dla trzystu koni. Kuchnie, w których pracowały dziesiątki służby. Arkadowe galerie, gdzie wisiały portrety rodu. Wnętrza, o których bogactwie krążyły legendy. A jednak historia bywa okrutna dla ludzkich ambicji. Krzysztof Ossoliński nie cieszył się długo swoim dziełem. Zmarł wkrótce po zakończeniu budowy. Jego syn poległ w bitwie. Potem przyszły wojny, potop szwedzki, konfederaci barscy, powstańcy, partyzanci. Każde pokolenie zostawiało tu swój ślad. Każde coś odbierało.
Zimą jest tu bajecznie - fot. Tomasz Banach
I oto stoimy dziś przed ruiną. Ale czy na pewno ruiną? Bo spójrzcie, jak te mury wciąż dominują nad okolicą. Jak nie poddały się czasowi. Jak nadal robią wrażenie. Nawet zimą. A może zwłaszcza zimą, gdy śnieg usuwa wszystko, co zbędne, i zostawia tylko prawdę o miejscu. Krzyżtopór miał świadczyć o znaczeniu jednego z najznamienitszych rodów dawnej Rzeczypospolitej. I w pewnym sensie wciąż świadczy. Choć nie ma już dachów ani okien, pozostała opowieść. A opowieść, proszę Państwa, jest czasem trwalsza niż kamień.

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Z cyklu: "Co robi przewodnik, kiedy nie oprowadza" - w labiryncie Podziemi Opatowskich

Podziemia Opatowskie - fot. Tomasz Banach
Pewne rzeczy po prostu „ciągną” człowieka — jak wilka do lasu. Mnie od lat ciągnie pod ziemię. Na co dzień oprowadzam po zamojskich podziemiach na Trasie Turystycznej w Bastionie VII, więc gdy podczas kolejnej wyprawy trafiliśmy w Świętokrzyskie, wybór mógł być tylko jeden: schodzimy niżej. Tym razem do Podziemi Opatowskich — jednego z najciekawszych i najbardziej intrygujących miejsc nie tylko samego Opatowa, ale i całego regionu. Będąc w mieście, trudno przejść obok tej atrakcji obojętnie. Podziemia kuszą historią, tajemnicą i obietnicą podróży w czasie. Wystarczy wejść na opatowski rynek, kupić bilety i ruszyć w dół. Ja, nauczony zawodowym doświadczeniem, zadzwoniłem dzień wcześniej i umówiłem się na spacer z przewodnikiem — i była to bardzo dobra decyzja. Trasa dostępna jest zarówno dla turystów indywidualnych, jak i grup zorganizowanych. Co więcej, bez najmniejszego problemu zeszliśmy pod ziemię z Leo — naszym wiernym, czteronożnym towarzyszem podróży. Leoś, jak się okazało, również docenił klimat podziemnych korytarzy.
Wejście do Podziemi Opatowskich - fot. Tomasz Banach
Już od pierwszych minut zwiedzania uwagę przykuwa gawędziarska, a jednocześnie pełna faktów opowieść pani przewodnik. To ona wprowadza nas w świat słynnych opatowskich piwnic, których historia sięga co najmniej XV wieku, a swój największy rozkwit przeżywała w XVI i XVII stuleciu. Nie bez powodu — Opatów leżał bowiem na skrzyżowaniu wielkich europejskich szlaków handlowych. Tędy wiodły drogi od Morza Czarnego ku Bałtykowi i Morzu Północnemu, trakty łączące Magdeburg z Kijowem, Kraków z Wilnem. Kupcy z całej Europy coraz chętniej osiedlali się właśnie tutaj. Budując swoje kamienice wokół rynku, musieli zadbać o to, co w handlu najważniejsze — bezpieczne i chłodne magazyny. A Opatów sprzyjał temu idealnie. Gruba, sięgająca niemal 20 metrów warstwa lessu pozwalała drążyć pod domami kolejne piwnice i komory, coraz głębiej i głębiej. Naturalna izolacja, stała temperatura w okolicach 10 stopni i ograniczony dostęp dla niepowołanych osób czyniły te miejsca wręcz idealnymi do przechowywania drogocennych towarów.
Szczęśliwy Leo ze swoją Panią - fot. Tomasz Banach
A było czego strzec. Rozwojowi opatowskiego handlu sprzyjały cykliczne zjazdy szlachty sandomierskiej, odbywające się w Kolegiacie św. Marcina, sądy ziemskie, a nawet wizyty królewskie. Popyt na towary był pewny, a w podziemiach składowano wino z południa Europy, śledzie, skóry, przyprawy, wosk czy sól — nie bez powodu nazywaną wówczas białym złotem. Z czasem pod miastem powstało prawdziwe podziemne osiedle, biegnące nawet kilkanaście metrów pod powierzchnią rynku. Gdy zmieniły się szlaki handlowe i przyszły trudne czasy wojen, podziemia stopniowo traciły swoje znaczenie i popadały w zapomnienie. Aż w końcu same o sobie przypomniały — pękając, osiadając i zagrażając zabytkowej zabudowie centrum miasta. Ratunek przyszedł w drugiej połowie XX wieku dzięki zespołowi naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, pracujących pod kierownictwem prof. Zbigniewa Strzeleckiego. Opracowana przez nich metoda pozwoliła zabezpieczyć i ocalić podziemia przed degradacją. Przedsiębiorstwo Robót Górniczych z Bytomia połączyło ponad dwadzieścia komór w imponującą, spójną trasę, którą w 1984 roku udostępniono zwiedzającym.
Jeden z korytarz opatowskich podziemi - fot. Tomasz Banach
Dziś Podziemna Trasa Turystyczna im. prof. Zbigniewa Strzeleckiego liczy około 500 metrów długości, prowadzi przez trzy poziomy i sięga nawet 14,5 metra pod powierzchnię rynku. Zwiedzanie trwa około 45 minut — nam zajęło nieco dłużej, co było zapewne efektem mojej nieuleczalnej dociekliwości i serii pytań, którymi zasypywałem naszą przewodniczkę. W podziemiach panuje stała temperatura od 8 do 12 stopni Celsjusza oraz wyraźnie wilgotny mikroklimat, więc warto zabrać ze sobą cieplejszą bluzę.
Tomasz z przemiłą Panią przewodnik - fot. Anna Banach
Podczas spaceru oglądamy nie tylko same piwnice i korytarze, ale również liczne wystawy poświęcone historii Opatowa i regionu. To opowieść o mieście dumnym, wielokrotnie doświadczanym przez los, ale zawsze podnoszącym się z upadków. Obok XII-wiecznej Kolegiaty św. Marcina, XVI-wiecznej Bramy Warszawskiej czy późnobarokowego zespołu klasztornego oo. Bernardynów, to właśnie Podziemia Opatowskie — pełne legend i niedopowiedzianych historii — przyciągają dziś rzesze turystów spragnionych przygód.
Sklepienia podziemi po renowacji - fot. Tomasz Banach
To swoista podróż w czasie, niemal godzinne zejście w głąb ziemi, które pozwala lepiej zrozumieć nie tylko same piwnice, ale i barwną, często dramatyczną historię Opatowa. Miasta, które będąc swoistym „pępkiem turystycznym” województwa świętokrzyskiego, stanowi znakomitą bazę wypadową do odkrywania uroków regionu w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Okoliczne pejzaże, z grzbietami Gór Świętokrzyskich w tle, potrafią obdarzyć piechurów i rowerzystów prawdziwą dawką spokoju i zachwytu.
Jedna z ekspozycji na podziemnej trasie - fot. Tomasz Banach
Dziś pieczę nad Podziemiami Opatowskimi sprawuje Powiatowe Centrum Kultury w Opatowie. A ja już wiem jedno — to jedno z tych miejsc, do których chce się wracać. I mam nadzieję, że wkrótce znów zawitamy tu z wycieczkami organizowanymi przez TUR-BAN Agencję Turystyki.
Każde porządne podziemia musza kryć w sobie wiele tajemnic i mieć u siebie Białą Damę lub innego rodzaju strażnika podziemi - fot. Tomasz Banach
Dziękuję za poświęcony czas na lekturę tego wpisu i zapraszam do zapoznania się z innymi historiami na blogu — opowiadającymi o mojej turystycznej działalności… i nie tylko.

niedziela, 12 stycznia 2025

Skarby Lubelszczyzny - Zimowy Emilcin – tam, gdzie legenda UFO spotyka ciszę wsi

Przy Pomniku UFO (styczeń 2025) - fot. Anna Banach 

Zimą Emilcin wygląda niepozornie. Kilka domów, droga przecinająca wieś, pola przykryte śniegiem i las, który o tej porze roku zdaje się szeptać własne historie. To właśnie tutaj, w samym środku wsi, stoi jeden z najbardziej osobliwych pomników w Polsce – Pomnik UFO. Pomnik powstał w 2005 roku z inicjatywy Fundacji Nautilus. Ma formę metalowego sześcianu osadzonego na kamiennym cokole. Widnieje na nim napis przypominający o wydarzeniu, które przeszło do historii polskiej ufologii: 
„10 maja 1978 r. w EMILCINIE wylądował obiekt UFO. Prawda nas jeszcze zadziwi…”
To jeden z nielicznych pomników UFO na świecie i bez wątpienia najbardziej znany w Polsce. Choć nie stoi dokładnie w miejscu domniemanego zdarzenia, stał się symbolem Emilcina i jego niezwykłej historii. Według relacji z 10 maja 1978 roku rolnik Jan Wolski, wracając do domu przez pobliski las, spotkał dwie tajemnicze postacie. Niewysokie, o zielonkawych twarzach i skośnych oczach, miały zaprosić go na pokład unoszącego się nad ziemią obiektu. Tam – jak twierdził – przeprowadzono na nim badania, po czym wrócił do domu. 
Inskrypcja na Pomniku UFO (styczeń 2025) - fot. Tomasz Banach
Sprawa szybko trafiła do mediów. Dzięki zaangażowaniu ufologów i specjalistów przez ponad trzy dekady uznawano ją za najlepiej udokumentowany przypadek UFO w Polsce. Emilcin stał się punktem odniesienia dla wszystkich miłośników zagadek i niewyjaśnionych zjawisk. Dziś, szczególnie zimą, Emilcin jest miejscem spokojnym i refleksyjnym. Śnieg tłumi dźwięki, a pomnik stojący pośród wsi skłania do zadumy. Niezależnie od tego, jak oceniamy prawdziwość wydarzeń sprzed lat, jedno jest pewne – Emilcin zapisał się na trwałe w historii i wyobraźni. To idealny przystanek dla turystów ciekawych nieoczywistych miejsc, miłośników lokalnych legend i tych, którzy podczas podróży lubią usłyszeć dobrą historię. Bo nawet jeśli UFO tu nie wylądowało, to legenda – bez wątpienia – została na dobre.

czwartek, 2 stycznia 2025

Rozpoczynamy Nowy Rok 2025: Czas na Nowe Możliwości i Nowe Wyzwania

 

Z radością witamy Nowy Rok 2025, który staje przed nami jako nieodkryta karta. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania oraz szanse, które możemy wykorzystać. Jako doświadczony przewodnik turystyczny, nieustannie dążę do zapewnienia moim turystom usług na najwyższym poziomie. W swojej pracy kładę duży nacisk na promocję Mojego Miasta Zamościa, Roztocza i Urokliwej Lubelszczyzny.

W trosce o jak najlepsze dostosowanie mojej oferty do Waszych oczekiwań, nieustannie rozwijam działalność mojej Agencji Turystyki TUR - BAN. Moja firma została stworzona z myślą o zapewnieniu klientom wyjątkowych doświadczeń turystycznych, które pozostaną w pamięci na długo.

Aby to osiągnąć, kładę duży nacisk na samodoskonalenie oraz przyswajanie wiedzy, która posłuży jako solidna podstawa moich usług. Regularnie uczestniczę w szkoleniach organizowanych przez renomowane instytucje branżowe, co pozwala mi na bieżąco aktualizować swoje umiejętności i wiedzę.

Wiele już rozpoczętych projektów będę konsekwentnie kontynuował i rozwijał. W ofercie pojawi się niewątpliwie jeszcze wiele nowych atrakcji. Jestem po to by zapewnić profesjonalną obsługę nawet najbardziej wymagającemu turyście. najlepszym recenzentem tego co robię i mam zamiar rozwijać będziecie Wy, czyli odbiorcy moich usług. Czekam na merytoryczną ocenę i uwagi z Waszej strony, które są dla mnie bardzo cenne i zawsze biorę je pod uwagę.

Wierzę, że dzięki ciągłemu dążeniu do doskonałości, każdy z Was będzie mógł odkrywać piękno Zamościa i Roztocza z pełną satysfakcją. Czekam z niecierpliwością na wspólne podróże w nadchodzących miesiącach!

Ps. Jeżeli macie ochotę spotkać się ze mną i skorzystać z moich usług przewodnickich, to zapraszam do kontaktu telefonicznego pod nr tel. 693 879 958 lub mailowego na turbanwycieczki@gmail.com. Więcej informacji znajdziecie na https://tur-ban.pl